UWAGA!

----

Trenerka na medal

 Elbląg, Główną nagrodę w jubileuszowym, X Konkursie „Trenerka Roku” otrzymała Ewa Białkowska, trenerka kadry olimpijskiej łyżwiarek szybkich
Główną nagrodę w jubileuszowym, X Konkursie „Trenerka Roku” otrzymała Ewa Białkowska, trenerka kadry olimpijskiej łyżwiarek szybkich (fot. AD)

Swoją przygodę z długimi łyżwami rozpoczęła w podstawówce. Pod okiem Heleny Pilejczyk szybko zdobywała sukcesy jako zawodniczka, a z czasem sama została trenerką. Na Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver w 2010 roku jej podopieczne zdobyły brązowy medal. Z radości szalała Polska, z dumy puchł Elbląg. Z Ewą Białkowską rozmawiamy o sporcie, ale i o kuchni mongolskiej, polskich książkach i …wiosennych porządkach.

Ewa Białkowska, elblążanka, trenerka kadry olimpijskiej łyżwiarek szybkich, po pracowitym sezonie na kilka tygodni przyjechała do domu. Spędza czas z rodziną, odpoczywa.
      
       Kiedy założyła Pani długie łyżwy?

       Ewa Białkowska: To było w ósmej klasie szkoły podstawowej. Chodziłam do „dwunastki” i moją nauczycielką była pani Lusia Pilejczyk. To ona zwerbowała mnie do łyżwiarstwa. Zawsze wyróżniałam się, jeśli chodzi o sport. Trenowałam piłkę ręczną, też z sukcesami. Pani Lusia zauważyła mój talent więc zaczęłam trenować łyżwiarstwo szybkie. Pierwsze treningi odbywały się na basenie miejskim. Kiedyś zostawiano nam tam wodę, ona zamarzała i z powodzeniem mieścił się tam nasz tor. Nawet zawody rozgrywaliśmy.
      
       Pierwszy sukces?
       To, że wdarłam się do czołówki krajowej. Szłam jak burza. W drugim roku trenowania byłam wicemistrzynią Polski juniorek. Dostałam się do kadry i później to już poleciało. Weszłam do kadry seniorów, startowałam na mistrzostwach świata, mistrzostwach Europy. Największy mój sukces to 8-10 miejsce na arenach międzynarodowych. To były dobre miejsca.
      
       Gdy zakończyła Pani karierę zawodniczą, zaczęła Pani uczyć młodzież

       Zatrudniłam się w Klubie Sportowym Orzeł, a w SP 12 kontynuowałam tradycje pani Heleny Pileczyk. I ta szkoła przez szereg lat wyróżniała się pod względem sportowym. Zresztą do tej pory tak jest. Bardzo sobie chwalę ten okres.
      
       Wychowankowie odnosili sukcesy?
       Z łyżwami nikt się nie związał. No, może Ola Przeor, która zajęła się nauką jazy i pracuje na naszym krytym lodowisku. Ale wcześniej były sukcesy zawodnicze. Dochowałam się mistrzyni Polski młodziczek i mistrzyni Polski juniorek, a także mistrza Polski młodzieżowców. Tu trzeba wymienić: Olę Przeor, Roberta Światkowskiego, Marcina Grallę. Wielu moich wychowanków startowało na mistrzostwach świata i Europy. Było więc trochę sukcesów.
      
       Potem przyszły sukcesy olimpijskie
       Jako trener kadry olimpijskiej od 2002 r. trenowałam najpierw mężczyzn. Od razu przyszły sukcesy. W pierwszym roku już miałam medal - na mistrzostwach Europy Paweł Zygmunt zdobył brąz. Było też dwa razy czwarte miejsce na mistrzostwach świata - na dystansach i w wieloboju. Później było dwa razy ósme miejsce - i Pawła Zygmunta, i Witolda Mazura, drugie miejsce w generalnej klasyfikacji Pucharu Świata w biegu drużynowym męskim, 10. miejsce na dystansie 10 tys. Pawła Zygmunta i 8. Mazura na 5 tysięcy.
      
       I zaczęła Pani trenować kobiety

       Tak, w 2006 r. i radziłam sobie nawet lepiej niż z mężczyznami. Skończyło się medalem.
      
       Jaka była Pani reakcja na brąz olimpijski w Vancouver?

       Na początku wiadomo, szok, zaskoczenie, że w ogóle medal jest osiągalny. My, Polacy, startujemy zawsze z pozycji takiej „biedniejszej siostry” łyżwiarstwa. Nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy potęgą w tej dyscyplinie. I nie mówię tu o sukcesach pani Lusi. Świat jednak poszedł zdecydowanie do przodu, a my zostaliśmy na latach 60-tych, jeśli chodzi o rozwój łyżwiarstwa. Wszyscy pobudowali tory, kryte i mają ich po kilka nawet. My mamy cztery tory sztuczne do uprawiania jazdy szybkiej na lodzie.
       Starowaliśmy z niewiarą i dużą dozą niepewności – tak było także wtedy, gdy ja byłam zawodniczką. Okazało się jednak, że można, że nie jesteśmy gorsi.
      
       Otrzymała Pani tytuł „Trenerki Roku”

       To fajne wyróżnienie, docenienie tego, co zrobiłam. Bardzo sympatyczne. Nie ja jedna pracuję z kobietami, miałam więc w tym plebiscycie dużą konkurencję. Na pewno do mojej wygranej medal olimpijski się przyczynił. Ale myślę, że to fajna sprawa, że przyznają takie tytuły, to jest coś mobilizującego dla trenera.
      
       Jakie są Pani kolejne cele sportowe?
       Jako trener pracujący czynnie chcę odnosić jak najwięcej sukcesów i dążyć do tego, by zawodniczki zdobywały jak najwyższe lokaty. Chciałabym zaznaczyć swoją obecność w sporcie – igrzyska bym powtórzyła, ale medalowe nie od razu. Może udział na finałach na mistrzostwach świata, dobre miejsca na mistrzostwach Europy (pierwsze szóstki, ósemki?). To mój cel w przyszłości.
      
       Teraz ma Pani przerwę. Sezon się skończył, można było wrócić do domu, do bliskich, do Elbląga

       Sezon był dość bogaty, ostatnie zawody skończyliśmy 20 marca i teraz mamy 3-tygodniowy okres roztrenowania. To czas aktywnego wypoczynku dla zawodników, a dla mnie wolne (śmiech). Trener jednak nie odpoczywa – przygotowuję statystyki, sprawozdania do ministerstwa, oceny sezonu, oceny zawodników. Siedzę więc przy komputerze i piszę. No, i trochę biorę się za porządki, bo jak jestem w okresie startowym to rzadko bywam w domu (śmiech). Od października do marca właściwie nie mam czasu na nic.
      
       Ma Pani córkę. Taka rozłąka jest dla was trudna?

       Córka jest już dorosła (24 lata). Nie ma więc już problemu z rozłąką. Gorzej było, gdy zaczynałam. Ona była wtedy w wieku dorastania. Jednak to była nasza wspólna decyzja. Teraz to już kwestia przyzwyczajenia. Wiadomo, że mama wpada do domu, po czym pakuje walizki i znowu leci.
      
       Odpoczywa Pani od sportu?

       Spędzam ponad 200 dni w roku na zgrupowaniach i tam jestem aktywna fizycznie. Potem odpoczywam, choć zdarza mi się, że zagram z młodzieżą, bo mam kontakt z klubem w SP 12 czy pójdę na trening. Większą aktywnością wykazuję się jednak na obozach. Na każdym treningu jestem na łyżwach. Tak samo na zawodach.
      
       Niemożliwe jednak, by sport wypełniał całe pani życie
       Lubię czytać książki, słuchać muzyki. Rozwiązuję też dużo krzyżówek z „przymrużeniem oka”, by ćwiczyć umysł. I polskie filmy lubię. Ja w ogóle jestem propolska. Podoba mi się nasz kraj, nasz klimat, nasze regiony. Uwielbiam Mazury. Lubię polską poezję i książki. I polskie jedzenie też (śmiech).
      
       Jest najsmaczniejsze?
       Zdecydowanie! Dużo podróżuję i jestem zmuszona jeść to, co mi dają. Nie mam wyjścia, choć czasami przeżywam katusze. Najgorsze są oficjalne spotkania, podczas których muszę zjeść lokalny specjał. Nie lubię kuchni chińskiej. To nie jest to, co my mamy w Polsce w chińskich restauracjach. To jedzenie jest akurat świetne.
       Japońska kuchnia też mi specjalnie nie przypadła do gustu. Najgorszą jednak, według mnie, była kuchnia mongolska. Tam nie mogłam nic jeść. Dobrze, że był chleb i dżem, bo oni podają tylko baraninę na różne sposoby. Być może to się zmieniło, bo w Mongolii byłam dość dawno.
      
       Wracając do sportu. Czy w Elblągu są warunki do uprawiania łyżwiarstwa szybkiego?

       U nas brakuje długiego toru. To tak samo, jak uczyć pływaka bez basenu. Kiedyś mieliśmy klasę zawodników: Pilejczykowa, Seroczyńska, Ryś-Ferens, mój rocznik czy później Marcin Gralla i Ola Przeor. No szkoda, że nie wybudowano na naszym terenie toru do jazdy szybkiej. A wcale nie jest to tak wielka inwestycja. Co prawda koszt utrzymania jest znaczny, ale inne miasta jakoś sobie z tym radzą, mają sponsorów. Najlepiej, żeby powstała w Elblągu hala, byłby przypływ klubów, kluby by przyjeżdżały i trenowały. Myślałam też o torze panelowym, rozkładanym, aby tylko uczyć młodzież i mieć, gdzie trenować. Póki co, nasza młodzież wyjeżdża.
      
       A jak ocenia Pani kondycję elbląskiego sportu?
       Niektóre dyscypliny rozwinęły się, inne padły. W lokalnym sporcie mało się dzieje. Mało się rozwijamy w porównaniu z innymi miastami. Sport jest za mało doinwestowany.
       Powoli pada piłka ręczna. Męska przez jakiś okres fajnie się rozwijała, a teraz już, niestety, nie. Nie wiem, czy piłka nożna się rozwinie.
      
       Ogląda Pani sport w telewizji?

       O, tak. Mąż też zapaleniec. Jesteśmy sportową rodziną. Lubię oglądać siatkówkę, piłkę ręczną, lekkoatletykę, łyżwiarstwo oczywiście na pierwszym miejscu (śmiech). Nie lubię specjalnie żużlu i boksu, w ogóle sportów walki. Nie lubię agresji.
      
       Warto uprawiać sport, bo…?
       Zachęcam wszystkich do uprawiania sportu dlatego, że daje wolność, swobodę i jasność umysłu. Otwieramy się, przezwyciężamy swoje słabości. Na uprawianie sportu nigdy nie jest za późno. No, wiadomo, jeśli chce się to robić wyczynowo – im szybciej, tym lepiej.
      

Najnowsze artykuły w dziale Sport

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Uwaga! Opinia zostanie zamieszczona na stronie po zatwierdzeniu przez redakcję.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • Wyrazy szacunku pani Ewo za wszystko to, co pani zrobiła dla naszego miasta i za wspaniałe osiągnięcia. Tak trzymać i do przodu.
  • Kiedy wreszcie w Elblągu zostanie wybudowany tor do jazdy szybkiej na lodzie. Wieczne obietnice o budowie wszystkiego. KONKRETNIE KIEDY. Akwapark, stadion, tor do jazdy szybkiej na lodzie, nowy basen kryty w miejsce tego szamba przy ul. Moniuszki. Kiedy powiększenie krytego lodowiska i dobudowa trybun by można było rozgrywać normalne mecze hokeja. KIEDY. KIEDY.
  • gratuluje i dziekuje za pamiec o mnie r. ś.
  • Gratulacje i życzenia dalszych sukcesów. Cieszę się z Pani sukcesów i życzę ich jak najwięcej.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Jan Gawryś(2011-04-06)
  • Pani Ewa, chciałbym Pani życzyć tak od serca wielu, wielu jeszcze sukcesów. Wspominam ze wzruszeniem bieg medalowy z Igrzysk i tym bardziej gratuluje takiego wyróżnienia. Życzę powodzenia
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    Mirko 333(2011-04-06)
Reklama