UWAGA!

----

Wystartowała ekstraklasa kobiet (piłka ręczna)

W miniony weekend (6-7 września) ekstraklasa piłkarek ręcznych rozpoczęła nowy sezon rozgrywek. Elbląski Start zagrał w niedzielę wyjazdowy mecz z Łączpolem Gdynia. Niestety, z okazywanej przed inauguracją sezonu bojowości elblążanek nic się nie sprawdziło. Przegrały one ligową premierę 26:35 (9:20).

W rozgrywkach ekstraklasy w sezonie 2008/2009 uczestniczy 12. zespołów, które będą walczyły w dwóch rundach. Pierwsza podstawowa systemem „każdy z każdym” mecz i rewanż oraz druga w play-off-ie (czołowa ósemka) lub „każdy z każdym” o miejsca 9-12. Do pierwszej ligi zdegradowane zostaną dwie drużyny.
     W niedzielę (7 września), w hali sportowo – widowiskowej w Rumi, gdyński Łączpol podejmował elbląski Start. Gdynianki przed rozgrywkami ekstraklasy pojedynkowały się z norweskim Storhamar Handball, grając trzy razy po 25 min wygrały 43:41. W międzynarodowym turnieju o Puchar Pomorza zajęły piąte miejsce. Start uczestniczył w turnieju w czeskim Ołomuńcu gdzie był czwarty. Przed inauguracją sezonu przegrał mecz kontrolny 24:29 z AZS AWFiS Gdańsk. Elblążanki zapowiadały walkę o zwycięstwo z Łączpolem. Przystąpiły do meczu bez dwóch kontuzjowanych piłkarek z podstawowego składu: Anny Lisowskiej i Katarzyny Joszczuk. Zapowiedzi o walce zdawał się potwierdzać początek spotkania, bo po 5 minutach Start prowadził 5:2, ale z upływem czasu górę wzięły gospodynie. W 14 min. wyszły na prowadzenie 10:9 i do końca pierwszej odsłony pojedynku nie straciły kolejnych bramek. Schodziły na przerwę prowadząc 20:9. Piłkarkom Startu brakowało precyzji w oddawaniu rzutów na bramkę Łączpolu. Zdenerwowany wynikiem Andrzej Drużkowski, trener elblążanek, nie mógł znaleźć recepty na słabą grę swoich piłkarek. Nic nie wnosiły dokonywane przez niego zmiany. Jedynie Katarzyna Cekała walczyła z determinacją o każdą piłkę, ale sama nie mogła zbyt wiele wskórać. Łączpol kontrolował skutecznie przebieg wydarzeń w drugiej części meczu utrzymując wypracowaną przewagę bramkową. Gdynianki wygrały zasłużenie 35:26 mając w swoim składzie skuteczną egzekutorkę Monikę Aleksandrowicz, która zdobyła 10 bramek. Dla Startu bramki zdobyły: Alesia Mihdaliova – 8, Hanna Sądej – 6, Katrzyna Cekała – 5, Magdalena Dolegało – 4, Katarzyna Tutaj – 2 i Adriana Celka – 1.
     Falstart na początku sezonu nie przesądza o faktycznych możliwościach elbląskiej drużyny. Trzeba wierzyć, że ambicja zawodniczek zmobilizuje je w kolejnych meczach i Start zacznie zwyciężać.
     W innych meczach
     Pierwsze w nowym sezonie, już w sobotę (6 września), na parkiet wybiegły zespoły Interferie Zagłębie Lubin i aktualne mistrzynie Polski SPR Asseco Business Solutions Lublin. W ubiegłym sezonie w pojedynkach tych drużyn, każda wygrywała na swoim boisku. Tym razem stało się inaczej, bo lublinianki wyraźnie zdominowały przebieg wydarzeń i pokonały gospodynie wysoko 32:23. Bardzo zacięty przebieg miał drugi mecz, w którym beniaminek AZS AWF Warszawa minimalnie przegrał z szóstą w ubiegłym sezonie Piotrcovią z Piotrkowa Trybunalskiego 21:23. Ruch Chorzów podejmował zdobywczynie Pucharu Polski, czwartą w minionym sezonie AZS Politechnikę Koszalińską. Ślązaczki, które w ubiegłym sezonie zajęły 10. pozycję nie zrejterowały. Dzielnie walczyły wykazując determinację w obronie, ale przegrały 16:19.
     Ciekawie zapowiadał się niedzielny mecz Carlosu Astol Jelenia Góra ze Zgodą Ruda Śląska. W obu drużynach nastąpiły duże zmiany. Z zespołu jeleniogórzanek odeszło 5 piłkarek. Ubytki uzupełniono kupując trzy zawodniczki z Sośnicy Gliwice, a ze zlikwidowanego AZS Katowice doszła Katarzyna Gleń. Natomiast ze Zgodą rozstał się wieloletni trener Janusz Szymczyk, którego zastąpił Krzysztof Przybylski.W ubiegłym sezonie Zgoda przegrała mecz u siebie i zremisowała na wyjeździe. Tym razem po dużych emocjach pokonała Carlosa na jego boisku 29:28, pomimo, że do przerwy lepsze były gospodynie prowadząc 15:13.
     Gdański AZS AWFiS podejmował Słupię Słupsk. Gospodynie umotywowane ostatnim sukcesem jakim było akademickie mistrzostwo Polski wywalczone przed tygodniem w Rzeszowie nie dały szans Słupi. Wygrały mecz rozbijąc rywalki 44:22 i prowadzą w tabeli po pierwszej kolejce nowego sezonu.
     W sobotę 13 września o godz.17 elbląski Start zagra ze Słupią Słupsk w hali Centrum Sportu i Biznesu. Mamy nadzieję, że zanotuje pierwsze w sezonie zwycięstwo i odbije się w górę tabeli.
M

Najnowsze artykuły w dziale Sport

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • "Jedynie Katarzyna Cekała walczyła z determinacją. .. " no, no kto był to widział, albo pan M nie był na meczu, albo trener Drużkowski podając taką informację w swej bezsilności zapomniał się całkowicie. Cekała pokazała swoją klasę kiedy w ciągu kilkunastu sekund dwukrotnie znalazła się sam na sam z bramkarką Łączpolu i dwukrotnie zachowała sie jak nowicjusz nie rzucając bramki. Nie wspominają już o kilku "ciekawych" rzutach z jej pozycji czyli skrzydła. Jeśli dla naszego trenera to jest właśnie szczyt marzeń jego podopiecznych to gratuluję fachowości i sukcesu, którym w tym sezonie będzie znów walka o 9 miejsce. Dziękuję.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    szczypioreb(2008-09-08)
  • Ja byłam na meczu i prawdą jest, że K. Cekała grała walecznie i to że spaliła się przy tych dwóch rzutach sam na sam - nie przekreśla jej dobrego występu w tym meczu. Jako jednej z nielicznych należy się jej dobra nota za to spotkanie. M
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    bernadetta(2008-09-08)
  • do bernadetta: tak jak napisałaś była jedną z nielicznych, ale nie jedyną którą można pochwalić a mimo tego nasz trenerek widział tylko jedną zawodniczkę dobrze grająca. Np. Justyna Stelina także niesamowicie waleczna, jak zawsze, ale w tym meczu niewiele mogła zrobić w konfrontacji z silną i szczelną obroną rywalek. I co jej nie należą się pochwały?? Zdaniem trenera pewnie nie. Drużkowski tym samym pokazał że niewiele widział w czasie tego meczu, tak jak i niewiele wiedział co ma zrobić w momencie kiedy nasza przewaga najpierw topniała, a później w porażającym tempie rosła przewaga Łączpolu (ostatnie minut pierwszej połowy). Motał się jak ryba w sieci, a ponoć taki doświadczony. Ehh szkoda słów.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz
    0
    0
    szczypioreb(2008-09-08)
Reklama