UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Od 2:0 do 2:3 (piłka nożna)

Elbląg, Od 2:0 do 2:3 (piłka nożna)
(fot. PS)

Dziwny mecz w Elblągu. W starciu dwóch beniaminków ligi Olimpia przegrała 2:3 z LKS Nieciecza, choć po półgodzinie gry prowadziła 2:0. Bramki dla olimpijczyków zdobyli Piotr Trafarski i Mateusz Kołodziejski. Niestety dla Olimpii, „dzień konia” miał napastnik gości Paweł Smółka, który trzy razy pokonał elbląskiego bramkarza i spowodował, że trzy punkty pojechały do malutkiej Niecieczy. Zobacz fotoreportaż z meczu.

Dwie różne połowy
      
Pierwsza część sobotniego pojedynku należała zdecydowanie do gospodarzy, którzy prezentowali mądrą grę, składniej operowali piłką i co najważniejsze, objęli dwubramkowe prowadzenie. Niestety, jeszcze przed przerwą niefrasobliwość bloku obronnego Olimpii wykorzystał Paweł Smółka, który zdobył kontaktowego gola. Jak się potem okazało, było to jedynie preludium do późniejszej gry i skuteczności tego zawodnika.
       Wcześniej to jednak gra Olimpii mogła się podobać i przypaść do gustu wymagającym elbląskim kibicom. Od początku meczu gospodarze narzucili swój styl gry rywalom i skutkiem tego były dwa gole zdobyte przez napastników z Elbląga. Najpierw w 22. minucie najwyżej w polu karnym do zagranej z rzutu wolnego przez Honorata Stróża piłki wyskoczył Piotr Trafarski i strzałem głową pokonał Norberta Barana. Piłka po drodze jeszcze odbiła się od słupka bramki i wpadła do siatki obok bezradnego golkipera. Minęło dziesięć kolejnych minut i stadion eksplodował po raz drugi. Świetnym rajdem lewą stroną popisał się strzelec pierwszego gola Trafarski. Wpadł w pole karne, minął dwóch obrońców i wyłożył piłkę na trzeci metr Mateuszowi Kołodziejskiemu, który nie zmarnował okazji i wepchnął futbolówkę z najbliższej odległości do bramki.
       Dwie strzelone bramki powinny nieco uspokoić elblążan i sprawić, że będzie im się grało lżej, stało się jednak coś zgoła innego. W jednej z niewinnie wyglądających akcji na lewej stronie boiska błąd do spółki popełnili Kamil Kopycki i Kołodziejski, piłka trafiła w pole karne na głowę Pawła Smółki, a ten uderzył ją tak, że Radosław Kuć musiał sięgnąć do siatki. Niestety, jak pokazały późniejsze wydarzenie, bramka dla Niecieczy w końcówce pierwszej odsłony miała fatalny wpływ na postawę elblążan na początku drugiej połowy.
      
       Rozprężenie, które drogo kosztowało
      
Nie wiadomo, co w przerwie powiedział swoim zawodnikom w szatni trener gości Marcin Jałocha, ale na drugą połowę wyszli oni bardzo zmobilizowani. Dodatkowo coach przyjezdnych, widząc, że jego podopieczni przegrywają rywalizację w drugiej linii, jeszcze w pierwszej połowie wzmocnił tę formację, zastępując słabo dysponowanego Mateusza Leśniowskiego Piotrem Kotem, a od początku drugiej połowy wpuścił do środka Patryka Jałochę, który poukładał grę gości w drugiej linii. Dzięki tym roszadom przyjezdni zdominowali środkową strefę boiska, co bardzo szybko przełożyło się na wynik. Pomocnicy gości, na czele z doświadczonym Arturem Prokopem (były gracz zespołów ekstraklasy, m.in. Hutnika Kraków i Górnika Zabrze) zaczęli systematycznie obsługiwać dokładnymi podaniami najgroźniejszego w szeregach niecieczan, rosłego napastnika Pawła Smółkę, a ten z zegarmistrzowską precyzją dwa razy uderzał na bramkę Olimpii i zdobył dwa gole - w 54. minucie pokonał Kucia płaskim uderzeniem w długi róg, a dwie minuty później skopiował swój wyczyn i wyprowadził zespół na prowadzenie. Oba gole padły po błędach elbląskiej defensywy, która z 17 straconymi bramkami jest w tej chwili najsłabszą formacją obronną w lidze.
       Dopiero trzeci gol dla LKS obudził niemrawą Olimpię, która w końcowych dwudziestu minutach, przy głośnym dopingu kibiców, za wszelką cenę dążyła choćby do wyrównania. Miała ku temu okazje, ale za każdym razem na posterunku był golkiper gości, który szczególnie wykazał się przy akcji Karola Stysia (w 70. minucie zastąpił na boisku Łukasza Pietronia) oraz przy strzale Pawła Nowackiego z 89. minuty, kiedy to zatrzymał piłkę zmierzającą wprost w okienko bramki. Tą interwencją uratował zwycięstwo swojej ekipy, a Olimpii zabrał remis. Remis, który w przekroju całego meczu niewątpliwie się elblążanom należał.
      
       Deja vu z Rzeszowa
      
Szkoda, że podopieczni Tomasza Arteniuka przespali pierwsze 20 minut drugiej połowy, a jeszcze bardziej szkoda, że po raz kolejny przegrali mecz, który wydawał się być już wygranym. Podobnie jak w spotkaniu z Resovią, Olimpia nie potrafili „dobić” rywala, którego ma już na łopatkach, „na deskach”. Znów w roli kata zespołu z Elbląga występuje jeden zawodnik - w Rzeszowie był to strzelec czterech goli Sebastian Hajduk, w Elblągu zdobywca hattricka Smółka.
       Czy w kolejnym meczu olimpijczycy wreszcie zagrają bez przerw, z koncentracją przez pełne 90 minut? W najbliższą środę będą mieli okazję do rehabilitacji na bardzo trudnym terenie w Wysokiem Mazowieckiem. Ruch zwycięstwem 3:1 w Rzeszowie nad Resovią pokazał, że w meczu z Olimpią również zamierza rozdawać karty. Mały powód do optymizmu jednak jest - w żadnym z przegranych spotkań Olimpia nie była zespołem wyraźnie gorszym od rywala, a o końcowym, niekorzystnym wyniku bardziej przesądzały indywidualne błędy, niż składne akcje rywali. W dodatku na mecz z Ruchem być może wróci część z kontuzjowanych zawodników, a na pewno nieobliczalny Ukrainiec Anton Kolosov. Jedno wymaga natychmiastowej poprawy - postawa elbląskiej defensywy.
      

 


       Pomeczowe opinie
      
Marcin Jałocha (trener LKS Nieciecza): - Cieszę się z wywiezienia trzech punktów z trudnego terenu w Elblągu. Nic w pierwszej połowie nie zapowiadało, że będziemy w stanie odwrócić losy meczu. Olimpia dominowała, przez pierwsze 25-30 minut byliśmy jedynie tłem dla dobrze grających gospodarzy. Dobrze, że udało się zdobyć gola do szatni, przed przerwą. W jej trakcie powiedziałem zawodnikom, czego od nich oczekuję w drugiej części i jak mamy grać, padło trochę męskich słów no i się udało. Wyszliśmy na drugą połowę i zaczęliśmy naprawdę dobrze grać, a Paweł Smółka wykorzystał dwie sytuacje. Trochę nerwów było w końcówce, gospodarze przycisnęli, ze dwa razy zagotowało się pod naszym polem karnym, ale najważniejsze, że dowieźliśmy wynik i mamy 3 punkty.
       Tomasz Arteniuk (trener Olimpii): - Mam do dyspozycji jedenastu ludzi i to w takich momentach wychodzi. Tak to wygląda od trzech meczów, w dodatku ośmiu ludzi jest kontuzjowanych. Rywal wykorzystał nasze zmęczenie, zdobył trzy gole, wygrał mecz, taki jest sport, taka jest piłka. Ten mecz można podzielić na kilka etapów, część z nich była dla nas dobra, część nie. Robimy coraz mniej błędów i to cieszy, szkoda, że jeśli się nam już przytrafią, to są tak brzemienne w skutkach, że decydują o porażce. Do nikogo nie mam pretensji za dzisiejszy mecz i wynik. Będziemy pracowali dalej, tak jak pracowaliśmy. Czekam na powrót kontuzjowanych.
      
       Olimpia Elbląg - LKS Nieciecza 2:3 (2:1)
      
1:0 - Trafarski (22.), 2:0 - Kołodziejski (32.), 2:1, 2:2, 2:3 - Smółka (37., 54., 56.)
       Olimpia: Kuć - Kopycki, Jurgielewicz, Stankiewicz, Laskowski, Nowacki, Stróż, Pietroń (70. Styś), Kołodziejski, Piotrowski (62. Roszak), Trafarski (77. Kowalczyk)
       LKS Nieciecza: Baran - Kleinschmidt, Jacek, Czarny, Prokop, Metz (54. Cygnar), Szałęga, Zontek, Leśniowski (27. Kot), Dzierżanowski (46. Jałocha), Smółka (88. Ryguła)
       Żółte kartki: Nowacki, Roszak (Olimpia) – Jałocha (Nieciecza)
       Sędziował: Marcin Liana (Żnin)
       Widzów: 1000.
      
       Komplet wyników 6. kolejki II ligi gr. wschodniej w sezonie 2009/10: Olimpia Elbląg - LKS Nieciecza 2:3, Hetman Zamość - GKS Jastrzębie 3:2, Sokół Aleksandrów Łódzki - Stal Rzeszów 0:3, Concordia Piotrków Trybunalski - Start Otwock 1:4, Okocimski KS Brzesko - Jeziorak Iława 0:0, Wigry Suwałki - Kolejarz Stróże 3:2, OKS 1945 Olsztyn - Przebój Wolbrom 1:1, Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Pelikan Łowicz 1:0, Resovia - Ruch Wysokie Mazowieckie 1:3.
      
       Zobacz tabele
      
      

BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • No proszę, okazało się, że trener ma tylko 11 ludzi do grania. Co w takim razie mają powiedziec rezerwowi, którzy w sobotę usiedli na ławie (m. in. Roszak, Styś, Kowalczyk). Oni do tej jedenastki nie należą? Kolejny raz trener zamiast wytłumaczyc porażkę w sposób merytoryczny zasłania się mało znaczącymi argumentami innego rodzaju. Jasne, kontuzje są, ale to nie wyjaśnia wszystkiego. Czemu schodzi Trafarski, gdy jest możliwośc gonienia wyniku i gdy jest to praktycznie jedyny zawodnik, który umie wyjśc na sytuację sam na sam? Czemu defensywny pomocnik nie pomaga środkowej obronie? Nawet gdy nasi prowadzili 2:0 było widac, że Nieciecza robi z Olimpią w środku pola co tylko chce. Czemu wreszcie słabo grający Stankiewicz gra w podstawowej jedenastce? Nie trzeba byc trenerem, aby stwierdzic, że Nieciecza praktycznie każdą akcję prowadziła środkiem boiska, bo tam najłatwiej było rozklepac pomocników Olimpii. Druga bramka dla gości to tragedia, obrona po prostu stała i patrzyła jak najpierw jeden podaje, a drugi niekryty strzela bramkę. A to tylko niektóre z minusów tego spotkania :/ No i niestety mecz nie trwa 35 minut tylko całe 90.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Bażant(2009-08-30)
  • gdzie jest olimpia ?? !!! ludzie gdzie jest olimpia ?? !!! ehh niema olimpii !!! w Elblagu niema olimpii !!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    zgredos(2009-08-30)
  • Macie racje!!! PANIE TRENERZE TROCHE ODWAGI PRZYZNAĆ SIĘ, ŻE JESTEŚ SŁABY I NIE ZROBIŁEŚ NIC Z TEJ ZBIERANINY EMIGRANTÓW (NIE GRA ZADEN ELBLĄZANIN - BO MOŻE TO NIE ELBLĄSKI KLUB PANIE ROMANOWSKI ???). Faktycznie odsłabiebie - kontuzja Zawady, który nie zawsze nawet grał w Concordii, to bardzo powazne osłabienie HIHI Róbcie tak dalej, a będzie. ..
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    kibic12345(2009-08-30)
  • Cieniasy
  • kilkanascie zdjeec z meczu www.elblagsportowy.pl
  • Olimpia to zbieranina pseudo-piłkarzy gwiazdorów gminnych rozgrywek plus trener NIEUDACZNIK wszyscy tylko pętają się po klubach nocnych ich cel to wyrwać z Elbląga szmal i pobawić się 0 ambicji a wychowankowie gdzie?
  • no coz p. trenerze jeszcze jedna porazka i dowidzenia mam nadzieje ze bedzie mial pan na tyle odwagi w sobie aby pozegnac sie ze stanowiskiem i przyznac do bledow ja osobiscie nie rozumiem po co bylo rozmontowywac kolektyw ktory znal sie dobrze i ze soba wspolpracowal przez co najmiej rok
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    twitti(2009-08-31)
Reklama