Teraz ja - Kije na zdrowie

Nordic walking to zwykły spacer wspomagany podpieraniem się kijami. Staje się on coraz popularniejszy, co ważne, również w Elblągu! Sport ten ma wielu zwolenników, bo jego prostota połączona z przyjemnością, jaka daje, jest dostępna dla każdego. Wystarczy tylko para kijków!
Sport ten narodził się w Skandynawii na początku XX wieku. Chociaż chód wspomagany kijami opatentowali Finowie, to przecież zawsze ludzie szukali czegoś, o co można by się podeprzeć. Nordic walking tłumaczymy jako „chód nordycki”. Polega on na zwiększeniu aktywności mięśni nie tylko nóg, ale także rąk oraz brzucha. Wbrew pozorom, używanie kijków znacząco wpływa na nasz wysiłek fizyczny. Zadaniem kijów jest przede wszystkim przyspieszenie chodu oraz wyprostowana sylwetka. To mało kontuzjogenny sport, co zachęca osoby dojrzałe do jego uprawiania. Jak zapewniają sympatycy tej dyscypliny sportowej, nordic walking to doskonała propozycja dla osób, które po prostu lubią spacerować. Powierzchnia, po której się poruszamy, nie wpływa znacząco na jakość naszego marszu. Specjalne nasadki na końcówki kijków dostosowuje się do każdego typu podłoża, dlatego też spacerujący bez problemu poradzi sobie w lesie, w środku miasta czy na plaży. Warto zastanowić się, gdzie chcemy ćwiczyć i... czuć się swobodnie. Nie każdy jest na tyle odważny, by wyjść z dwoma metalowymi kijkami do centrum miasta. Pani Jola, elbląska nauczycielka, mówi, że wstydzi się trenować w miejscu, gdzie jest wiele osób. A bo będą się dziwnie patrzyć, a bo nie wypada. Trudno nie zrozumieć pani Joli, dla której ta sytuacja jest mało komfortowa. Przechodnie zwracają uwagę na osoby uprawiające ten sport, bo jest on nowy i potrzeba trochę czasu na oswojenie się z nim. Aby uniknąć takich sytuacji, warto wybrać się do największego elbląskiego parku, czyli do Bażantarni. Tam widok maszerujących z kijami nie robi na nikim większego wrażenia. Niestety, samotna wyprawa jest mało bezpieczna i powinniśmy znaleźć towarzysza, z którym będziemy czuć się lepiej. - Moja przygoda zaczęła się w tamtym roku - mówi Ala, fanka kijków. - Znajomi zaproponowali mi spacer do Bażantarni. Pożyczyłam od nich kijki i ruszyliśmy w drogę. Czułam się zagubiona, bałam się, że za nimi nie nadążę i się zgubię. Ale pomyślałam, że nie zostawią mnie w tej Bażantarni. W końcu miałam ich kije! - wspomina z uśmiechem. - Obecnie systematycznie spaceruję z kijkami kilka razy w tygodniu. Nie interesuje mnie żadna zorganizowana grupa, która spotyka się, by wspólnie trenować. Spaceruję sama i wybieram sobie dni i godziny, które mi pasują - dodaje. W Internecie można znaleźć wiele wskazówek dotyczących prawidłowej taktyki chodzenia z kijami. Paulo Coelho w jednym z opowiadań opisał swoją przygodę z nordic walking. Będąc kiedyś w Sztokholmie, przyglądał się z zaciekawieniem kobiecie z tajemniczymi kijami. Na początku Coelho myślał, że Szwedka doznała jakiejś kontuzji. Po dłuższym zastanowieniu stwierdził, że kobieta jest… szalona. W końcu kto normalny udaje jazdę na nartach w mieście? Po rozmowie z pracownikiem hotelu, w którym przebywał, okazało się, że kijki służą do uprawiania sportu. Zaciekawiony Coelho spróbował nieznanej dyscypliny. Był bardzo zadowolony, że odkrył w sobie nowe zainteresowanie, bo kijki sprawiały mu przyjemność. Jednak po jakimś czasie poszukał też informacji na temat technik chodzenia z kijami. Po ich wypróbowaniu uznał jednak, że nie warto sobie tymi technikami zawracać głowy. Z pewnością większość z nas zgodzi się, że musimy czerpać przyjemność z „marszów nordyckich” i nie warto zawracać sobie głowy teorią. To my decydujemy o tym, gdzie i jak spacerować z kijami! Najbardziej zaskoczyła mnie rozmowa z Olą, która uprawia nordic walking od trzech miesięcy. Ola powiedziała mi, że jest wielkim śpiochem, ma mało czasu wolnego i nie wierzyła w to, że spacery z kijkami mogą się jej tak spodobać. Dowiedziałem się, że jej życie… uległo zmianie, bo wreszcie znalazła sport, który jej odpowiada. Dwa-trzy razy w tygodniu przebywa 7 km drogi w ciągu niecałej godziny. Nierzadko też się zdarza, że wstaje, „zanim jeszcze obudzi się Bażantarnia” i z ochotą biegnie na swój ukochany, poranny „trening”. Pozostaje pytanie: gdzie można kupić kije? W większości hipermarketów oraz sklepów sportowych. Cena jednej pary waha się od 50 zł do nawet 400 zł. Na początek wystarczą nam te najtańsze, bo warto przekonać się, czy nordic walking nam odpowiada. W sobotę 20 czerwca będziemy mogli się przekonać, że w Elblągu nordic walking już zaczął zapuszczać korzenie. Podczas I Elbląskiego Biegu Ulicznego „Piekarczyk 2009” chętni wezmą udział w biegach (podzielone na wiek, płeć oraz dystans). Organizatorzy pamiętali też o oddzielnej kategorii: marsz nordic walking. Patrząc na elblążan, którzy spróbowali przygody z kijkami, życzę sukcesów w odkrywaniu pasji, jaką może stać się to ciekawe spacerowanie!