Hokejowy wynik (piłka nożna)

Bardzo emocjonujący przebieg miało spotkanie w Węgorzewie pomiędzy Vęgorią i Concordią. W meczu padło aż jedenaście bramek, a sędzia pokazał zawodnikom trzy czerwone kartki. Elblążanie wygrali z Vęgorią 6:5 (3:2).
Początek spotkania należał zdecydowanie do elblążan. Concordia, grająca osłabiona brakiem obrońcy Michała Lepczaka radziła sobie bardzo dobrze i już po 23 minutach, po bramkach Kamila Graczyka, Tomasza Sambora i „jedenastce” wykorzystanej przez Daniela Ciesielskiego prowadziła 3:0. W tym momencie nikt z kibiców nie przypuszczał, że emocje jeszcze przed nimi. Gospodarze przed przerwą zdołali strzelić dwa gole i złapali kontakt z pomarańczowo-czarnymi.
W drugiej odsłonie na boisku było jeszcze ciekawiej. Elblążanie grali bardzo słabo w obronie, co powodowało, że każda akcja miejscowych była sporym zagrożeniem. Po dziesięciu minutach gry na prowadzenie wyszła Vęgoria. Na szczęście goście po stracie czwartej bramki, zaczęli atakować z większym animuszem i po bramkach Graczyka, Sebastiana Gryki i kolejnym rzucie karnym zamienionym na gola przez Ciesielskiego prowadzili 6:4. Przez całe spotkanie sędzia pokazał graczom obydwu zespołów mnóstwo żółtych kartek, a w przypadku dwóch zawodników Vęgorii oraz Daniela Ciesielskiego z Concordii skończyło się na „czerwonych kartonikach”. W końcówce gospodarze po jednym z licznych dośrodkowań zdobyli ostatniego gola i mecz zakończył się wynikiem 6:5 dla elblążan.- Jestem bardzo zadowolony z gry w ataku i bardzo niezadowolony z gry w obronie. W meczu byliśmy osłabieni brakiem Michała Lepczaka, ale to nie oznacza, że możemy tracić bramki, po tak szkolnych błędach. Pozytywem jest na pewno to, jak graliśmy przez pierwsze dwadzieścia minut i gra ofensywna. Cieszy też to, że w momencie starty czwartej bramki, zespół pokazał charakter i wrócił do gry- powiedział po spotkaniu trener Adam Boros.
Rzadko zdarzają się spotkania z taką ilością bramek. Na pewno cieszy fakt, że Concordia gra do końca o zwycięstwo w każdym meczu, choć zachowała jedynie matematyczne szanse na awans. Po sobotniej wygranej elblążanie odzyskali trzecie miejsce w tabeli.
Zobacz wyniki i tabelę III ligi.
Concordia: Kopka- Bogdanowicz (40' Drewek), Ciesielski, Sorkowicz D., Florek, Sorkowicz M. (55' Sadowski) Graczyk, Wiercioch, Kowalkowski (45' Gryka T.), Gryka S., Sambor.
W drugiej odsłonie na boisku było jeszcze ciekawiej. Elblążanie grali bardzo słabo w obronie, co powodowało, że każda akcja miejscowych była sporym zagrożeniem. Po dziesięciu minutach gry na prowadzenie wyszła Vęgoria. Na szczęście goście po stracie czwartej bramki, zaczęli atakować z większym animuszem i po bramkach Graczyka, Sebastiana Gryki i kolejnym rzucie karnym zamienionym na gola przez Ciesielskiego prowadzili 6:4. Przez całe spotkanie sędzia pokazał graczom obydwu zespołów mnóstwo żółtych kartek, a w przypadku dwóch zawodników Vęgorii oraz Daniela Ciesielskiego z Concordii skończyło się na „czerwonych kartonikach”. W końcówce gospodarze po jednym z licznych dośrodkowań zdobyli ostatniego gola i mecz zakończył się wynikiem 6:5 dla elblążan.- Jestem bardzo zadowolony z gry w ataku i bardzo niezadowolony z gry w obronie. W meczu byliśmy osłabieni brakiem Michała Lepczaka, ale to nie oznacza, że możemy tracić bramki, po tak szkolnych błędach. Pozytywem jest na pewno to, jak graliśmy przez pierwsze dwadzieścia minut i gra ofensywna. Cieszy też to, że w momencie starty czwartej bramki, zespół pokazał charakter i wrócił do gry- powiedział po spotkaniu trener Adam Boros.
Rzadko zdarzają się spotkania z taką ilością bramek. Na pewno cieszy fakt, że Concordia gra do końca o zwycięstwo w każdym meczu, choć zachowała jedynie matematyczne szanse na awans. Po sobotniej wygranej elblążanie odzyskali trzecie miejsce w tabeli.
Zobacz wyniki i tabelę III ligi.
Concordia: Kopka- Bogdanowicz (40' Drewek), Ciesielski, Sorkowicz D., Florek, Sorkowicz M. (55' Sadowski) Graczyk, Wiercioch, Kowalkowski (45' Gryka T.), Gryka S., Sambor.
ppz