Kto nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3

Drugi dzień Turnieju Czterech Trenerów rozpoczął pojedynek wczorajszych przegranych: Espadonu Szczecin i Indykpolu AZS Olsztyn. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był tie break, który potwierdził starą siatkarską prawdę: kto nie wygrywa w trzech setach, ten przegrywa w pięciu. Zobacz zdjęcia z walki o trzecie miejsce.
Początek pierwszej odsłony to walka punkt za punkt. Przy stanie 20:20 do głosu doszli goście z Pomorza. Szczecinianie dzięki dobrej postawie w bloku, m.in. elblążanina Macieja Wołosza i dwóm asom serwisowym wyszli na prowadzenie i doprowadzili tego seta do końca, wygrywając 25:21.
Druga partia rozpoczęła się od nieznacznej przewagi szczecinian. Konsekwentna gra i dobra postawa w polu serwisowym sprawiły, że siatkarze Espadonu szybko osiągnęli przewagę aż 12:6. Doskonałym przyjęciem oraz grą na siatce mógł pochwalić się w tym fragmencie gry były reprezentant Polski Michał Ruciak. Zawodnicy z Pomorza spokojnie doprowadzili tę partię do końca i ze spokojem czekali na kolejnego seta.
Początek trzeciej partii wskazywał, że będzie ona ostatnią. Jednak w końcówce zawodnicy z Olsztyna odrobili straty, a następnie wyszli na jednopunktowe prowadzenie. Przy stanie 25:24 dla Indykpolu nawiązała się niesamowita wymiana, do rozstrzygnięcia której niezbędna była konsultacja sędziowska. Ostatecznie sędzia główny spotkania zadecydował, że piłka dotknęła szczecińskiego bloku, co oznaczało, że akademicy pozostają w grze.
Set czwarty ponownie rozpoczął się od znacznego prowadzenia Espandonu i ponownie siatkarze z Olsztyna zebrali swoje siły na samą końcówkę. Kluczem do odrobienia strat w tym secie okazała się obrona. Akademicy pewnie zagrali ostatnie piłki wygrywając tym samym czwartą odsłonę 25:22 i doprowadzając do tie breaka.
Ostatni set to dominacja Akademików. Przy zmianie stron prowadzili już 8:3. Po przegranej czwartej partii z siatkarzy Espadonu zeszło powietrze i byli zmuszeni uznać wyższość rywali. Tie break padł łupem Olsztynian 15:8, dzięki czemu zajęli trzecie miejsce w turnieju.
Najlepszym libero zawodów został Michał Żurek, reprezentujący barwy Indykpolu AZS Olsztyn. Najlepszym zawodnikiem w polu zagrywki został okrzyknięty przyjmujący Espandonu Szczecin Michał Ruciak. Jak udział w turnieju komentował pochodzący z Elbląga Maciej Wołosz, kapitan Espadonu Szczecin?
- Jest to miłe uczucie powrócić do Elbląga i zagrać przed elbląską publicznością. Ucieszyłem się ogromnie, gdy się dowiedziałem, że dostaliśmy zaproszenie na ten turniej. Jest to już mój trzeci sezon w Szczecinie. W tym roku jesteśmy beniaminkiem PlusLigi, ale nie mamy konkretnego celu. Założenie trenera jest takie, że mamy bawić się grą i walczyć w każdym meczu, a co z tego wyjdzie, zobaczymy. Dzisiaj prowadziliśmy 2:0. Wydawało się, że kontrolujemy przebieg gry, jednak w końcówce coś się zacięło. W ostatnim secie uszło z nas powietrze i nie byliśmy w stanie już nic zrobić. Najważniejsze to teraz wyciągnąć wnioski. Mówi się, że beniaminek płaci frycowe, lepiej, żeby zdarzało się to na turniejach towarzyskich niż później w trakcie ligi – powiedział nam Maciej Wołosz.
Druga partia rozpoczęła się od nieznacznej przewagi szczecinian. Konsekwentna gra i dobra postawa w polu serwisowym sprawiły, że siatkarze Espadonu szybko osiągnęli przewagę aż 12:6. Doskonałym przyjęciem oraz grą na siatce mógł pochwalić się w tym fragmencie gry były reprezentant Polski Michał Ruciak. Zawodnicy z Pomorza spokojnie doprowadzili tę partię do końca i ze spokojem czekali na kolejnego seta.
Początek trzeciej partii wskazywał, że będzie ona ostatnią. Jednak w końcówce zawodnicy z Olsztyna odrobili straty, a następnie wyszli na jednopunktowe prowadzenie. Przy stanie 25:24 dla Indykpolu nawiązała się niesamowita wymiana, do rozstrzygnięcia której niezbędna była konsultacja sędziowska. Ostatecznie sędzia główny spotkania zadecydował, że piłka dotknęła szczecińskiego bloku, co oznaczało, że akademicy pozostają w grze.
Set czwarty ponownie rozpoczął się od znacznego prowadzenia Espandonu i ponownie siatkarze z Olsztyna zebrali swoje siły na samą końcówkę. Kluczem do odrobienia strat w tym secie okazała się obrona. Akademicy pewnie zagrali ostatnie piłki wygrywając tym samym czwartą odsłonę 25:22 i doprowadzając do tie breaka.
Ostatni set to dominacja Akademików. Przy zmianie stron prowadzili już 8:3. Po przegranej czwartej partii z siatkarzy Espadonu zeszło powietrze i byli zmuszeni uznać wyższość rywali. Tie break padł łupem Olsztynian 15:8, dzięki czemu zajęli trzecie miejsce w turnieju.
Najlepszym libero zawodów został Michał Żurek, reprezentujący barwy Indykpolu AZS Olsztyn. Najlepszym zawodnikiem w polu zagrywki został okrzyknięty przyjmujący Espandonu Szczecin Michał Ruciak. Jak udział w turnieju komentował pochodzący z Elbląga Maciej Wołosz, kapitan Espadonu Szczecin?
- Jest to miłe uczucie powrócić do Elbląga i zagrać przed elbląską publicznością. Ucieszyłem się ogromnie, gdy się dowiedziałem, że dostaliśmy zaproszenie na ten turniej. Jest to już mój trzeci sezon w Szczecinie. W tym roku jesteśmy beniaminkiem PlusLigi, ale nie mamy konkretnego celu. Założenie trenera jest takie, że mamy bawić się grą i walczyć w każdym meczu, a co z tego wyjdzie, zobaczymy. Dzisiaj prowadziliśmy 2:0. Wydawało się, że kontrolujemy przebieg gry, jednak w końcówce coś się zacięło. W ostatnim secie uszło z nas powietrze i nie byliśmy w stanie już nic zrobić. Najważniejsze to teraz wyciągnąć wnioski. Mówi się, że beniaminek płaci frycowe, lepiej, żeby zdarzało się to na turniejach towarzyskich niż później w trakcie ligi – powiedział nam Maciej Wołosz.
Michał Skorupa