UWAGA!

----

Ruch zwyciężył pomimo nokdaunu (piłka ręczna)

 Elbląg, Ruch zwyciężył pomimo nokdaunu (piłka ręczna)
fot. PS.

Po siedmiu minutach Start „powalił” rywalki, prowadząc 7:0, ale to były miłe złego początki. Twardo i rozsądnie grające zawodniczki z Chorzowa stopniowo niwelowały przewagę gospodyń i do nich należał taniec zwycięstwa. EKS Start Elbląg przegrał 23:27 z Ruchem Chorzów, pomimo, że do przerwy prowadził 14:8.

Elblążanki rozpoczęły mecz w obiecującym stylu. Szybko rozgrywały piłkę, rozciągając grę na skrzydła, i wykorzystywały wszystkie sytuacje do zdobycia bramek. Skutecznie grając w obronie, nie pozwalały Ślązaczkom na rzucenie bramek, w efekcie prowadziły 7:0.
       Dopiero w 8. minucie meczu Natalia Lanuszny zdobyła pierwszą bramkę dla Ruchu. W chwilę potem Edyta Szymańska nie wykorzystała karnego, trafiając piłką w słupek bramki chorzowianek. W tym czasie pojawiła się w niej doświadczona Krystyna Wasiuk, skutecznymi paradami powstrzymując elbląska nawałę. W 14. minucie skręcenia kostki stopy doznała Justyna Stelina i już nie wyszła do gry. Jej koleżanki utrzymywały jednak przewagę, schodząc na przerwę z korzystnym wynikiem 14:8.
       Po wznowieniu gry do odrabiania strat przystąpiły piłkarki Ruchu. W ciągu 5 minut zdobyły 4 bramki, tracąc tylko jedną, i Start prowadził już tylko 15:12. Wpłynęły na to kontrowersyjne werdykty, w większości niekorzystne dla zawodniczek Startu, ferowane przez prowadzących mecz sędziów z Pomorza. Ich efektem była trzecia kara 2 minut dla Anny Lisowskiej. Zawodniczka w 33. minucie spotkania zobaczyła czerwoną kartkę i opuściła halę. Interweniujący w jej sprawie trener Andrzej Drużkowski został ukarany żółtą kartką.
       Nadzieje na utrzymanie przewagi bramkowej Startu obudziły dwa celne trafienia Edyty Szymańskiej i w 38. minucie elblążanki prowadziły 17:12. Z upływem czasu topniała jednak ich przewaga, gra nie kleiła się. Mnożyły się błędy własne, a elbląski trener nie miał manewru, by poprawić sytuację, bo ławka rezerw tego nie gwarantowała.
       W 51. minucie chorzowianki po trafieniu z rzutu karnego Karoliny Radoszewskiej remisowały 20:20. Remis utrzymywał się do 54. minuty, kiedy do stanu 22:22 doprowadziła Katarzyna Stradomska, ale końcówka meczu należała do przyjezdnych. W 59. minucie przy ich prowadzeniu 25:22 arbitrzy wykluczyli z gry dwie zawodniczki Startu – Hannę Sądej i Edytę Szymańską. Grając we czwórkę w polu przeciw szóstce rywalek, elblążanki straciły jeszcze trzy bramki, a w ostatniej akcji meczu Katarzyna Cekała zmniejszyła prowadzenie Ruchu do stanu 27:23.
       Na ostateczny rezultat spotkania wpłynęło przede wszystkim wykluczenie z podstawowego składu Startu dwóch piłkarek. Słabe rezerwy w elbląskiej drużynie nie potrafiły utrzymać korzystnego wyniku.
      
M

Najnowsze artykuły w dziale Sport

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Głowa do góry dziwczyny. Prawdziwi kibice są z wami w dobrych i złych chwilach.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    statystyk(2009-11-09)
  • To co widziałem w II połowie, to poprostu ŻENADA. Coś mnie się wydaje że dziewczyny pod koniec I połowy opadły z sił, więc co mówić o drugiej połówce. Chyba kondycja nie jest ich dobrą stroną, wstyd dziewczyny, weźcie się w końcu do pracy i czas odbić się od dna, bo nie sztuką jest wygrywać ze słabeuszami. Potencjał macie o czym świadczy początkowy wynik 7:0,tylko trzeba chcieć, a i trener chyba też nie jest bez winy.
  • Jak można u siebie roztrwonić taką przewagę i nieczęsto się zdarza, że sędziowie są przeciw gospodarzom chyba za mało im zapłacono?
  • nie wiedziałem, że słowo knock down zostało spolszczone; )
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    FriarG(2009-11-09)
  • Rzeczywiście, lepiej nie używać Redaktorze M. wyrazów, jak widać, obcego pochodzenia. Spolszczona wersja, tego, jak się okazało, nazbyt trudnego wyrazu pochodzenia angielskiego, brzmi nokaut i jest powszechnie stosowana. A do tego ta pokrętna matematyka - w 59 minucie chorzowianki prowadzą 25 : 22,w następstwie osłabienia elblążanki tracą aż trzy (3) bramki, a mimo wszystko przegrywają 23 : 27.No ale skoro 2 plus 2 to pięć!!
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    paterek(2009-11-09)
  • Do Paterek: knock down = nokdaun (zazwyczaj zakończony liczeniem); knock out = nokaut (definitywny koniec walki). Taka mała różnica, a jednak "nokdaun" i "nokaut" to nie to samo :/
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Kibic z Prostej(2009-11-09)
  • TAAAK, TAAAAK. Wszystko przez cyklistów i sędziów. Walnąć się w piersi, przeprosić kibiców i sponsorów to nie łaska? Wszyscy winni tylko nie MY. !!!! Żenada i brak obiektywizmu. A Pan Panie Redaktorze. .. nie wspomnę nazwiska. .. .niech Pan nie podgrzewa atmosfery.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Eeeeee(2009-11-09)
  • Kibicu z Prostej, wyprowadziłeś czysty (i zasłużony) cios, którym mnie trafiłeś celnie. Ale skoro piszę jeszcze, to znaczy, że "zaliczyłem jedynie knock down=nokdaun, a na szczęście nie knock out=nokaut. Nie ma to jednak wpływu na to, że zdania o redaktorze M. nie zmienię. Pozdrawiam Kibicu z Prostej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    paterek(2009-11-10)
Reklama