UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Ojciec i syn

 
Elbląg, Eugeniusz i Dariusz Zapolscy, elbląscy sędziiowie koszykówki
Eugeniusz i Dariusz Zapolscy, elbląscy sędziiowie koszykówki (fot. archiwum prywatne)

Pewnego dnia Eugeniusz Zapolski stwierdził, że nie ma warunków, żeby zrobić karierę koszykarza i poszedł w sędziowanie. Jego syn... został sędzią koszykówki, żeby... móc zrywać się z lekcji. Z elbląskimi "panami z gwizdkiem"  rozmawiamy... o elbląskiej koszykówce.

Ojciec

Ta historia zaczyna się, kiedy Eugeniusz Zapolski zaczął naukę w szkole zamechowskiej w Elblągu. Nauczycielem wychowania fizycznego był tam Franciszek Podhorodecki, który zaszczepił Gienkowi miłość do koszykówki.

- W zasadzie od małego byłem za sportem. W podstawówce byłem bramkarzem w szkolnej drużynie piłki ręcznej w Szkole Podstawowej nr 4. To jednak koszykówka okazała się być tą najważniejszą – mówi po latach Eugeniusz Zapolski.

W tamtym czasie szkoła zamechowska była lokalną kuźnią młodych koszykarzy. Jej uczniowie regularnie wygrywali miejską ligę. Eugeniusz Zapolski grał w czasach szkolnych, po jej zakończeniu trzeba było iść do pracy. I tak trafił do Zamechu. Miłość do koszykówki jednak przetrwała, ale...

- Żeby zrobić karierę zawodniczą trzeba mieć warunki fizyczne. Ja ich nie miałem – tłumaczy.

Co, oczywiście nie oznaczało rozbratu z koszykówką. Eugeniusz Zapolski poszedł na kurs sędziowski i wkrótce po boisku biegał z gwizdkiem.

- Z Gdańska przyjechali międzynarodowej klasy sędziowie z Gdańska m.in. Andrzej Kąpiński. W Gdańsku była wtedy grupa fajnych sędziów i to u nich zdawałem egzamin. I tak już 40 lat z tym gwizdkiem biegałem – mówi sędzia. - W Elblągu wśród moich rówieśników była całkiem spora grupa osób zainteresowanych koszykówką. Warto przypomnieć postać np. Mariana Kuleszy, dzisiejszego prezesa Nestora, który rozkręcił koszykówkę kobiet w Elblągu.

Eugeniusz Zapolski doszedł do etapu sędziego koszykówki II ligi (wówczas drugi poziom rozgrywkowy).

- I tak sobie w tej drugiej lidze pojeździłem po Polsce. Dojlidy Białystok, Pogoń Szczecin, dziewczyny z ŁKS, Warszawa, Wrocław... Życie na walizkach i trochę się to na życiu rodzinnym odbiło – wspomina sędzia.

W Elblągu z różnych przyczyn nie można było zbudować silnej drużyny koszykarskiej. Talenty były, ale po dojściu do pewnego poziomu wyjeżdżały z miasta.

- W latach 80 – tych z Elbląga poszli w świat wychowankowie Franciszka Podhorodeckiego: Józek Tomaszewski, Janusz Kociołek, Wojciech Goliński – mówi Eugeniusz Zapolski. - Następna fala to już ta młoda generacja: Przemysław Zamojski, Mateusz Kostrzewski, Krzysztof Krajniewski. Mieliśmy w Elblągu takie podejście, żeby tych najzdolniejszych wypuszczać potem w świat, skoro na miejscu nie mieli gdzie grać – wspomina Eugeniusz Zapolski.

 

Działacz

Warto w tym miejscu odejść trochę od kariery sędziowskiej Eugeniusza Zapolskiego i przypomnieć rok 1975, kiedy powstawało województwo elbląskie. Dla środowiska sportowego oznaczało to powstanie Wojewódzkiej Federacji Sportu w Elblągu.

- Tam zajmowałem się organizowaniem imprez sportowych w kajakarstwie, łyżwiarstwie szybkim, w koszykówce. Jednocześnie koordynowałem powoływanie wojewódzkich związków sportowych. Wyszukiwaliśmy wtedy działaczy sportowych z mniejszych miejscowości i próbowaliśmy ich namówić do pracy w Elblągu. Między innym sprowadziliśmy Marka Wnuka do tenisa stołowego. W ten sposób zostałem działaczem sportowym. - wspomina Eugeniusz Zapolski.

Potem była praca w Międzyszkolnym Ośrodku Sportowym i Elbląskim Szkolnym Związku Sportowym.

- I wtedy na poważnie zająłem się organizacją zawodów sportowych jak np. Igrzyska Młodzieży Szkolnej, Gimnazjada, Liceadiada, ogólnopolskie turnieje. Był taki okres w latach 80 – tych ubiegłego wieku, że w MOS-ie od września do połowy października organizowaliśmy ogólnopolskie turnieje koszykówki dla różnych grup wiekowych dla chłopców i dla dziewcząt. Pamiętam, że Maciej Zieliński do nas przyjeżdżał, jeszcze jako nastolatek. Lubili tu ludzie przyjeżdżać, bo te turnieje były dobrze zorganizowane, a i poziom był stosunkowo wysoki. Swoja karierę działacza zakończyłem na pierwszych edycjach Elbasketu – kończy Eugeniusz Zapolski.

 

Syn

Dziś już nikt nie pamięta, na jakim meczu Eugeniusz Zapolski po raz pierwszy pojawił się z synem. Mały Darek siedział przy stoliku sędziowskim...

- Tam to była nuda, największą frajdą była możliwość porzucania piłką do kosza podczas przerwy – wspomina Dariusz Zapolski, syn Eugeniusza i dziś już sędzia międzynarodowy

Siedzenie przy stoliku sędziowskim dla kilkulatka było nudne, ale... miłość do koszykówki została zaszczepiona. I co ważne wpadła na żyzny grunt.

- Pamiętam jak męczyłem tatę: kiedy w końcu zaczną się te treningi. W piątej klasie podstawówki w końcu trafiłem do Leszka Metza, który prowadził treningi w szkole podstawowej nr 7 [dzisiejsze III Liceum Ogólnokształcące – przyp. SM]. Pewną ciekawostką jest fakt, że szkoła nie miała sali gimnastycznej i trenowaliśmy w ówczesnym Wojewódzkim Ośrodku Kultury [dzisiejszym CSE Światowid – przyp. SM]. W grupie starszej trenowałem pod okiem Zdzisława Petryckiego w ówczesnym Zespole Szkół Zawodowych nr 1 przy ul. Zamkowej. To były zajęcia typu SKS, ale później trafiliśmy do sekcji koszykarskiej w Truso Elbląg, gdzie rywalizowaliśmy w różnych ligach młodzieżowych. Nasz makroregion tworzyło pięć ówczesnych województw: elbląskie, gdańskie, słupskie, bydgoskie i toruńskie. Najlepsze ekipy grały potem o mistrzostwo Polski – wspomina Dariusz Zapolski.

Kariera zawodnicza Dariusza Zapolskiego zatrzymała się na juniorach. Zapolski junior wybrał drogę seniora i postanowił po boisku biegać z gwizdkiem.

- Miałem 17 lat, sędziowanie miało jedną niezaprzeczalną zaletę: pozwalało urywać się z lekcji, żeby posędziować zawody. Zaczynałem od rozgrywek szkolnych, potem stopniowo piąłem się w górę. Kurs zrobiłem za namową taty, wówczas nie mieliśmy w Elblągu sekcji seniorskiej, grać się kończyło na poziomie juniora. Sędziowanie było jedną z dróg, żeby zostać przy koszykówce – mówi elbląski sędzia

O dalszych losach Dariusza Zapolskiego, który dziś jest uznanym sędzią międzynarodowym można przeczytać tutaj.  Chociaż i z początkami wiąże się kilka anegdot.

- W ramach kursu sędziowskiego, który prowadzili m.in. Robert i Olek Bieńkowscy zorganizowano nam mecz szkoleniowy. Zebrały się dwa zespoły kadetów, a Robert i Olek, którzy byli trenerami tych drużyn próbowali wywrzeć presję na sędziach, czyli na mnie między innymi. Skończyło się na tym, że Olkowi dałem faul techniczny za... rozwiązane sznurowadła. To mi utkwiło w pamięci – tak Dariusz Zapolski wspomina pierwsze kroki w sędziowaniu.

Potem był kurs na sędziego II ligi (w 1998 r.) i tak się zaczęło. W 2004 r. awans do ekstraklasy i od 2012 r. zakończony powodzeniem egzamin na sędziego międzynarodowego. Tymczasem w Elblągu męska koszykówka seniorska okazywała efemerydą. Lepiej wyglądała sytuacja w przypadku koszykówki żeńskiej.

- W męskiej koszykówce gdzieś jakiś zespół na poziomie III ligi od czasu do czasu się zebrał. Dosyć prężnie działała żeńska sekcja, przez pewien czas istniał grający w I lidze [drugi poziom rozgrywkowy – przyp. SM] Port Elbląg. Sekcjami młodzieżowymi zajmowali się nauczyciele ze szkoły podstawowej nr 11: Arek Majewski, Bogusław Milusz, Janusz Kociołek, Magda Kołacka, Tomek Szuszkiewicz, długo by wymieniać. Na poziomie juniorskim dużo się w Elblągu działo. Pierwszym naszym reprezentantem w ekstraklasie był Staszek Prus. Potem Przemek Zamojski – najbardziej dziś utytułowany koszykarz rodem z Elbląga – mówi Dariusz Zapolski.

- A dzięki Darkowi mamy też warmińsko – mazurską „szkołę” sędziów. Tak jak kiedyś była gdańska, potem wrocławska Może nie mamy drużyny na poziomie centralnym, ale sędziów mamy bardzo dobrych – dodał Eugeniusz Zapolski.

 

Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Serdecznie pozdrawiam obu panów!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2
    2
    kolega(2020-08-22)
  • W 2015 roku byłam na meczu koszykówki Anwilu we Włocławku, gdzie sędziował Pan Dariusz Zapolski. Przed meczem trener koszykówki z Olsztyna Pan Kazimierz Andruszkiewicz przedstawił mi Pana Dariusza. Byłam dumna, że jest z Elbląga.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3
    1
    Bożena L.(2020-08-22)
  • Talenty były, ale po dojściu do pewnego poziomu wyjezdzaly z Elbląga. .. .. te słowa nie straciły nic a nic. Tak niestety jest do tej pory i to praktycznie w każdej dyscyplinie. Nic się nie zmieniło przez te 4 dekady. Szkoda
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3
    0
    Witek67(2020-08-22)
  • Pozdrowienia dla obu Panów, sa historaia elblaskiego basketu. gralem u pana seniora i gralem z juniorem i gralem gdy kolega Darek mi sedziowal. Moje poczatki z koszem zaczynalem od sp12 u Pani Stando. to Ona mnie i moich kolegow uczyla dyscypliny oraz rzemiosla. Potem byl Pan Metz(dla mnie najlepszy trener)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    2
    0
    basket(2020-08-22)
Reklama