Tylko i aż remis Olimpii 2004 (piłka nożna)

Niska temperatura i bardzo silny wiatr utrudniały w sobotę grę piłkarzom Polonii i Olimpii 2004. Elblążanie prowadzili po pierwszej połowie i mogli podwyższyć wynik. Niewykorzystane sytuacje o mało nie spowodowały porażki. Polonia Pasłęk zremisowała z Olimpią 2004 Elbląg 1-1 (0-1).
W pierwszej odsłonie spotkania dogodne sytuacje do strzelenia bramki można było policzyć na palcach jednej ręki. Olimpia 2004 próbowała grać piłką, jednak bardzo utrudniał to porywisty wiatr, oraz grający na pograniczu faulu rywale. Pierwszą okazję do zdobycia bramki mieli miejscowi. Po rzucie rożnym z pięciu metrów do bramki Mateusza Imianowskiego nie trafił Paweł Wołczecki. Chwilę później było 1-0 dla naszego zespołu. Kamil Kopycki doskonale podał w tempo do Tomasza Augustyńczyka, którego zahaczył w polu karnym interweniujący bramkarz Polonii i sędzia podyktował rzut karny. Pewnym egzekutorem „jedenastki” okazał się Kamil Piotrowski. W dalszej części pierwszej połowy oba zespoły walczyły w środku boiska, lecz nie były w stanie zagrozić przeciwnikowi.
Zdecydowanie lepsza i ciekawsza była druga połowa meczu. Już na jej początku elblążanie mogli i powinni podwyższyć wynik. Dwa razy dogodne sytuacje marnował Augustyńczyk. Najpierw minimalnie niecelnie strzelał z 16 metrów, a chwilę później po dośrodkowaniu Piotrowskiego jego strzał zablokowali obrońcy. Najlepszą okazję na „dobicie” rywala miał Sebastian Mierzejewski, który po prostopadłym podaniu Piotrowskiego znalazł się „sam na sam” z bramkarzem Polonii i zamiast strzelać podawał do wbiegającego w pole karne Daniela Barana, a sędzia odgwizdał spalonego. Chwilę później wyrównali miejscowi. W 67 min. po dośrodkowaniu z prawej strony w polu karnym najwyżej wyskoczył Wołczecki i strzałem głową wpakował piłkę do elbląskiej bramki. Olimpia ruszyła do odrabiania strat i mało brakowało przegrałaby mecz. Na kwadrans przed końcem spotkania sędzia dopatrzył się faulu Piotrowskiego w polu karnym i podyktował jedenastkę dla gospodarzy. Do piłki podszedł Piotr Borysiewicz, strzelił w lewy róg bramki, ale doskonałym instynktem popisał się Imianowski i jak się później okazało uratował punkt dla swojego zespołu. Olimpia atakowała do ostatniego gwizdka sędziego, jednak nie zdołała zdobyć zwycięskiej bramki.
Szkoda straconych punktów, gdyż elblążanie na początku drugiej odsłony powinni podwyższyć wynik meczu. Olimpia 2004 po remisie w Pasłęku utrzymała drugie miejsce w tabeli. Już w najbliższą środę 13 marca o godzinie 17, żółto-biało-niebiescy podejmą w zaległym ligowym spotkaniu Błękitnych Orneta. Zobacz wyniki i tabelę IV ligi.
Powiedzieli po meczu:
Daniel Baran (Olimpia 2004)- Wynik remisowy nas nie zadowala. Przeszkadzała nam pogoda, ale była taka sama dla nas, jak i dla przeciwnika. Szkoda straconych punktów. Chcemy awansować i musimy wygrywać wszystkie mecze zarówno u siebie jak i na wyjeździe. Mieliśmy sytuacje na początku drugiej połowy, ale nie wykorzystaliśmy ich. Dobrze, że Mateusz uratował nam remis broniąc karnego. W środę gramy z Błękitnymi i musimy koniecznie wygrać.
Mariusz Dreszler (Polonia)- Olimpia jak na vicelidera tabeli nie pokazała nic wielkiego. My graliśmy konsekwentnie przez cały mecz i mogliśmy nawet wygrać. Szkoda niestrzelonego karnego. Remis jest ostatecznie sprawiedliwym wynikiem.
Olimpia 2004: Imianowski, Brzezicki, Molga, Gąsiorowski, Anuszek R., Sierechan (87' Śmigielski), Mierzejewski (80' Skierkowski), Kopycki, Piotrowski, Baran, Augustyńczyk (80' Bykowski).
Zdecydowanie lepsza i ciekawsza była druga połowa meczu. Już na jej początku elblążanie mogli i powinni podwyższyć wynik. Dwa razy dogodne sytuacje marnował Augustyńczyk. Najpierw minimalnie niecelnie strzelał z 16 metrów, a chwilę później po dośrodkowaniu Piotrowskiego jego strzał zablokowali obrońcy. Najlepszą okazję na „dobicie” rywala miał Sebastian Mierzejewski, który po prostopadłym podaniu Piotrowskiego znalazł się „sam na sam” z bramkarzem Polonii i zamiast strzelać podawał do wbiegającego w pole karne Daniela Barana, a sędzia odgwizdał spalonego. Chwilę później wyrównali miejscowi. W 67 min. po dośrodkowaniu z prawej strony w polu karnym najwyżej wyskoczył Wołczecki i strzałem głową wpakował piłkę do elbląskiej bramki. Olimpia ruszyła do odrabiania strat i mało brakowało przegrałaby mecz. Na kwadrans przed końcem spotkania sędzia dopatrzył się faulu Piotrowskiego w polu karnym i podyktował jedenastkę dla gospodarzy. Do piłki podszedł Piotr Borysiewicz, strzelił w lewy róg bramki, ale doskonałym instynktem popisał się Imianowski i jak się później okazało uratował punkt dla swojego zespołu. Olimpia atakowała do ostatniego gwizdka sędziego, jednak nie zdołała zdobyć zwycięskiej bramki.
Szkoda straconych punktów, gdyż elblążanie na początku drugiej odsłony powinni podwyższyć wynik meczu. Olimpia 2004 po remisie w Pasłęku utrzymała drugie miejsce w tabeli. Już w najbliższą środę 13 marca o godzinie 17, żółto-biało-niebiescy podejmą w zaległym ligowym spotkaniu Błękitnych Orneta. Zobacz wyniki i tabelę IV ligi.
Powiedzieli po meczu:
Daniel Baran (Olimpia 2004)- Wynik remisowy nas nie zadowala. Przeszkadzała nam pogoda, ale była taka sama dla nas, jak i dla przeciwnika. Szkoda straconych punktów. Chcemy awansować i musimy wygrywać wszystkie mecze zarówno u siebie jak i na wyjeździe. Mieliśmy sytuacje na początku drugiej połowy, ale nie wykorzystaliśmy ich. Dobrze, że Mateusz uratował nam remis broniąc karnego. W środę gramy z Błękitnymi i musimy koniecznie wygrać.
Mariusz Dreszler (Polonia)- Olimpia jak na vicelidera tabeli nie pokazała nic wielkiego. My graliśmy konsekwentnie przez cały mecz i mogliśmy nawet wygrać. Szkoda niestrzelonego karnego. Remis jest ostatecznie sprawiedliwym wynikiem.
Olimpia 2004: Imianowski, Brzezicki, Molga, Gąsiorowski, Anuszek R., Sierechan (87' Śmigielski), Mierzejewski (80' Skierkowski), Kopycki, Piotrowski, Baran, Augustyńczyk (80' Bykowski).
ppz