Teraz ja - Quo vadis, Starcie?

A miało być tak pięknie, parafrazując znaną piosenkę, tylko kiedy? Jest powiedzenie „nie kop leżącego”, ale z drugiej strony nie da się przejść obojętnie wobec kabaretu w wykonaniu piłkarek ręcznych Startu Elbląg i ich trenera.
Kiedy kibice zwalniali zasłużonego trenera tego klubu, trenera, który znał warsztat doskonale, ale części kibiców, tych wokół Klubu Kibica, nie odpowiadał (chodzi o Andrzeja Drużkowskiego), było pewne, że klub będzie się staczał. I nic to, że na ławce nie ma już Serwadczaka, źle kojarzonego od wielu lat. Zarząd Startu nie radzi z sytuacją.
Nie chcę być złym prorokiem, ale z taką grą nie da się utrzymać w lidze. Słaba, i bardzo słaba Sądej, denerwująca Frąckiewicz i można by tak wymieniać i wymieniać.. Ale za tym stoi trener. I co? I nic nie widzi? Kiedy w sobotnim, przegranym meczu z Jelenią Górą do czasu, kiedy na parkiecie nie było Sądej, gra sie układała. Szot radziła sobie doskonale, dobrze przygotowana fizycznie, w obronie szybka i sprytniejsza, prezentuje się o niebo lepiej od Sądej. Ale trener wierzy jeszcze w Świętego Mikołaja i 1 maja, z uporem maniaka trzymał na parkiecie w drugiej połowie Sądej i Frąckiewicz. To właśnie dzięki grze tych dwóch zawodniczek sobotni mecz wyglądał żenująco słabo
W środowym meczu ta sama sytuacja – Wasak grała lepiej od Frąckiewicz, której straty piłek są na poziomie juniorek młodszych, i co? Trener wierzy w Kubusia Puchatka, oderwany od rzeczywistości. Do tego w sytuacji, gdzie ewidentnie nie ma winy bramkarki, krzyczy na nią! Dał spektakl ignorancji i swojej słabości trenerskiej, kibice zareagowali na bezczelność szkoleniowca - bo tak to trzeba nazwać.
Kilka zawodniczek w sobotnim i środowym meczu zasługuje na pochwały, ale zaledwie dwie, może trzy. Jeżeli nie widzi się błędów własnych, nie zna się na warsztacie! W Elblągu jest kilku wybitnych trenerów zdecydowanie lepszych od obecnego, do tego, trzeba zaznaczyć, prawdziwych pedagogów.
Miał być postęp, jest regres. Miały być wygrywane mecze, są same porażki, czyli nic się nie zmieniło. Za to prezes ma się dobrze. Zna sie ten pan na zarządzaniu? Czy zdawał się tylko na wiedzę Serwadczaka? A może czas najwyższy na zmiany, bo widać, że prezes też sobie nie radzi. My, wierni kibice, domagamy się głębokiej sanacji w klubie.
Nie chcę być złym prorokiem, ale z taką grą nie da się utrzymać w lidze. Słaba, i bardzo słaba Sądej, denerwująca Frąckiewicz i można by tak wymieniać i wymieniać.. Ale za tym stoi trener. I co? I nic nie widzi? Kiedy w sobotnim, przegranym meczu z Jelenią Górą do czasu, kiedy na parkiecie nie było Sądej, gra sie układała. Szot radziła sobie doskonale, dobrze przygotowana fizycznie, w obronie szybka i sprytniejsza, prezentuje się o niebo lepiej od Sądej. Ale trener wierzy jeszcze w Świętego Mikołaja i 1 maja, z uporem maniaka trzymał na parkiecie w drugiej połowie Sądej i Frąckiewicz. To właśnie dzięki grze tych dwóch zawodniczek sobotni mecz wyglądał żenująco słabo
W środowym meczu ta sama sytuacja – Wasak grała lepiej od Frąckiewicz, której straty piłek są na poziomie juniorek młodszych, i co? Trener wierzy w Kubusia Puchatka, oderwany od rzeczywistości. Do tego w sytuacji, gdzie ewidentnie nie ma winy bramkarki, krzyczy na nią! Dał spektakl ignorancji i swojej słabości trenerskiej, kibice zareagowali na bezczelność szkoleniowca - bo tak to trzeba nazwać.
Kilka zawodniczek w sobotnim i środowym meczu zasługuje na pochwały, ale zaledwie dwie, może trzy. Jeżeli nie widzi się błędów własnych, nie zna się na warsztacie! W Elblągu jest kilku wybitnych trenerów zdecydowanie lepszych od obecnego, do tego, trzeba zaznaczyć, prawdziwych pedagogów.
Miał być postęp, jest regres. Miały być wygrywane mecze, są same porażki, czyli nic się nie zmieniło. Za to prezes ma się dobrze. Zna sie ten pan na zarządzaniu? Czy zdawał się tylko na wiedzę Serwadczaka? A może czas najwyższy na zmiany, bo widać, że prezes też sobie nie radzi. My, wierni kibice, domagamy się głębokiej sanacji w klubie.