UWAGA!

Ryszard Kubik: Nie mogłem żyć bez piłki ręcznej

 
Elbląg, Ryszard Kubik
Ryszard Kubik (fot. Michał Skroboszewski)

-  Z tej grupy wyszły przyszłe reprezentantki Polski m.in. Zofia Pniak, Grażyna Matusz, Krystyna Kamińska i inne zawodniczki grające w seniorskiej piłce: Jolanta Stańczak, Bogumiła Halicka, Danuta Kuczewska. Nie było wtedy mocnych na ten zespół. Potem tę grupę przejął Andrzej Drużkowski - tak Ryszard Kubik wspomina swoja pracę w roli trenera dzieci. Z elbląskim nauczycielem wychowania fizycznego i trenerem piłki ręcznej wspominamy jego karierę trenerską. 

- Jak się zaczęła Pana przygoda ze sportem?

- Piłką ręczną zaraził mnie Mieczysław Pleśniak w Technikum Budowy Maszyn, jeszcze wtedy przy ulicy Długiej. To były lata 50. ubiegłego wieku. Szkoła cieszyła się dobrą renomą. Przyjechałem do Elbląga z myślą, żeby się uczyć, a nie grać. Byłem wysportowany i wpadłem w oko Mieczysławowi Pleśniakowi. Wzwyż skakałem 180 cm, w dal 6,70 m. Ze względu na warunki fizyczne to było jednak chyba maksimum moich możliwości i w lekką atletykę nie poszedłem. Nawet o tym nie myślałem. Mieczysław Pleśniak wtedy budował fundamenty pod elbląską piłkę ręczną. Dziewczyny wywodziły się głównie z Technikum Ekonomicznego, chłopcy z „Mechanika”. Były też osoby z ogólniaków. To z nich powstały pierwsze drużyny piłki ręcznej w Elblągu. Grałem na skrzydle z całkiem niezłymi efektami. Byłem szybki, stworzony do szybkich ataków. Miałem zdobywać bramki i wielokrotnie na turniejach zdobywałem tytuł króla strzelców. Przy Mechaniku było piaszczyste boisko, które przed meczem polewało się wodą, żeby się nie kurzyło. A po meczu piasek był wszędzie.

 

- Drużyny, które stosunkowo szybko zaistniały w Polsce.

- Funkcjonowały wtedy wojewódzkie ligi młodzików i juniorów, które trzeba było wygrać, żeby awansować do etapu ogólnopolskiego. W województwie gdańskim, gdzie wówczas graliśmy, w lidze juniorów było dziewięć drużyn. Graliśmy jako Międzyszkolny Klub Sportowy Elbląg. W połowie lat 60. ten klub przekształcił się w MKS Truso Elbląg. Największy sukces to chyba czwarte miejsce Mistrzostw Polski Juniorów w Gliwicach, a ja wtedy zostałem królem strzelców.

 

- Jakim trenerem był Mieczysław Pleśniak?

- Szukał chętnych chłopaków, potem na lekcjach wychowania fizycznego obserwował, kto jest bardziej sprawny, kto może się nadać do gry w piłkę ręczną . Był bardzo dobrym wychowawcą. Potrafił trzymać dyscyplinę, nie cierpiał spóźnialskich. „Czy ja się kiedyś spóźniłem? To proszę się więcej nie spóźniać.” - pytał tych, którzy nie przyszli we właściwym czasie. Dużo mu zawdzięczam i nie będę ukrywał, że się na nim wzorowałem. Chociaż potrafiliśmy się zawzięcie kłócić. Jako nauczyciel był groźny, pamiętam jak w klasie maturalnej wyrzucił ze szkoły czterech chłopaków. Kiedy przyszedłem do szkoły, w pierwszej klasie było nas 44. Do matury podeszło... 12, w tym trzech drugorocznych.

 

- Po skończeniu technikum poszedł pan do Gdańska.

- Miłość do piłki ręcznej zwyciężyła, nie poszedłem na Politechnikę tylko do Studium Nauczycielskiego Wychowania Fizycznego w Gdańsku. Tam Janusz Czerwiński namówił mnie na pierwszoligową Spójnię Gdańsk, gdzie rozegrałem sezon. Jednak wróciłem do Elbląga, gdyż wolałem uczyć dzieci podstaw piłki ręcznej niż „bawić się” w ligę. Jakoś rywalizacja dorosłych nigdy mnie nie pociągała.

 

- Po powrocie do Elbląga...

- W MKS Elbląg trenowałem młodzików. Umowa była taka, że moi wychowankowie po skończeniu wieku młodzika przechodzili bezpośrednio do grupy juniorów Mieczysława Pleśniaka. Potem zaocznie skończyłem warszawską Akademię Wychowania Fizycznego. Pracowałem wówczas w Szkole Podstawowej nr 23 i tam prowadziłem swoją grupę. Kiedy Lech Walczak wyjeżdżał z Elbląga, oddal mi swoje wychowanki ze Szkoły Podstawowej nr 2. I wtedy ta przygoda szkoleniowa rozpoczęła się tak na poważnie. Z tej grupy wyszły przyszłe reprezentantki Polski m.in. Zofia Pniak, Grażyna Matusz, Krystyna Kamińska i inne zawodniczki grające w seniorskiej piłce: Jolanta Stańczak, Bogumiła Halicka, Danuta Kuczewska. Nie było wtedy mocnych na ten zespół. Potem tę grupę przejął Andrzej Drużkowski. Wtedy miałem mały kryzys szkoleniowy. Chciałem się przenieść ze Szkoły Podstawowej nr 23, gdzie była nieciekawa baza treningowa, do „Trójki”. Władze nie chciały mnie puścić, ja uniosłem się honorem i zrezygnowałem z trenowania. Andrzej Drużkowski z tymi dziewczynami dwa lata później zdobył mistrzostwo Polski juniorek, a potem wszedł z nimi do I ligi jako Start.

 

- Długo ta przerwa nie trwała.

- Okazało się, że nie mogłem żyć bez piłki ręcznej. Trafiłem do Szkoły Podstawowej nr 2 i zbudowałem grupę chłopców. Byli tam m.in. Jacek Licznerski, Henryk Luberecki, Zbigniew Sosnowski, Piotr Błażewicz, Zenon Dąbrówka, Wojtek Rudnicki. Z tej grupy wyszło 4 przyszłych kadrowiczów. Pracowałem z nimi w młodzikach, zdobyliśmy Wicemistrzostwo Polski Młodzików, potem przekazałem ich Mieczysławowi Pleśniakowi i zacząłem pracę z kolejną grupą, tym razem z dziewczynami. To była kolejna dobra grupa, z której kilka zawodniczek trafiło do I ligi . Były to Małgorzata Dulęba, Katarzyna Mrozińska, Anna Chodorowska, Iwona Płomińska, a ja znowu zaczynałem od początku z nowymi dziewczynami. Między innymi grała tam moja córka Marta, teraz po mężu Czapla. Zdobyliśmy z tą drużyną wicemistrzostwo Polski młodziczek i brązowy medal Mistrzostw Polski Juniorek. Z tej grupy na parkiety ligowe również trafiły moje wychowanki Justyna Stelina, Monika Siedlecka, Iwona Narusz, Katarzyna Falkenberg, Irena Gollus i córka Marta, a ja sam zakończyłem karierę i poszedłem na emeryturę.

  Elbląg, Wychowanki Ryszarda Kubika w pierwszej drużynie Startu Elbląg
Wychowanki Ryszarda Kubika w pierwszej drużynie Startu Elbląg (fot. pochodzi z ksiażki A. Minkiewicza "Sport w Elblągu 1945 - 2012")

 

- Dlaczego nie spróbował Pan swoich sil jako trener w dorosłej piłce?

- Nie korciła mnie liga. Namawiał mnie Andrzej Drużkowski, żebyśmy razem pracowali w pierwszoligowym Starcie, gdzie grały wówczas moje wychowanki. Nie chciałem. Przychodzili do domu, namawiali, mówili: „Chodź, pomożesz”. Wolałem bawić się z dziećmi. Nauczyć jak podać, jak złapać, rzucić, obronić ,minąć. Ale nie żałuję ani jednej chwili. Sprawiało mi to po prostu przyjemność. A potem patrzyłem, jak grają na ligowych parkietach.

Przy okazji pozdrawiam serdecznie wszystkie swoje zawodniczki i zawodników. Przepraszam tych których nie wymieniłem, oj… trochę tych pokoleń było…fantastyczne wspomnienia z każdym zespołem.

 

- Rodzina też się Panu trafiła „sportowa”.

- Żona Janina jest gimnastyczką, uczyła wychowania fizycznego w szkole. Córka – Marta Czapla, najpierw grała w MKS Truso, EB Starcie, dziś prowadzi grupy w Truso. Tak się zaraziła piłka ręczną, że tez poszła na Akademię Wychowania Fizycznego. Namawiałem, żeby może jakieś inne studia wybrała, ale jak widać bez rezultatu. Na Politechnikę poszedł dopiero wnuk Paweł, który też z sukcesami grał w piłkę ręczną. Wraz z zięciem Grzegorzem (obecnie trenerem KPR Elbląg) zdobyli srebrny medal Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych w 2016 roku i brązowy juniorów w 2018. Tylko starsza córka Agata nie zaraziła się sportem , ale jej synowie Grzegorz i Krzysztof grają w tenisa stołowego.

 

- Dziękuję za rozmowę.

rozmawiał Sebastian Malicki
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
  • Pani Kubik, niemiło wspominam w I LO
  • Wspaniały trener j nauczyciel:)
  • Dziekujemy Trenerze ! Z wielkim sentymentem Pana wspominam.
  • Zawsze oddany, trener z powołania. Dzięki trenerze najlepsze czasy w życiu. .. .
  • A ja wręcz przeciwnie najlepsza w I LO.
  • Pan Ryszard Kubik był moim nauczycielem w IV LO. Bardzo fajnie lekcje w-f prowadził. I kontakt z uczniami rewelacyjny miał zawsze. Pozdrawiam Pana.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    10
    0
    Uczeń IV LO.(2021-04-24)
  • Sentymentalna, fajna lektura. Piłką ręczną Elbląg stał, stoi i będzie stał. Żadna inna dyscyplina nie zaznaczyła się tak sukcesami na mapie krajowych rozgrywek jak i karierami poszczególnych zawodniczek i zawodników. Na pewno jest i będzie dyscypliną priorytetową w Elblągu, ale nie w rozumieniu obecnego włodarza z Łączności, dla którego słowo to oznacza najwyraźniej wegetację. Ale włodarze mijają, a piłka ręczna trwa.
  • Człowiek i trener ponad wymiar. .. .pozdrawiam kolezanki z zespołu, rocznik 1970.. .. ; -)
  • A SP nr 23 nic a nic się nie zmieniła, jak za czasów pana Kubika.
  • Też się trenowało. Najlepszy czas w życiu. Jakże krótka jest młodość. Wtedy myślało się, że taki stan będzie trwał wiecznie, a minęło jak pstryknięcie palcem. Dorosłość jest totalnie do d. .. :(
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    3
    1
    kkkkkk1(2021-04-24)
  • Pozdrawiam kolegę Ryszarda! Rywalizowaliśmy ze sobą w corocznych spartakiadach l. a. Technikum Mechanicznego w Elblągu. Ja od 1960,On ciut wcześniej - nauczyciela wf mieliśmy jednego :)
  • Niestety takich ludzi jak Pan Kubik to już w mieście nie ma, nie ma nowych talentów, nie ma piłki ręcznej, tacy ludzie oddani dyscyplinie już nie istnieją, liczy się kasa i układ, a zawodnik czy zawodniczka to już nikogo nie interesuje, ciekawe czy taki trener posiada choć brązową odznakę ZPRP ? śmiem twierdzić że jak by był kierownikiem hali to miałby złotą. .. .
Reklama