Kolejna plama na honorze Startu (piłka ręczna)

Niestety, nie doczekaliśmy się zapowiadanej rehabilitacja szczypiornistek Startu po przegranych meczach w Piotrkowie Trybunalskim i pucharowej wpadce z ligowym słabeuszem z Olkusza. W sobotnim (5 grudnia) spotkaniu 11. kolejki, Start nieoczekiwanie przegrał z KPR z Jeleniej Góry 27:28 (15:14) i z meczu na mecz traci sympatię kibiców.
Liczono, że po wznowieniu gry inicjatywę przejmą miejscowe i tak się stało, bo po bramkach Magdaleny Dolegało i Yevheniyi Knoroz gospodynie prowadziły 17:14. Jednak zapału i ochoty do walki zawodniczkom Startu starczyło na krótko. Oddały inicjatywę przyjezdnym, popełniały seryjnie błędy, a na domiar złego nie wykańczały akcji ofensywnych celnymi rzutami. W 43. min Jelenia Góra prowadziła 22:20, trener Startu wykorzystał minutę na rozmowę z zawodniczkami, ale nie przełożyło się to na poprawę gry jego piłkarek. Rywalki prowadziły do 58. min (26:26). Do nich też należały decydujące akcenty meczu, bo po trafieniach Moniki Odrowskiej i Marty Dąbrowskiej, prowadziły 28:26. W chwilę później z gradacji kar (trzecie wykluczenie) czerwoną kartkę zobaczyła Małgorzata Buklarewicz. Elblążanki zdołały jeszcze zdobyć kontaktową bramkę, ale mecz przegrały 27:28.
Składy i bramki
Start: Miecznikowska, Agnieszka Kordunowska – Dolegało 3, Pełka-Fedak 2, Sądej 5, Cekała 3, Stradomska 5, Szklarczuk, Szymańska 4, Anita Kordunowska 3, Grudka, Knoroz 2. Kary 10 min. Trener Andrzej Drużkowski.
KPR: Szalek, Kozłowska – Dąbrowska 7, Kocela 2, Stanisławiszyn, Buklarewicz 5, Kobzar 3, Załoga 7, Odrowska 4. Kary 12 min. Trener Zdzisław Wąs.
Sędziowali: Jakub Szweda i Łukasz Niedbała (Szczecin).
Trener KPR Zdzisław Wąs: Jestem bardzo szczęśliwy, to dopiero drugie nasze zwycięstwo w tym sezonie. Potwierdza jednak, że praca z mocno przebudowaną kadrowo drużyną przynosi systematycznie efekty – powiedział szkoleniowiec. – Po ubiegłym sezonie z klubu odeszło 12. zawodniczek, została młodzież z roczników 1989-90 i z nią od lipca buduję drużynę. Dziewczyny zagrały w Elblągu z ambicją i wolą walki o zwycięstwo i osiągnęły cel. Tego zabrakło gospodyniom. Nie mogłem zrozumieć sytuacji jakie obserwowałem w ich wykonaniu. Starsze, doświadczone piłkarki podawały piłkę w chwilach, gdy mogły zdobyć bramki, młodym, nie tak ogranym koleżankom. To budowało naszą przewagę i za te dary oczywiście dziękuję, współczując miejscowym kibicom.