UWAGA!

----

To był horror (piłka ręczna)

 Elbląg, Przez cały mecz trwała walka o każdy centymetr boiska
Przez cały mecz trwała walka o każdy centymetr boiska (Fot. AD)

Gdy dziesięć minut przed końcem spotkania Start prowadził z KSS Kielce siedmioma bramkami nikt nie przypuszczał, że w końcówce meczu czekają kibiców aż takie emocje. Kielczanki rozpędzały się z każdą akcją i prawie dogoniły naszą drużynę. Skończyło się na drżeniu o wynik do ostatniej sekundy. Start wygrał z Kielcami 35-33 (19-15). 

Początek spotkania należał do przyjezdnych. W ataku brylowała grająca w poprzednim sezonie w barwach Startu Katarzyna Stradomska, nasza drużyna grała słabo w obronie, mając dodatkowo problem ze zdobyciem bramki z akcji. Na szczęście dobrze rzuty karne egzekwowała Edyta Szymańska, co nie pozwoliło rywalkom na powiększanie przewagi. W 10 min. Start odzyskał kontrolę nad meczem. Najpierw po indywidualnej akcji trafiła Monika Pełka-Fedak, chwilę później bramkę z koła zdobyła Anna Szott i nasza drużyna pierwszy raz w tym meczu prowadziła 5-4. Elblążanki nie grały porywająco, lecz to co prezentowały wystarczyło, by w końcówce pierwszej odsłony powiększyć przewagę do czterech goli i schodzić na przerwę z wynikiem 19-15.
       Na początku drugiej połowy nasz zespół jeszcze bardziej odskoczył rywalkom i po trzech minutach gry po bramce rozgrywającej Moniki Pełki-Fedak prowadził 21-15. Na boisku coraz bardziej uwidaczniała się przewaga elblążanek. Gdy w 50 min. Hanna Sądej wykończyła kontrę naszego zespołu i na tablicy pojawił się wynik 32-25 wszyscy w hali byli pewni wysokiego zwycięstwa gospodyń. Jak się później okazało emocje były dopiero przed nami. Kielczanki zaczęły odrabiać straty i w 58 min. gdy piłka po rykoszecie wpadła do elbląskiej bramki doprowadziły do stanu 33-32. Chwilę wcześniej sędzia ukarał „dwiema minutami” Agnieszkę Wolską i nasza drużyna znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Na szczęście bramkę w osłabieniu rzuciła Edyta Szymańska. Kielczanki odpowiedziały momentalnie rzutem z lewego skrzydła Marzeny Paszowskiej i kolejny raz zmniejszyły dystans do jednego trafienia. W ostatniej minucie Start musiał sobie radzić w podwójnym osłabieniu, gdy sędzia odesłał na ławkę Monikę Pełkę-Fedak. Kielczanki robiły co mogły by odzyskać piłkę, jednak nasza drużyna nie dała sobie wydrzeć zwycięstwa, a sekundę przed końcową syreną wynik na 35-33 ustaliła rzutem z dystansu Szymańska.
         Zawodniczki Startu po raz kolejny zafundowały swoim kibicom wieczór pełen wrażeń. Całe szczęście, że elblążanki w ostatnich sekundach były w stanie zachować zimną krew i wygrać. Swój mecz przegrała Piotrcovia, która uległa 27-35 Politechnice Koszalin i nasza drużyna awansowała na czwarte miejsce w ligowej tabeli. Sobotni mecz z trybun obserwował selekcjoner reprezentacji Polski Kim Rasmussen. Zobacz wyniki i tabelę PGNiG Superligi.
      

 


       Powiedzieli po meczu:
       Grzegorz Gościński (trener Startu)-
Ciężko powiedzieć, co dzieje się z zespołem w ostatnich dziesięciu minutach. Łapiemy kary, co jest dla mnie niezrozumiałe, kiedy prowadzimy taką różnicą bramek. Można było dograć to spokojnie, a nie czekać na ostatni fartowny rzut, bo mogło być inaczej. Kolejny raz robimy sobie sami pod górkę. Graliśmy fatalnie w obronie, straciliśmy bardzo dużo bramek. Jeśli ma się aspiracje, żeby zdobyć jakieś miejsce w lidze, to to do czegoś zobowiązuje, gdy się gra z zespołami z niższych miejsc. Ja nie mam problemu przegrać z silniejszym przeciwnikiem, który był od nas lepszy, ale nie może być takich sytuacji jak dzisiaj. Nie jestem zadowolony z gry mojego zespołu, czeka nas wiele pracy przed meczem z Koszalinem.
       Edyta Szymańska (Start)- Nie umiem wytłumaczyć tego co się z nami dzieje w końcówkach. Wypracowujemy sporą przewagę, a potem niepotrzebnie śpieszymy się, rzucamy z nieprzygotowanych pozycji i ją roztrwaniamy. Rozmawiamy o tym, żeby to wyeliminować ale znowu się to przytrafia. Mam nadzieję, że za tydzień w meczu z Politechniką sytuacja się nie powtórzy, bo na pewno będzie nas to więcej kosztować. Dobrze, że udaje nam się wytrzymać te końcówki i jednak wygrywamy. Liczą się dwa punkty.
       Katarzyna Stradomska (KSS Kielce)- Cząstka mnie została tutaj i czułam się trochę sparaliżowana. Mecz mógł się podobać, ja ze swojej gry nie jestem do końca zadowolona, ostatnio borykam się z kontuzjami. W końcówce uwierzyłyśmy, że dogonimy Start, niestety po raz kolejny dał o sobie znać poziom sędziowania, który jest żenujący. Takie coś wypacza wyniki meczów.
       Start: Kordunowska, Miecznikowska – Szott 1, Pełka-Fedak 2, Sądej 4, Dolegało 6, Wolska 4, Domnik 4, Strzałkowska 4, Szymańska 9, Aleksandrowicz 1, Grudka
       KSS: Muszioł – Grabarczyk 3, Pokrzywka 1, Lalewicz, Stradomska 6, Młynarczyk, Kot 2, Abramauskaite 7, Drabik 2, Rosińska 5, Gedroit 3, Paszowska 4 


Najnowsze artykuły w dziale Sport

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
  • Najwygodniej zwalić na sędziów, Pani Stradomska. Start samą końcówkę zagrał tak jak powinien w tej sytuacji-wymuszając faule, mając do tego szczęście w zbieraniu zablokowanych piłek. Sędziowie nie mieli tu nic do rzeczy.
  • Gdy się przegrywa to trzeba na coś zgonić. A najłatwiej jest to zrobić zwalając winę na sędziów. Stradomska z Kielc nie jest wyjątkiem bo i nasze gwiazdeczki podobnie robią. Skoro Wenta blamaż swojej drużyny na mistrzostwach świata tłumaczy też sędziami to dlaczego nie możne tego robić niedouczona sportowa Stradomska.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    rocznik 65(2011-01-30)
  • Tylko czemu te końcówki są takie słabe, nerwy jak co mecz do samego końca, niepotrzebnie i to z zespołami z dołu tabeli. Strach pomyśleć co będzie jak zaczniemy grać z górą tabeli !Pochwała dla kibiców za śpiewy i rozsądek w waleniu w bębny. Od razu przyjemniej na trybunach :)
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Pozdrawiam(2011-01-30)
  • Najłatwiej jest zaatakować zawodniczkę przeciwnego zespołu, nie widząc lub nie chcąc widzieć poważnych mankamentów własnej drużny. Przecież tak naprawdę nie chodzi o wypowiedź Stradomskiej! Fakty są takie, że doświadczone zawodniczki Startu nie potrafią spokojnie utrzymać korzystnego wyniku do końca meczu. Tak było w: Kielcach (remis), Jeleniej Górze (szczęście), Chorzowie (szczęście), Elblągu ( Zgoda (błąd sędziów) i Wrocław). Tak było i teraz! Dobrze, że trener mówi prawdę. Po prostu grały źle!
  • ja chciałbym wiedziec dlaczego Szymańska siedzi na Ławce, po co Pełka gra jezeli 3 mecz pod rząd gra sama, nie widzi kolezanek, dlaczego moim zdanie dobra obrończyni (i nie tylko) Grudka nie gra? czyżby kontakty z poprzednich lat w innych klubach z trenerem mają znaczenie?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    ja sie nie znam(2011-01-30)
  • Pełka gra bo nie ma Wasak, a żadna inna piłkarka nie potrafi pociągnąć gry na środku rozegrania. To jest pierwsza pozycja do wzmocnienia po sezonie, jeśli chcemy budować naprawdę mocny zespół.
  • czy ktoś moze napisac gdzie mozna zdobyc szalik, koszulke STARTU?
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    nowi kibice(2011-02-03)
Reklama