„Nasi tu byli…” – 50. Międzynarodowy Kongres Bałtycki w Sopocie

Niewtajemniczonym mogłoby się wydawać, że niniejszy artykuł będzie traktował o zjeździe panów polityków albo o zebraniu ekologów obradujących po raz kolejny nad przekopem Mierzei Wiślanej. Bardziej zorientowani w temacie już zazdroszczą sukcesów i składają gratulacje naszemu elblążaninowi, Bogusławowi Gierulskiemu – brydżyście, reprezentantowi Polski, zwycięzcy w klasyfikacji generalnej Kongresu Bałtyckiego 2010’ w brydżu sportowym.
Pierwsze turnieje brydżowe organizowano już przed wojną. Gra zawsze miała charakter elitarny, a znajomość jej zasad i umiejętność dokładnej analizy rozdania spotykała się ze szczególnym poważaniem w tzw. towarzystwie. Z biegiem czasu gra ewoluowała; powstał Polski Związek Brydża Sportowego, później – Światowa Federacja Brydża. Mniej więcej od lat siedemdziesiątych polscy gracze stanowią ścisłą, światową czołówkę i zdobywają wszystkie najważniejsze tytuły we wszystkich możliwych kategoriach wiekowych. Osiągnięcie Bogusława Gierulskiego cieszy więc podwójnie – po raz pierwszy w historii Międzynarodowego Kongresu Bałtyckiego w klasyfikacji generalnej zwyciężył elblążanin.
Magdalena Głowacka: Przeglądając archiwalne numery „Świata brydża” i dane zgromadzone w Centralnej Ewidencji Zawodników i Rozgrywek MSC Cezar, zastanawiałam się, jakiego tytułu jeszcze Pan nie zdobył? Bo „Arcymistrz Międzynarodowy” to chyba ten najważniejszy? Co jest dalej? „Bóg Brydża”?
Bogusław Gierulski: Właściwie Arcymistrz Międzynarodowy jest raczej poziomem rankingu. Tytuł to dla mnie „Mistrz Europy” czy „Mistrz Świata” – a tych w swojej karierze jeszcze nie uzyskałem, chociaż mam nadzieję, że uda mi się zdobyć coś z tego asortymentu.
Chciałam zapytać, ile dokładnie zdobył Pan medali i wyróżnień, ale obawiam się, że wynik poda Pan w kilogramach, a nie w sztukach… Do której z nagród ma Pan największy sentyment, która ma dla Pana największe znaczenie?
– Istotnym osiągnięciem było dla mnie zdobycie złotego medalu ME jako trener reprezentacji Polski juniorów młodszych w 2000 r. w tureckiej Altayi. Moim największym sukcesem jest zwycięstwo w Mistrzostwach Ameryki o Puchar Vanderbilta w 2008 roku. Od lat rywalizują tam ze sobą dosłownie wszyscy najlepsi gracze w naszej dyscyplinie, czyli były to jakby nieoficjalne mistrzostwa świata. Medali Mistrzostw Polski faktycznie mam na kilogramy. Tylko w tym roku zdobyłem dwa srebrne (w drużynie z Mrągowią SI) i jeden złoty (w parze z Jerzym Skrzypczakiem). Oprócz tego zdobyłem Międzynarodowe Drużynowe Mistrzostwo Szwecji oraz Anglii.
Jakimi umiejętnościami powinien dysponować dobry brydżysta? Podczas tegorocznego turnieju w Sopocie ważniejsze były skomplikowane obliczenia czy niezawodna intuicja?
– Taki Kongres jak ten w Sopocie wymaga od graczy, poza umiejętnościami technicznymi, psychicznej odporności i świetnej kondycji fizycznej – mówimy o 10 dniach gry w 12 turniejach. Co do intuicji, to odpowiem, że brydż wymaga wielu złożonych umiejętności – nie tylko czysto matematycznych. Nieodzownym elementem jest zdolność rozumowania i znajomość elementów psychologii. Dlatego intuicja jest przydatna w grze, ale tylko jako pomocniczy element generowania konkretnego zagrania.
Kto Pana nauczył grać w brydża? Ile lat trzeba trenować, żeby licytacją nie doprowadzać do szału i rozpaczy swojego partnera brydżowego?
– Z grą zapoznałem się w liceum, a pierwsze sportowe kroki stawiałem ze starszym bratem, który był moim partnerem i nauczycielem brydża. Było to ponad 30 lat temu. Brydż sportowy jest dyscypliną, która nie ma ograniczeń wiekowych. Można go uprawiać do końca życia, a ostatnie badania stwierdziły, że rozgrywki brydżowe skutecznie je przedłużają. Najlepszą formą treningu są starty w zawodach, mistrzostwach i kongresach – na przykład takich jak w Sopocie. Oprócz tego regularnie trenujemy z partnerem rozwiązania licytacyjne i obronne, wykorzystując do tego celu Internet.
Jak przekonałby Pan i zachęcił do nauki gry w brydża?
– Głównie namawiam do nauki gry młodych ludzi. Poza arytmetyczno-logicznym rozumowaniem, brydż rozwija u młodego człowieka pamięć, zdolności do oceniania i szacowania, koncentrację, odporność na stres, a także umiejętność planowania i współpracy! Samo granie zapewnia wiele radości, a „bezpieczne współzawodnictwo” dostarcza spore ilości adrenaliny. Brydż przezwycięża wszelakie bariery; jest niedrogim hobby, które można uprawiać gdziekolwiek i kiedykolwiek – czy to w gronie przyjaciół, czy uczestnicząc w zawodach sportowych. Rozrywka, która nigdy nie znuży, może dać jeszcze więcej, jeśli się włoży w to trochę pracy, a mianowicie – sportowe sukcesy, kontakty oraz możliwość zwiedzenia świata i zyskania sławy.
Bardzo dziękuję za poświęcony czas, gratuluję zwycięstwa na Międzynarodowym Kongresie Bałtyckim i życzę dalszych sukcesów.
Magdalena Głowacka: Przeglądając archiwalne numery „Świata brydża” i dane zgromadzone w Centralnej Ewidencji Zawodników i Rozgrywek MSC Cezar, zastanawiałam się, jakiego tytułu jeszcze Pan nie zdobył? Bo „Arcymistrz Międzynarodowy” to chyba ten najważniejszy? Co jest dalej? „Bóg Brydża”?
Bogusław Gierulski: Właściwie Arcymistrz Międzynarodowy jest raczej poziomem rankingu. Tytuł to dla mnie „Mistrz Europy” czy „Mistrz Świata” – a tych w swojej karierze jeszcze nie uzyskałem, chociaż mam nadzieję, że uda mi się zdobyć coś z tego asortymentu.
Chciałam zapytać, ile dokładnie zdobył Pan medali i wyróżnień, ale obawiam się, że wynik poda Pan w kilogramach, a nie w sztukach… Do której z nagród ma Pan największy sentyment, która ma dla Pana największe znaczenie?
– Istotnym osiągnięciem było dla mnie zdobycie złotego medalu ME jako trener reprezentacji Polski juniorów młodszych w 2000 r. w tureckiej Altayi. Moim największym sukcesem jest zwycięstwo w Mistrzostwach Ameryki o Puchar Vanderbilta w 2008 roku. Od lat rywalizują tam ze sobą dosłownie wszyscy najlepsi gracze w naszej dyscyplinie, czyli były to jakby nieoficjalne mistrzostwa świata. Medali Mistrzostw Polski faktycznie mam na kilogramy. Tylko w tym roku zdobyłem dwa srebrne (w drużynie z Mrągowią SI) i jeden złoty (w parze z Jerzym Skrzypczakiem). Oprócz tego zdobyłem Międzynarodowe Drużynowe Mistrzostwo Szwecji oraz Anglii.
Jakimi umiejętnościami powinien dysponować dobry brydżysta? Podczas tegorocznego turnieju w Sopocie ważniejsze były skomplikowane obliczenia czy niezawodna intuicja?
– Taki Kongres jak ten w Sopocie wymaga od graczy, poza umiejętnościami technicznymi, psychicznej odporności i świetnej kondycji fizycznej – mówimy o 10 dniach gry w 12 turniejach. Co do intuicji, to odpowiem, że brydż wymaga wielu złożonych umiejętności – nie tylko czysto matematycznych. Nieodzownym elementem jest zdolność rozumowania i znajomość elementów psychologii. Dlatego intuicja jest przydatna w grze, ale tylko jako pomocniczy element generowania konkretnego zagrania.
Kto Pana nauczył grać w brydża? Ile lat trzeba trenować, żeby licytacją nie doprowadzać do szału i rozpaczy swojego partnera brydżowego?
– Z grą zapoznałem się w liceum, a pierwsze sportowe kroki stawiałem ze starszym bratem, który był moim partnerem i nauczycielem brydża. Było to ponad 30 lat temu. Brydż sportowy jest dyscypliną, która nie ma ograniczeń wiekowych. Można go uprawiać do końca życia, a ostatnie badania stwierdziły, że rozgrywki brydżowe skutecznie je przedłużają. Najlepszą formą treningu są starty w zawodach, mistrzostwach i kongresach – na przykład takich jak w Sopocie. Oprócz tego regularnie trenujemy z partnerem rozwiązania licytacyjne i obronne, wykorzystując do tego celu Internet.
Jak przekonałby Pan i zachęcił do nauki gry w brydża?
– Głównie namawiam do nauki gry młodych ludzi. Poza arytmetyczno-logicznym rozumowaniem, brydż rozwija u młodego człowieka pamięć, zdolności do oceniania i szacowania, koncentrację, odporność na stres, a także umiejętność planowania i współpracy! Samo granie zapewnia wiele radości, a „bezpieczne współzawodnictwo” dostarcza spore ilości adrenaliny. Brydż przezwycięża wszelakie bariery; jest niedrogim hobby, które można uprawiać gdziekolwiek i kiedykolwiek – czy to w gronie przyjaciół, czy uczestnicząc w zawodach sportowych. Rozrywka, która nigdy nie znuży, może dać jeszcze więcej, jeśli się włoży w to trochę pracy, a mianowicie – sportowe sukcesy, kontakty oraz możliwość zwiedzenia świata i zyskania sławy.
Bardzo dziękuję za poświęcony czas, gratuluję zwycięstwa na Międzynarodowym Kongresie Bałtyckim i życzę dalszych sukcesów.
Magdalena Głowacka