Warszawiacy podbili elbląską halę
Po zeszłorocznej porażce w Turnieju Czterech trenerów zawodnicy Lotosu Trefla Gdańsk chcieli zrehabilitować się przed elbląską publicznością, lecz sił starczyło im na drugie miejsce. Triumfatorami zostali akademicy z Warszawy, którzy po raz pierwszy odwiedzili nasze miasto. Zobacz zdjęcia z meczu finałowego oraz film.
Mimo to oba zespoły stworzyły ciekawe widowisko, ku uciesze niezbyt licznej publiczności. W pierwszej partii Siatkarze Trefla nie zdołali zniwelować przewagi Akademików i ostatecznie przegrali 20:25. Przerwa podziałała na podopiecznych Wojciecha Serafina motywująco. Siatkarze z Gdańska powrócili na parkiet zupełnie odmienieni. Narzucili rywalom swoje warunki gry i kontrolowali jej przebieg do samego końca. W tej partii bardzo mocno widoczny był brak w zespole z Warszawy Pawła Zagumnego, którego zastąpił młody Jan Firlej. Szczelny blok gdańskiego Trefla sprawił, że po nieco 40 minutach mogli się cieszyć ze zwycięstwa w drugiej partii 25:16 i remisu w dużych punktach.
Trzeci set to walka punkt za punkt niemal od początku. Nerwową końcówkę gry na przewagi lepiej wytrzymali siatkarze Politechniki, wygrywając trzecią odsłonę 27:25. Czwarta partia to walka żółto-czarnych o pozostanie w grze o puchar. Jednak wyrównana gra toczyła się tylko do połowy seta. Końcówka była koncertem błędów w wykonaniu Lotosu Trefla i ostatecznie akademicy zwyciężyli 25:19, zapewniając sobie wygraną w całym turnieju.
- Przyjechaliśmy wygrać ten turniej i to osiągnęliśmy, więc jestem zadowolony. Nie przeszkodził nam w tym nawet brak Pawła Zagumnego. Cieszę się, że Jan Firlej miał okazję tu zagrać, i pokazał na co go stać, zdobywając tytuł najlepszego rozgrywającego turnieju. Szczerze mówiąc jestem ze wszystkiego zadowolony, z gry mojego zespołu i z organizacji tego turnieju. Chciałbym bardzo podziękować za zaproszenie do Elbląga – mówił po spotkaniu Jakub Bednaruk, szkoleniowiec AZS Politechniki Warszawskiej.
- Osiągnęliśmy zdecydowanie duży progres w stosunku do poprzedniego roku. Myślę, że ten turniej mógł się zakończyć jeszcze lepszym rezultatem, ale nie udało się. Mamy trochę ograniczony skład personalny. Mateusz Mika nie doszedł jeszcze do pełni sił, a Miłosz Hebda boryka się z kontuzją. Przez to musieliśmy przez dwa dni grać tylko dwójką przyjmujących - powiedział nam po meczu Wojciech Serafin, drugi trener Lotosu Trefla Gdańsk. - Wielki szacunek dla tych młodych chłopaków, że zagrali ten turniej na naprawdę niezłym poziomie. Liga coraz bliżej, więc i treningi nabierają innego wymiaru. Zaczynamy grać mecze kontrolne, które ułożą naszą grę pod ligę. Każdy musi zagrać w takich spotkaniach przedsezonowych, dlatego postanowiłem dziś dać odpocząć nowemu zawodnikowi Trefla Michałowi Masnemu, a w jego miejsce zaprezentował się Przemysław Stępień - tłumaczył trener.