UWAGA!

----

Sport metodą na rozbrykane dzieci (judo)

 Elbląg, Zbigniew Marszycki, członek Zarządu UKS Tomita
Zbigniew Marszycki, członek Zarządu UKS Tomita (fot. M)

W czasach mojej prezesury w UKS Tomita, często zdarzało się, że na treningi przychodzili jako obserwatorzy rodzice dzieci, nie trenujących judo. Potem pytali, czy mogą przyprowadzić na zajęcia swoje „rozbrykane dzieci”, by przez sport pokonać ich nadpobudliwość – wspomina Zbigniew Marszycki. – Akceptowaliśmy ich prośby podkreślając, żeby nie zapominali, że wychowanie dzieci, to rodzicielski obowiązek. My możemy ich w tych działaniach tylko wesprzeć.

I wspieraliśmy kształtując od początku w dzieciach sportowe nawyki i dyscyplinę – kontynuuje Zbigniew Marszycki. – Judocy na macie walczą, a nie biją się, jak uważają niektórzy. Każdemu pojedynkowi towarzyszy ceremoniał, ukłony, szacunek dla przeciwnika, a walka też przebiega według ściśle określonych przepisów. Osobiście miałem podobne doświadczenia. Kiedy przed laty przyjechałem na stałe do Elbląga z Koszalina i moje dzieci zaczęły dorastać, chciałem im znaleźć odpowiednie, dodatkowe zajęcie. Wybraliśmy judo, dzieci trenowały, a ja włączyłem się do społecznej pracy w klubie. Przez 12 lat judo trenował mój syn Tomasz, dziś student prawa w Szczecinie. Były liczne starty w turniejach, awans do szestnastki finalistów Pucharu Polski juniorów młodszych, udział w mistrzostwach Polski juniorów, a przy tym kształtowanie charakteru młodego człowieka. Dziś to opanowany mężczyzna z zasadami, z którym nigdy nie było problemów wychowawczych i z nauką. Starszy syn Łukasz też uprawiał sport. Poprzez karate doszedł do walk w mało znanej w Elblągu sztuce walk kalaki. W wielkim skrócie wyjaśnię, że kalaki to współczesny system walki oparty na przekazach o starożytnej filipińskiej sztuce walki. Swój początek wiąże z Negrytami - pierwotnymi mieszkańcami Filipin, którzy pojawili się na tym górzystym archipelagu przed 25 tys. lat. Łukasz uprawiał ten sport studiując w Warszawie i przez trzy lata był reprezentantem Polski na turniejach zagranicznych. Dziś pracuje w Wielkiej Brytanii.
       Mając dobre doświadczenia, na swoim rodzicielskim przykładzie mogę szczerze zachęcać rodziców, by swoje pociechy zapisywali do klubów sportowych. Sport kształtuje charakter, uczy obowiązkowości, szacunku i wpływa na rozwój fizyczny młodzieży. A młodzież przesiadująca dziś najczęściej przed komputerem lub telewizorem nigdy nie pozna innych cennych wartości, z którymi łatwiej wejść w dorosłe życie – podkreśla Zbigniew Marszycki.
      
M

Najnowsze artykuły w dziale Sport

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
Reklama