UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Oskar Ryk: punktowaliśmy ich jak bokser (komentarze pomeczowe)

 
Elbląg, Oskar Ryk dtrzelił bramkę w swoim debiucie w Olimpii
Oskar Ryk dtrzelił bramkę w swoim debiucie w Olimpii (fot. Michał Skroboszewski)

Wykorzystaliśmy brak doświadczenia rywala na tym poziomie i punktowaliśmy ich jak doświadczony bokser – powiedział Oskar Ryk, po meczu z rezerwami Lecha Poznań. Nowy pomocnik żółto – biało - niebieskich swój debiut w oficjalnym meczu okrasił bramką.

To było klasyczne „wejście smoka” - tak można określić debiut Oskara Ryka w Olimpii Elbląg. Już po sparingach wiedzieliśmy, że pozyskany z Arki Gdynia pomocnik ma „ciąg na bramkę”. Młodzieżowiec zameldował się na boisku w 42. min. spotkania, kiedy zmienił kontuzjowanego Oleksija Prytuliaka. I już kilka minut później cieszył się z pierwszej bramki w oficjalnym meczu w żółto – biało – niebieskich barwach.
       - Przykra kontuzja Olka wyeliminowała go z gry. Wszedłem, pomogłem drużynie i strzeliłem bramkę, ale najważniejsze jest zwycięstwo, okazałe 4:0. I oby tak dalej – mówił Oskar Ryk, pomocnik Olimpii Elbląg.
       Młodzieżowiec strzelił bramkę na 2:0 w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. To był niemal klasyczny atak elbląskiej drużyny: atak skrzydłem, dośrodkowanie w pole karne i... gol. Mecz nie był jednak spacerkiem dla podopiecznych Adama Noconia. Po pierwszym meczu jest jeszcze za wcześnie, aby przekonać się, czy Olimpia pozbyła się problemów ze zdobywaniem bramek. Mając jednak w pamięci ostatnie miesiące, można chyba się cieszyć ze skutecznej gry żółto – biało – niebieskich. Trener Olimpii daleki był jednak od „hurra optymizmu”.
       - Zagraliśmy pozytywnie jako kolektyw. Nie chciałbym jednak indywidualnie dawać laurek. Ofensywnie fajnie, zagraliśmy skutecznie, ale przeciwnik tez miał swoje sytuacje i trzeba to przeanalizować. - mówił Adam Nocoń, trener Olimpii Elbląg.
       Patrząc jednak z trybuny nie sposób było nie zauważyć powrotu do formy Damiana Szuprytowskiego.
       - Cały czas podkreślałem, że kiedy wrócił z Radomiaka, to był „powybijany” - tak bym to określił. Dopiero końcówka rundy wiosennej pokazała jaki to naprawdę jest zawodnik. To przecież piłkarz o dużym potencjale technicznym, który potrafi wygrać pojedynki „jeden na jeden”. Takich zawodników nam brakowało i brakuje. Także tu duży plus, ale i tak uważam, że stać go jeszcze na lepszą grę – tak trener Olimpii ocenił grę swojego pomocnika.
       Warto też zwrócić uwagę na debiuty przy A8. Pierwsze minuty w oficjalnych barwach zaliczyli: Michał Miller, Przemysław Brychlik, Bruno Żółądź, Oskar Ryk. Z punktu widzenia przyszłości klubu najważniejszy był jednak występ od pierwszej minuty Klaudiusza Krasy, który w ubiegłym sezonie grał w czwartoligowych rezerwach klubu. Pomocnik nie dotrwał do końca meczu – w 79. min. został zmieniony przez Bruno Żołądzia.
       - Tak jak mówiłem, jeżeli młodzi piłkarze będą na treningu solidnie pracować to dostaną szansę. Ten debiut mu się należał. Zagrał poprawnie – mówił Adam Nocoń.
       Zarówno trener rezerw Lecha, jak i Olimpii uznali, że 0:4 to jednak za wysoki wynik niż by to wskazywał przebieg wydarzeń na boisku.
       - Przyjęliśmy srogą lekcję drugoligowego futbolu. Dla większości naszych zawodników było to pierwsze starcie z tym poziomem rozgrywkowym. Myślę, że do wyniku 3:0 byliśmy zespołem równorzędnym. Chcieliśmy atakować, pokazać swoje wysokie umiejętności indywidualne – powiedział Rafał Ulatowski, trener Lecha II Poznań na pomeczowej konferencji.
       - Wynik wysoki, ale nie było łatwo i przyjemnie. Było ciężko. Zagraliśmy skutecznie, rywal miał swoje sytuacje i widać było u niego duży potencjał jeżeli chodzi o operowanie piłką. Z przebiegu meczu uważam, że ten wynik jest jednak trochę za wysoki. Byliśmy bardziej skuteczni, popełniliśmy też mniej błędów indywidualnych. Cieszymy się z takiego początku, aczkolwiek zdaję sobie sprawę jaka ta liga jest ciężka. Fajny początek, ale myślimy już o następnych spotkaniach – dodał Adam Nocoń.
       Kluczem do zwycięstwa było jednak większe doświadczenie gospodarzy.
       - Zabrakło im ogrania na wyższym poziomie. Wykorzystaliśmy to i punktowaliśmy ich jak doświadczony bokser – uzupełnił Oskar Ryk.
      

       Elbląska Gazeta Internetowa portEl.pl jest patronem ZKS Olimpia Elbląg

      
SM
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama