UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

W drodze do Sarajewa

 
Elbląg, W drodze do Sarajewa
fot. archiwum prywatne Adriana Durmy

W godzinach pracy... strażak Państwowej Straży Pożarnej. A po godzinach... kickboxer, aktualny podwójny mistrz Polski z sukcesami w turniejach międzynarodowych. Obecnie Adrian Durma przygotowuje się do październikowych Mistrzostw Świata.

19 października w Sarajewie (Bośnia i Hercegowina) odbędą się Mistrzostwa Świata w kickboxingu. Pół żartem, pół serio, można powiedzieć, że tradycyjnie powalczy w nich elblążanin Adrian Durma. Na co dzień jest strażakiem, a po pracy... trenuje kick boxing.
       - System pracy w Straży ułatwia pogodzenie obowiązków zawodowych ze sportem. Całe życie tak miałem, że potrafiłem sobie ułożyć obowiązki sportowe z pozostałymi. Teraz, przygotowując się do Mistrzostw Świata, trenuję dwa razy dziennie. Głównie w domu, na strychu zrobiłem sobie salę do ćwiczeń. Oficjalne przygotowania ruszyły na zgrupowaniu kadry narodowej w Zakopanem – mówił Adrian Durma.
       Brzmi trochę amatorsko? Tylko na pierwszy rzut oka. Wystarczy przypomnieć, że elblążanin jest dwukrotnym mistrzem Polski w formułach point fighting oraz light contact. Do tego wicemistrz Polski w formule kick light. Wszystkie tytuły zdobyte w pierwszym półroczu 2019 r. Czyli forma jest, bo te sukcesy nie wzięły się znikąd, to raczej dalszy ciąg sukcesów z poprzednich lat.
       - Jeżeli chodzi o walki na macie, to moim zdaniem, na świecie jest większy poziom. Przede wszystkim jest tam inne nastawienie, jeżeli chodzi o kickboxing. W Polsce funkcjonują negatywne stereotypy na temat naszej dyscypliny. Za granicą zaczynają trenować i walczyć, oczywiście w odpowiednich maskach, żeby sobie krzywdy nie zrobili, kilkuletnie brzdące. I stąd mają wyniki, chociaż trzeba przyznać, że gonimy ich – mówił kickboxer.
       To spójrzmy na osiągnięcia na turniejach międzynarodowych. W lutym tego roku na Słowacji elblążanin triumfował w zawodach z cyklu Pucharu Europy w formule kick light. Na tych samych zawodach dorzucił brąz w formule light contact. Maj w Budapeszcie zaowocował brązowym medalem na turnieju z cyklu Pucharu Świata w formule light contact.
       Nic więc dziwnego, że elblążanin doczekał się powołania na październikowe Mistrzostwa Świata. To już będą szóste zawody tej rangi, w których Adrian Durma weźmie udział. Żeby się zakwalifikować na mistrzostwa Świata trzeba było zostać mistrzem Polski i przejść „swoisty test” na różnych imprezach sprawdzających. Wszystko po to, by sprawdzić, czy zawodnik „rokuje” w walce o medale.
       - Jest ośmiu kandydatów do czołówki, nie ukrywam, że też się tam widzę. O końcowej klasyfikacji może zadecydować losowanie, turniejowa drabinka, od której zależy kto na kogo wpadnie – elbląski zawodnik snuł prognozy
       A wszystko zaczęło się przez... tatę, który syna zabierał na swoje treningi. Na początku było karate, potem jednak elblążanin „przebranżowił” się na kick boxing na macie.
       - Pierwsze kroki stawiałem u trenera Józefa Zawady. W kickboxingu nie było takich małych dzieciaków, miałem wtedy 9, albo 10 lat. Wcześniej tata zabierał mnie na swoje treningi. Potem zdecydowałem się przejść na kickboxing, który wydał mi się sportem bardziej wszechstronnym – elblążanin wspominał początki kariery sportowej.
       I w tym miejscu naszym czytelnikom należą się słowa wyjaśnienia, gdyż kickboxing na pierwszy rzut oka wygląda dość skomplikowanie. Podobnie jak w boksie są tam wagi – Adrian Durma startuje do 74 kg, formuły różniące się możliwością zadawania ciosów, walczyć można też na macie lub w ringu – Adrian Durma walczy na macie.
       Walczy się trzy rundy po dwie minuty. Za każde uderzenie otrzymuje się jeden punkt, za kopnięcie w głowę dwa. Jest to walka ciągła, wygrywa zawodnik, który po trzech rundach ma więcej punktów – tłumaczył zasady Adrian Durma.
       Pewną ciekawostką jest fakt, że elblążanin w formule light contact (kopnięcia od pasa w górę) jest niepokonany w Polsce od 10 lat. Sama walka kickboxerów w niczym nie przypomina bijatyki. Jest widowiskowa, twarda (wbrew pozorom stosunkowo mało urazowa), a po walce zawodnicy przybijają piątki i wzajemnie komplementują swoje uderzenia. Także na trybunach każdy zawodnik może liczyć na doping kibiców.
       - Walczymy w rękawicach, ochraniaczach. Nigdy nie miałem poważniejszej kontuzji, tyle co parę siniaków i po walce jestem poobijany – mówił Adrian Durma.
       Generalnym sprawdzianem przed Mistrzostwami Świata będą Mistrzostwa Polski Służb Mundurowych, które odbędą się w końcówce września. To będzie generalny sprawdzian formy przed najważniejszymi zawodami w drugiej połowie roku.
      
SM
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
..., a moim zdaniem
Reklama