UWAGA!

----

Robert Karaś: Marzę o starcie w Ironman na Hawajach

 Elbląg, -  Trzy treningi dziennie, sześć razy w tygodniu. Zazwyczaj robię je w takiej kolejności, jak się startuje - tak trenuje 28-letni Robert Karaś
- Trzy treningi dziennie, sześć razy w tygodniu. Zazwyczaj robię je w takiej kolejności, jak się startuje - tak trenuje 28-letni Robert Karaś (fot. Anna Dembińska)

Jego największym marzeniem jest start w legendarnych zawodach Ironman na Hawajach. Niedawno zrobił do nich kolejny krok – wygrał zawody Pucharu Świata w podwójnym Ironmanie, bijąc rekord świata na tym dystansie. By jego marzenie stało się faktem, potrzebni są jednak sponsorzy. Co jeszcze planuje elblążanin Robert Karaś? O tym w rozmowie z portEl.pl

Rafał Gruchalski: - Dwa tygodnie temu wygrałeś zawody Pucharu Świata na dystansie podwójnego Ironmana. Przepłynąłeś 7,6 kilometra, przejechałeś na rowerze 360 km i przebiegłeś podwójny maraton. Na dodatek pobiłeś rekord świata. Jak można przygotować się do tak wielkiego wysiłku?
      
Robert Karaś:- Procentują te wszystkie lata triathlonowego treningu, to była główna baza do przygotowań, nie da się do takich zawodów przygotować nawet w rok. Mi było o tyle łatwiej, że przygotowania do podwójnego Ironmana nie różnią się praktycznie od tego treningu do „zwykłego” Ironmana. Różni się tylko ta ostatnia część przygotowań, która trwała od stycznia do maja.
      
       - Spędziłeś na trasie prawie 20 godzin, to musiało być wyniszczające dla Twojego organizmu...
      
- Od stycznia do maja trenowałem po 30-40 godzin tygodniowo, potem zszedłem z objętości, było więcej dynamiki, interwałów, by podbić formę. Pracowałem na niższych zakresach, a spędzając 7-8 godzin dziennie na treningu, jest się na taki wysiłek gotowym.
      
       - To jak wygląda twój dzień?
      
- Trzy treningi dziennie, sześć razy w tygodniu. Zazwyczaj robię je w takiej kolejności, jak się startuje. Czyli rano pływanie, potem rower, na koniec bieg, raz w tygodniu robię zakładkę (połączenie treningu pływackiego z biegowym, roweru z biegiem itp. - red.). Czasami zmieniam kolejność, w zależności od tego w której konkurencji mam zaplanowany interwał, by nie zostawiać go na koniec dnia, mieć więcej czasu na odpoczynek.
      
       - Jeszcze niedawno pracowałeś jako strażak. Rozumiem, że pracy nie dało się pogodzić z tak czasochłonnym treningiem...
      
- Odszedłem ze straży, założyłem własną amatorską grupę triathlonową. Prowadzę zawodników, gdzie czas pomiędzy swoimi treningami spędzam na pracy nad planami treningowymi dla nich. To jest teraz moja praca. Mogę sobie na to pozwolić, by w stu procentach poświęcić się własnemu treningowi.
      
       - Co planujesz w najbliższej przyszłości?
      
- Wszystko zależy od tego, czy uda mi się pozyskać sponsora. W planie są Mistrzostwa Świata na Hawajach. Jeszcze nie wiem, na jakim dystansie czy na Ironmanie czy na dystansie ultra. Żeby zakwalifikować się na najbardziej prestiżowy wyścig w Konie na Hawajach, potrzebna jest odpowiednia ilość punktów , a więc trzeba wziąć udział w kilku wyścigach w różnych częściach świata, jest to bardzo kosztowne. Natomiast na mistrzostwa świata na dystansie ultra zapewniłem już sobie kwalifikacje ostatnim startem w Niemczech, gdzie pobiłem rekord świata. Zrobię też kilka Ironmanów w Polsce, ale to jeszcze w tym roku. Planuję start w Wolsztynie, Bydgoszczy i Malborku, żeby wykorzystać to, że jest forma i odnieść jeszcze kilka zwycięstw.
      
       - Słyszałem od kilku osób, które Cię wspierają, że nadal dużym problemem w realizacji Twoich sportowych marzeń są pieniądze...
      
- Wcześniej pomagało mi kilka osób, wspierając mnie małymi kwotami. Te środki starczały mi na treningi , ale niestety brakowało na same starty w sezonie. Taki start w zawodach zaliczanych do najważniejszego cyklu Ironman to koszt około 8 tysięcy złotych. Nie jest tak, że przyjeżdżam na zawody dzień wcześniej. Muszę być co najmniej kilka dni wcześniej, by przejść testy antydopingowe, często też muszę zostać dzień po zawodach, by odpocząć.
       Jeśli chodzi o doping, bo wiele osób mnie o to pyta, to chciałem powiedzieć, że często jestem kontrolowany. Po zawodach, na których pobiłem rekord świata, wzięto mnie na kontrolę antydopingową prosto z mety. Musiałem oddać mocz do analizy, po dwóch tygodniach przyszły wyniki i wtedy oficjalnie uznano mój rekord świata.
      
       - Masz swojego menadżera?
      
- Teraz już mam. Postanowiliśmy znaleźć trzech głównych sponsorów, którzy pomogą mi w przygotowaniach do wymarzonego startu na Hawajach. Wyliczyłem, że na treningi, przeloty i starty potrzebuję 7,5 tysiąca złotych miesięcznie, nie licząc samego startu na Hawajach, bo to oddzielny drogi budżet.
       Żeby zapewnić sobie start w tych zawodach, muszę startować w prestiżowych eliminacjach w różnych częściach świata co dwa trzy miesiące, a to kosztuje. Jeśli start jest na przykład w styczniu czy kwietniu, to muszę zimę spędzić na treningach za granicą, by się lepiej przygotować. Koszty zwiększają przeloty, bo zwykle trenuję na Majorce lub Gran Canarii.
      
       - Radni PO chcą wnioskować do prezydenta Elbląga o przyznanie Ci sportowego stypendium. Ktoś Cię zapytał o zgodę, by działać w Twoim imieniu?
      
- Nie zgłaszałem się do nikogo, nie rozmawiałem na ten temat. Jeśli ktoś chciałby mi pomóc w znalezieniu sponsora finansowego , bo tylko takiego mi potrzeba, to będę bardzo wdzięczny. Nie potrzebuję pieniędzy ani na badania, ani na odżywki, jak niektórzy twierdzą, to wszystko mam zapewnione.
      
       - Jaki dystans dzieli Cię od spełnienia marzenia o starcie w najważniejszych zawodach triathlonowych na świecie, w Konie na Hawajach?
      
- Żeby tam pojechać, trzeba być naprawdę w dobrej dyspozycji. Wziąć udział w czterech wyścigach i uplasować się przynajmniej na miejscu od 1 do 5. Myślę, ze moja aktualna forma pozwala uzyskać takie rezultaty. Jedyną barierą są finanse. Zawody kwalifikacyjne trzeba dokładnie rozplanować. Nie da się startować na tak długim dystansie co trzy tygodnie. To znaczy można, ale wynik nie będzie powalający. Dlatego trzeba to wszystko rozłożyć w czasie. Zawody, w których chcę wystartować odbywają się październiku, listopadzie, kwietniu i lipcu. Zimę trzeba spędzić za granicą, ponieważ warunki w Polsce nie pozwalają na dobre przygotowanie. Dlatego dopóki nie pozyskam środków na zgrupowania i zawody, zrealizowanie tego celu jest niemożliwe.
      

Najnowsze artykuły w dziale Sport

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama