Sekundy dzieliły elblążan od remisu (piłka ręczna)

Mecz Techtransu Daradu z Azotami Puławy miał dwa oblicza. Pierwszą połowę, fatalną w wykonaniu elblążan, którzy nie potrafili spokojnie rozgrywać piłki i tracili ją po własnych błędach. W drugiej za sprawą elblążan widowisko nabrało rumieńców, a emocje sięgnęły szczytu. Do wywalczenia przez gospodarzy przynajmniej jednego punktu i pełni szczęścia zabrakło kilkunastu sekund. Techtrans Darad Elbląg - Azoty Puławy 26:27 (11:17).
Po przerwie sytuacja zmieniła się diametralnie. Kibice przecierali oczy, obserwując odmienioną siódemkę elblążan. Pierwsze minuty to bramka za bramkę, ale z upływem czasu przewaga Azotów zaczęła topnieć. Odnalazł zrozumienie z kolegami z drużyny Mariusz Gujski, do którego adresowano piłkę, a on zmniejszał dystans bramkowy do Azotów. O sukcesie Azotów zadecydowała fatalna końcówka w grze elblążan. W 51 min. karę 2 minut otrzymał Michał Janusiewicz, a puławianie prowadzili wówczas 24:21. Po dwóch bramkach Gujskiego w 54 min. elblążanie złapali kontakt 23:24 i wówczas ponownie Michał Janusiewicz nie zapanował nad nerwami, krytykując decyzję arbitrów. Była to trzecia kara tego piłkarza, a w konsekwencji czerwona kartka i osłabienie elblążan w bardzo ważnej fazie meczu, decydującej o końcowym wyniku. Do 58 min. Azoty utrzymywały dwubramkową przewagę. Dwa trafienia Gujskiego doprowadziły do remisu 26:26. Elblążanie mieli szansę na zwycięskiego gola, lecz Valenty Koshovy popisał się skuteczną paradą, a szalę zwycięstwa dla Azotów na kilka sekund przed końcową syreną przechylił Grzegorz Mazur.
Składy i bramki
Techtrans Darad: Głębocki, Wróbel - Marzec 3, Perwenis 4, Borsukowicz 2/1, Jankowski, Korzeniowski 1, Januszewski 1, Gujski 10, Maluchnik, Fonferek, Janusiewicz 3, Malandy 2. Trener Ryszard Słaba. Kary 12 min.
Azoty: Koshowy, Wyszomirski - Balicki 6, Kurowski 5, Lasoń 2, Pawluś, Nowakowski 4/1, Buchwald, Witkowski, Mazur 6, Szyba 4. Trener Gienadij Kamelin. Kary 4 min.
Sędziowali: Marek Baranowski (Warszawa) i Bogdan Lemanowicz (Płock). Widzów 500.
Dwugłos trenerów
Trener Ryszard Słaba: W szatni w czasie przerwy powiedziałem chłopakom, że gra się do końca i stać ich na nadrobienie strat. Poskutkowało, bo doprowadziliśmy do remisu. O przegranym meczu zadecydowała przede wszystkim słabsza pierwsza połowa w naszym wykonaniu.
Trener Gienadij Kamelin: W drugiej połowie moi zawodnicy myśleli, że mają zwycięstwo w kieszeni. Gra się jednak do końca, a szczęście nam dopisało w końcówce tego meczu. Cieszymy się z powiększenia dorobku punktowego, a ja mam nadzieję, że taki przestój, jak w Elblągu, przy naszym wysokim prowadzeniu już się nie powtórzy w kolejnych meczach ekstraklasy.