UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Olimpia jak reprezentacja (piłka nożna)

Elbląg, Olimpia jak reprezentacja (piłka nożna)
(fot. PS)

Elbląska Olimpia w meczu 8. kolejki II ligi zremisowała na własnym boisku z Pelikanem Łowicz 1:1. Tym samym elblążanie osiągnęli identyczny wynik jak reprezentacja Polski, która wieczorem w Chorzowie w meczu eliminacyjnym do Mistrzostw Świata zremisowała z Irlandią Północną i jej szanse awansu na Mundial w 2010 roku są już niemal matematyczne. Zobacz fotoreportaż.

Szersza ławka
      
W meczu z Pelikanem trener Tomasz Arteniuk mógł wreszcie skorzystać z dwójki z czwórki kontuzjowanych zawodników. Od pierwszych minut na boisku pojawił się rekonwalescent Dariusz Łożyński, który w pierwszym składzie zastąpił Kamila Kopyckiego, a w końcówce meczu Łukasza Laskowskiego zmienił Wojciech Wolański. Szkoleniowiec elblążan na pomeczowej konferencji wyraził zadowolenie z faktu, że zwiększyło się pole manewru przy zestawieniu składu.
       - Nadal nie mogą grać Łukasz Wróblewski i Michał Stawiński, szczególnie ten drugi ma przykry, złośliwy uraz, co pobiega, to mu się odnawia, ale wreszcie mogłem trochę przemeblować skład i efekty były widoczne. Liczę, że do następnej soboty i spotkania z Przebojem będę miał do dyspozycji pełną kadrę - powiedział Arteniuk.
      
       Mocny początek Olimpii
      
Olimpia od pierwszego gwizdka arbitra pokazała, że jest bardzo zmotywowana i zdeterminowana w dążeniu do celu, jakim było przełamanie kiepskiej passy i zdobycz punktowa w starciu z Pelikanem. W 3. minucie Honorat Stróż wysłał gościom pierwsze ostrzeżenie. uderzając z 25 metra w poprzeczkę. W kolejnych minutach nadal gospodarze dominowali, a goście, nastawieni wyłącznie na grę z kontry, rzadko przedostawali się pod bramkę Krzysztofa Hyza, który zastąpił pomiędzy słupkami Radosława Kucia. Dopiero po kwadransie gry łowiczanie „namieszali” pod elbląską bramką, ale na posterunku był Hyz. Kolejne minuty tej części meczu to wyrównana gra bez klarownych sytuacji z obu stron, przerwana strzałem Krzysztofa Piosika w 34. minucie. Na tym zapędy ofensywne gości się skończyły, a Olimpia jeszcze kilka razy w pierwszej odsłonie niepokoiła Witolda Sabelę. Golkiper Pelikana musiał pokazać swoje umiejętności przy uderzeniach Pawła Nowackiego i Piotra Trafarskiego, a parę razy w sukurs przyszli mu obrońcy, którzy blokowali uderzenia Mateusza Kołodziejskiego, Antona Kolosova i Łukasza Pietronia. To głównie dzięki nim do przerwy Olimpia po stronie zysków miała zero.
      
       Bramki po przerwie
      
Pierwsze minuty po zmianie stron w żaden sposób nie zapowiadały tego, co stało się w 53. minucie gry. Prowadzący zawody arbiter Tomasz Radkiewicz z Łodzi zdecydował się na podyktowanie rzutu wolnego z okolicy 33 metra od bramki Olimpii, choć wydawało się, że mógł spokojnie puścić grę, gdyż Paweł Nowacki nie przewinił. Po chwili ta z pozoru bezpieczna sytuacja zakończyła się zdobyciem gola przez gości. Do piłki podbiegł Łukasz Janczarek i posłał niesamowitą bombę w kierunku bramki Olimpii. Strzał był tak mocny i precyzyjny, że Hyz nie zdążył nawet zareagować i musiał wyciągnąć piłkę z siatki. Goście wykazali się niesamowitą skutecznością - oddali drugi celny strzał w światło bramki w całym meczu i objęli prowadzenie.
       Po straconej bramce żółto-biało-niebiescy wprost rzucili się na rywali, chcąc jak najszybciej zniwelować jednobramkową stratę. Szczęścia próbowali kolejno Stróż, Pietroń i Nowacki, ale uśmiechnęło się ono dopiero do niezawodnego Trafarskiego. W 65. minucie jeszcze nie trafił efektowną przewrotką z 10 metra, ale już trzy minuty później po prostopadłym podaniu z głębi pola od Antona Kolosova wpadł w pole karne, położył na ziemi Sabelę i doprowadził do remisu. Gol na 1:1 tchnął w olimpijczyków nowe siły i już do samego końca praktycznie nie opuszczali oni połowy łowiczan. Ci odgryzali się sporadycznymi kontrami, ale wreszcie bardzo pewnie spisywała się elbląska defensywa, która przerywała każdą akcję Pelikana. nie prokurując groźnych sytuacji pod bramką Olimpii. Do końcowego gwizdka gospodarze z ogromną determinacją i ambicją walczyli o zdobycie zwycięskiej bramki, ale ich starania nie przyniosły zamierzonego efektu. W doliczonym czasie gry najlepszą sytuację zaprzepaścił Paweł Piotrowski, który zbytnio odchylił się w momencie oddawania strzału i przeniósł futbolówkę wysoko nad poprzeczką. W chwilę po tym sędzia gwizdnął po raz ostatni i mecz zakończył się podziałem punktów.
      
       Pozostał niedosyt
      
Olimpia wreszcie przełamała serię pechowych porażek (dwie kolejne przegrane – 2:3 z LKS Nieciecza w Elblągu i 1:2 z Ruchem w Wysokiem Mazowieckiem), ale kibice, którzy docenili zaangażowanie zawodników z Elbląga i podziękowali im po meczu brawami, opuszczali stadion przy Agrykola z odczuciem lekkiego niedosytu. Pelikan, choć zaprezentował się więcej niż solidnie, był zdecydowanie w zasięgu Olimpii, która mogła ten mecz rozstrzygnąć na swoją korzyść. Goście w całym meczu zaledwie dwa razy skierowali piłkę w światło bramki Olimpii i wywieźli z Elbląga jeden punkt. Łowiczanie po raz kolejny pokazali, że nie potrafią w tym sezonie pokonać beniaminka (przegrana 0:1 ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki i remis 0:0 z Resovią), a Olimpia na trzecie zwycięstwo musi jeszcze poczekać. Niewykluczone, że tylko tydzień, do pojedynku z Przebojem w Wolbromiu, który w tej serii spotkań nie sprostał w Rzeszowie Resovii, przegrywając 1:4.
      
       Trenerzy o meczu
      
Piotr Stach (trener Pelikana Łowicz): - Bardzo cieszę się z remisu i jednego punktu. W tej sytuacji, w której się znajdujemy, wobec ogromnych kłopotów i braków kadrowych - nie zagrali Bryk, Potocki, Marcinkiewicz - taki wynik w Elblągu musimy poczytać za sukces, przed meczem wziąłbym go w ciemno. Na dzień dzisiejszy nie mogłem skorzystać z czterech podstawowych zawodników, którzy są kontuzjowani, natomiast Bolimowski i Janczarek zagrali na własną odpowiedzialność. Wiedzieliśmy, że Olimpia jest solidnym zespołem, że postawi nam ciężkie warunki. Nastawiliśmy się na grę z kontry, mieliśmy osiągnąć korzystny rezultat, bez względu na to, czy to będą trzy, czy jeden punkt. W pierwszej połowie nie potrafiliśmy uporządkować swojej gry, wyglądało to tak, jakby gospodarzom bardziej niż nam zależało na zwycięstwie. Cenny punkt na wyjeździe, chwała chłopakom.
       Tomasz Arteniuk (trener Olimpii Elbląg): - Z kolei ja cieszę się, że pracuje w otoczeniu wyrozumiałych ludzi, którzy rozumieją, że przed Elblągiem jest budowa zespołu nie na jedną rundę czy sezon, ale mam nadzieję, na dłużej. Wreszcie, po pięciu meczach, mogłem skorzystać z większej liczby zawodników, ale nadal Wróblewski i Stawiński są kontuzjowani. Te zawody to był dojrzały futbol, myślę, że dzisiejszym meczem pokazaliśmy, na co stać ten zespół. Jeszcze raz pragnę podziękować prezesowi Romanowskiemu, całej grupie osób, które mnie tu wspierają, że nie odczuwam presji, nacisku na gonitwę za wynikami. Ci, co są blisko drużyny, widzą, jaką pracę wykonujemy z Jurkiem Fiłonowiczem. Myślę, że po grze Laskowskiego, Stysia widać postępy. Ten punkt okupiony jest wreszcie tylko jednym błędem przy tym strzale z dalszej odległości z rzutu wolnego. Dziś było kilka pozytywnych sygnałów, na pewno powrót Hyza, okazuje się, że można w dwa tygodnie schudnąć 12 kg, dziś waży 97 kilogramów. Chłopaki sami dziś zadecydowali, że w przypadku przegranej zapłacą po 150 zł kary, a to pokazuje, że zespół krzepnie, że tworzy się kolektyw, z tego można być tylko zadowolonym. Czeka na niewątpliwie ciężka jesień, ale na przykładzie silnego rywala pokazaliśmy, że jeśli da nam się czas, da się nam popracować, to kibice w Elblągu będą mieli radość z piłki, z Olimpii. W sporcie nie ma nic nagle, sport potrzebuje systematyczności, pracy z tygodnia na tydzień. W wielu meczach byliśmy blisko, dziś remisujemy i podobnie jak trener Stach, ja z tego remisu również się cieszę.
      
       Olimpia Elbląg - Pelikan Łowicz 1:1 (0:0)
      
0:1 - Janczarek (53.), 1:1 - Trafarski (65.)
       Olimpia: Hyz - Laskowski (81. Wolański), Jurgielewicz, Stankiewicz, Łożyński, Nowacki, Stróż, Kołodziejski, Pietroń (66. Piotrowski), Kolosov (77. Styś), Trafarski
       Pelikan: Sabela - Brodecki, Czerbniak, Gawlik, Krysiński, Gamla (77. Kaźmierczak), Łochowski, Krystian Bolimowski (81. Konrad Bolimowski), Janczarek, Neścior (66. Sut, 89. Osowski) , Piosik
       Żółte kartki: Stróż (Olimpia) - Brodecki, Krysiński (Pelikan)
       Sędziował: Tomasz Radkiewicz (Łódź)
       Widzów: 800.
      
       Wyniki 8. kolejki II ligi gr. wschodniej w sezonie 2009/10: Olimpia Elbląg - Pelikan Łowicz 1:1, OKS 1945 Olsztyn - Jeziorak Iława 2:1, Hetman Zamość - Sokół Aleksandrów Łódzki 0:2, Concordia Piotrków Trybunalski - GKS Jastrzębie 1:2, Okocimski Brzesko - Stal Rzeszów 2:1, Resovia - Przebój Wolbrom 4:1. LKS Nieciecza - Ruch Wysokie Mazowieckie 4:1, Wigry Suwałki - Start Otwocki 3:1, Świt Nowy Dwór Mazowiecki - Kolejarz Stróże 1:1.
      
       Zobacz tabele
      

      
      
BAR
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • na poczatek napisze ze poslalbym tu bluzg ile wzlezie ale to bez sensu, wypowiedzi trenera Arteniuka sa czly czas takie same kontuzje, zawodnicy itd. sami wiecie. do tego jeszcze cieszy sie z remisu u siebie? to jak polska irl 1; 1 czy to kogos cieszy czy to normalne? niech sie wezmie do roboty bo tez o niecieczy nie wspomne!!!!! a najwyzszy czas juz w tamtym meczu bylo wygrac!!!!
  • Bez sesu ?? A co oczekujesz ze nagle przyjdzie Arteniuk i juz bedzie wszystko gralo i Olimpia bedzie na czele. .?? Ludzie, a co on ma mowic jak dostaje druzyne 2 tygodnie przed liga, jak 3 tygodnie przed liga nie wiemy czy wsytartujemy, jak Prezydent miasta robi trudnosci i nie chce wspomoc OLIMPII, . Dajmy mu czas, tak samo jak dalismy Wichniarkowi, jego runda bedzie wiosenna wtedy krytkujmy, wtedy slijmy zje. .. y jak na to zasluzy. Teraz i tak wykonuje dobra robote, przypomniej sobie jak Olimpia grala w starej 3 lidzie, pamietasz tyle bramek strzelonych ??? fakt ze obrona jest do d. .y. Pozyjemy zobaczymy. .. ale jak dalismy szanse Wichniarkowi to Artenikowi tez sie nalezy. Ja wierze ze bedzie dobrze !!!!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    niedziela(2009-09-06)
  • -chwała zawodnikom za ambicje a BRAMKARZOWI proponuje solidny trening w ustawianiu, ,muru".
  • To wszystko jest prawda klub nie wie 14 dni przed rundą czy bedzie grał czy nie w 2 lidze. Omijajac to Arteniuk przyszedł do Olimpi 14 dni przed rozpoczęciem rozgrywek cóż mozna w tak krótkim czasie zdziałac. Weżmy Górnika Zabrze kasy opór i co Kasperczak zdziałał nic spadek do 1 ligi. Nie rozumię tych co tak psioczą na Olimpię. Ta runda jesienna jest rundą trochę straconą ale wiosna bedzie nasza. Jestem w 100% pewny że Olimpia pozostanie w tej 2 lidze. Zimę solidnie przepracują i bedzie okay.
  • mozna sie tylko dziwic, ze pan Arteniuk nie chce wiecej zarobic, zeby bylo wiecej ludzi na meczu. Pilkarze to wiadomo, moga grac tak jak im trener pozwoli
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    olympian(2009-09-09)
Reklama