Świąteczny prezent (piłka ręczna)

W to, że mecz piłkarek ręcznych Startu z Zagłębiem Lubin zakończy się sukcesem elblążanek, wierzyło niewielu kibiców. Ten brak wiary pogłębiła niska skuteczność rzutowa Startu w pierwszej, przegranej odsłonie pojedynku. Nadzieje na zwycięstwo odżyły w ostatnich minutach meczu i przy ogłuszającym dopingu fantastycznych kibiców Start wygrał z Zagłębiem 28:24 (11:16).
Pierwsze minuty meczu dla Zagłębia, ale w 7. minucie elblążanki po trafieniu Katarzyny Tutaj wyszły na prowadzenie 4:2. Rywalki szybko wyrównały i nie pozwalały gospodyniom na wypracowanie sytuacji rzutowej, faulując. Arbitrzy podyktowali dwa rzuty karne, lecz żaden z nich nie został przez Start wykorzystany. W 17. minucie notowano ostatni w tej części meczu remis 7:7, a potem rosła przewaga Zagłębia, bo elblążanki fatalnie pudłowały. Tylko podczas pierwszej części spotkania nie wykorzystały czterech rzutów karnych i trzech sytuacji sam na sam z bramkarką Zagłębia, w efekcie Start przegrywał 11:16.
Drugą część spotkania elblążanki rozpoczęły z impetem, a rywalki nie przebierały w środkach, by powstrzymać ich ataki. W efekcie w ciągu 10 minut aż trzy piłkarki Zagłębia opuściły plac gry, odpoczywając na ławce kar. Te osłabienia wykorzystały, nadrabiając straty bramkowe, elblążanki i utrzymując tempo gry, w 44. minucie po trafieniu Magdaleny Dolegały złapały kontakt bramkowy (18:19). Lubinianki raz jeszcze poderwały się do ataków i po bramkach wprowadzonych do gry Agnieszki Jochymek oraz Kingi Byzdry prowadziły w 45. minucie 23:20. Emocje osiągnęły apogeum, bo elblążanki nie odpuściły. Wręcz przeciwnie - ich akcje zazębiały się znakomicie w atakach. Na skrzydłach i rozegraniu o każdą piłkę wybornie walczyła Justyna Stelina, skuteczność rzutową poprawiła Alesia Mihdaliova, a w elbląskiej bramce rzuty zawodniczek Zagłębia odbijała Marta Miecznikowska. Zimną krwią i zdecydowaniem w egzekwowaniu rzutów karnych popisywała się Anna Lisowska.
Piłkarki Zagłębia z minuty na minutę traciły pewność siebie, a kiedy w 57. minucie po trafieniu Katarzyny Tutaj elblążanki wyszły na prowadzenie 24:23, rywalki nie zdołały się już podnieść. Nie pomogła próba indywidualnego pokrycia elblążanek, bo te wykazywały się zwinnością i sprytem, kończąc swoje akcje celnymi rzutami na bramkę. Do końca meczu Start zdobył cztery bramki, a Zagłębie tylko jedną i trybuny wybuchły wielką radością. Piłkarki Startu po tradycyjnym tańcu zwycięstwa dziękowały elblążanom za wspaniały doping, a rywalki schodziły do szatni ze zwieszonymi głowami. Start pokonał Zagłębie 28:24 (11:16) i sprawił elblążanom piękny świąteczny prezent.
O meczu powiedzieli
Justyna Stelina, kapitan EKS Startu: - To zwycięstwo jest świątecznym prezentem-niespodzianką dla elbląskich kibiców, a dla nas udanym rewanżem za przegrany mecz w pierwszej rundzie w Lubinie.
Andrzej Drużkowski, trener EKS Startu: - Dziewczyny pokazały, że mają charakter i walcząc do ostatniego gwizdka arbitrów, wygrały mecz, pomimo krążących wcześniej opinii o ich pewnej porażce w pojedynku z Zagłębiem.
Bożena Karkut, trenerka Interferii Zagłębia Lubin: - Fatalne sędziowanie, zwłaszcza w drugiej połowie meczu, sprawiło, że zeszliśmy z boiska pokonane.
Stanisław Tomczyński, prezes EKS Start Elbląg: - Jestem bardzo zadowolony z postawy naszych zawodniczek. Sposób rozegrania tego meczu może być drogowskazem do kolejnych zwycięstw. Było bardzo ciężko w pierwszej połowie, potem poskutkowały rozmowy w szatni i jest zadowolenie ze zwycięstwa.
Składy i bramki
Start: Miecznikowska, Górecka, Ziajka - Dolegało 6, Stelina 2, Pełka-Fedak, Sądej 2, Cekała, Tutaj 6, Lisowska 7, Szklarczuk, Mihdaliova 4, Celka 1. Trener Andrzej Drużkowski. Kary 6 min.
Zagłębie: Czarna, Maliczkiewicz - Ziółkowska 1, Pielesz 4, Semeniuk 2, Obrusiewicz 4, Gunia 1, Jakubowska, Olszewska 1, Jacek 1, Kordić 8, Jochymek 1, Byzdra 1. Trener Bożena Karkut. Kary 10 min.
Sędziowali: Cezary Figarski i Dariusz Żak (Radom). Widzów 500.