Pierwszy punkt Elwo Etny w lidze (piłka nożna)

Po kilkukrotnej zmianie terminarza wreszcie wystartowała I Polska Liga Futsalu Kobiet, w której swój premierowy mecz rozegra ła elbląska Elwo Etna. Elblążanki na inaugurację rozgrywek zmierzyły się w Gnieźnie z miejscowym Medanem. Start ligi elbląskie futbolistki mogą uznać za połowicznie udany, po remisie 3:3 przywiozły do domu jeden punkt.
Od początku meczu, ku niemałemu zdziwieniu miejscowej publiczności, śmielej na parkiecie poczynały sobie przyjezdne. Ta dominacja bardzo szybko, bo już w 3. minucie spotkanie zakończyła się zdobyciem bramki dla Elwo Etny. Historyczne trafienie w lidze było dziełem Karoliny Orłowskiej. Nieco zaskoczona drużyna gospodyń szybko się otrząsnęła i w 4. minucie był już remis. Bramkę dla miejscowych zdobyła kapitan Joanna Rydlewska. Przy remisie ponownie inicjatywę uzyskały przyjezdne, które grały bez kompleksów, raz po raz stwarzając dogodne okazje pod gnieźnieńską bramką. Niestety w wielu sytuacjach szwankowała skuteczność i aż do 15. minuty utrzymywał się wynik remisowy. Wtedy to za sprawą Natalii Skierkowskiej elblążanki ponownie wyszły na prowadzenie. Gdy wydawało się, że takim wynikiem zakończy się pierwsza odsłona pojedynku, na 3:1 podwyższyła Pamela Chyła, która popisała się indywidualną akcją, w trakcie której minęła dryblingiem dwie rywalki i uderzeniem z dystansu podwyższyła prowadzenie elbląskiego zespołu.
Udana pogoń gospodyń
Dwubramkowe prowadzenie Elwo Etny po pierwszej części sprawiło że kibice w drugiej części obserwowali mecz stojący na dobrym poziomie, gdyż zdeterminowane gnieźnianki za wszelką cenę dążyły do poprawienia niekorzystnego wyniku. Ta sztuka, ku rozpaczy elblążanek, powiodła im się. Najpierw miejscowe w 23. minucie po solowym rajdzie Marty Kaczmarczyk zdobyły kontakt, a potem wielokrotnie gościły pod bramką Elwo Etny, przez co końcówka spotkania była niesamowitym dreszczowcem. Sytuację elblążanek dodatkowo utrudniła czerwona kartka dla bardzo dobrze dysponowanej bramkarki Małgorzaty Gawryołek (34. minuta, nieprawidłowa interwencja poza polem karnym), którą pomiędzy słupkami zastąpiła Marlena Zaleszczenko. Dodatkowe dwie minuty, przez które elbląski zespół musiał grać w osłabieniu, wpłynęły mobilizująco na atakujące z pasją gospodynie, które zwietrzyły szansę na urwanie choćby punktu. Kto wie jakby ostatecznie potoczył się mecz, gdyby nie fakt, że „zmienniczka” Zaleszczenko, która notabene bardzo dobrze spisywała się w wielu momentach, broniąc w sytuacjach „sam na sam”, stając się godną zastępczynią Gawryołek, nie odniosła w pod koniec meczu groźnie wyglądającej kontuzji. Po interwencji służby medycznej elblążanka kontynuowała zawody, ale niestety w ostatniej minucie dała się pokonać najlepszej w szeregach Medanu Rydlewskiej, która silnym uderzeniem pod poprzeczkę uratowała gospodyniom punkt.
Pomeczowe opinie
- Spotkanie było bardzo wyrównane, obie drużyny miały swoje szanse na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę. Gdybyśmy nie zmarnowały kilku sytuacji, to można by było pokusić się o zwycięstwo, choć z drugiej strony sytuacja mogła być identyczna. Cóż trzeba się cieszyć z jednego punktu – skwitowała po meczu kapitan Medanu Joanna Rydlewska.
- Mecz pokazał, że oba zespoły dysponują podobnym potencjałem i mają wyrównane składy. Nie sądziłyśmy i trochę nas to zaskoczyło, że zawodniczki Medanu okażą się aż tak silne. Myślę, że w rewanżu pokażemy na co nas stać i wygramy. Cieszymy się z tego rezultatu, chociaż oczywiście mogło być lepiej, ale ważne, że pierwszy punkt jest zdobyty – powiedziała z kolei po meczu elbląska kapitan Karolina Orłowska.
- Myślę, że do wygranej zabrakło trochę szczęścia, przy jego odrobinie ten mecz można było rozstrzygnąć w pierwszych dwudziestu minutach. Stuprocentowych sytuacji stworzyliśmy tyle, że wykorzystanie połowy z nich dałoby nam pewną wygraną. Dziewczyny po raz pierwszy rywalizowały na tak dużym wymiarze czasowym (w rzeczywistości każda z połów trwała ok. 40 minut, czas zatrzymywany był przy każdej przerwie w grze – przyp. BAR) i to w końcówce było chyba widoczne. Obok braku skuteczności, naszym drugim mankamentem jest gra w defensywie. Tu wciąż mamy najwięcej do poprawienia i nad tym elementem popracujemy mocniej na treningach. Kolejny mecz rozegramy już w najbliższą niedzielę o godz. 15 w Chojnicach z Red Devils Ladies* i myślę, że już w tym spotkaniu będzie widać diametralną poprawę w tym aspekcie – tuż po meczu powiedział opiekun elblążanek, trener Piotr Sieńczak.
- To było starcie gry zespołowej Medanu Gniezno z wielkimi indywidualnościami, jakie mamy w składzie. Myślę tu przede wszystkim o Karolinie Orłowskiej, Pameli Chyle i Małgorzacie Gawryołek. Drużyna Medanu posiada bardzo szeroki i wyrównany skład, w dodatku grają ze sobą od dłuższego czasu, a mimo to nie potrafiła nas na swoim terenie pokonać. To bez wątpienia napawa optymizmem przed kolejnymi potyczkami w lidze. W dodatku do drużyny dołączą nowe zawodniczki – Maja Znamirowska z Gdyni, Izabela Betcher z Chojnic oraz bramkarki Emilia Althoff (Gdynia) i Agata Brodzińska z Ostródy. Na pewno będziemy jeszcze mocniejsi niż w pierwszym meczu – poinformował manager zespołu Zbigniew Urbaniak.
Medan Gniezno – Elwo Etna Elbląg 3:3 (1:3)
0:1 - Karolina Orłowska (3.), 1:1 - Joanna Rydlewska (4.), 1:2 Natalia Skierkowska (15.) 1:3 - Pamela Chyła (18.), 2:3 - Marta Kaczmarczyk (23.), 3:3 - Joanna Rydlewska (40.)
Elwo Etna Elbląg: Małgorzata Gawryołek, Katarzyna Czernecka (C), Marlena Zaleszczenko, Pamela Chyła, Karolina Orłowska, Natalia Skierkowska, Agata Klettke, Dorota Proch, Jolanta Gołębiewska.
Trener Piotr Sieńczak, kierownik drużyny Piotr Grzędziński, menager Zbigniew Urbaniak.
* Mecz pierwotnie miał być rozegrany w sobotę 22 stycznia o godz. 12 w Elblągu, jednak drużyna z Chojnic z uwagi na problemy natury organizacyjnej wystąpiła z prośbą o zmianę gospodarza zawodów.