Z Giżycka po statuetkę prezydenta

W niedzielę rozgrywaliśmy mecze w lidze wojewódzkiej piłkarek ręcznych juniorek w Giżycku - mówi Jerzy Ringwelski, trener MKS Truso. - O 13.30 wyjechaliśmy do Elbląga, a ostatnie 100 km autokar pokonywał w śnieżnej zadymce z prędkością 30 km/h. Spóźniłem się na Koncert Noworoczny, a tu super niespodzianką okazała się nagroda prezydenta Elbląga.
Z laureatem nagrody prezydenta w kategorii „sport i turystyka” Jerzym Ringwelskim rozmawia Andrzej Minkiewicz.
Andrzej Minkiewicz: Przede wszystkim serdecznie gratuluję zaszczytnego i mobilizującego do pracy wyróżnienia.
Jerzy Ringwelski: Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że otrzymam tę nagrodę. Mamy w mieście wiele osób, które mogą uzyskać takie wyróżnienie za długoletnią i owocną pracę w sporcie. Wiedziałem, że jestem w gronie nominowanych do wyróżnienia i bardzo chciałem uczestniczyć w uroczystości wręczania statuetek. Udało się zdążyć, spóźniłem się tylko trochę. Za gratulację dziękuję, a co do pracy, to ja nie potrzebuję specjalnych motywacji. Po prostu robię to, co lubię, a satysfakcję sprawiają mi wyniki, jakie osiągają prowadzone przeze mnie drużyny.
Kiedy zaczęła się Twoja przygoda trenerska z piłką ręczną w Elblągu?
W roku 1976 ukończyłem Wyższą Szkołę Wychowania Fizycznego i miałem dwie alternatywy pracy - w Tczewie lub Elblągu. Wybrałem Elbląg i zostałem nauczycielem w SP 1, a równocześnie asystentem trenera Andrzeja Drużkowskiego, który wówczas prowadził I-ligową drużynę piłkarek ręcznych Startu. Po dwóch latach przeszedłem „na swoje”, czyli samodzielnie prowadziłem grupy młodzieżowe dziewcząt. Miałem szczęście, bo trafiłem na prawdziwe talenty. Kształtowałem umiejętności sportowe takich zawodniczek jak Apanowicz, Czapko, Kańduła, Macioszek, Smorczewska, Wasilewska, Wiśniewska. Wszystkie trafiły do drużyny Startu i w ekstraklasie sięgały po najwyższe sportowe trofea.
Przez kilka sezonów miałem przyjemność trenować drużynę EB Startu, a teraz zajmuję się grupami młodzieżowymi w MKS Truso.
Jaka jest dzisiejsza młodzież w porównaniu do tej sprzed lat?
Coraz trudniej namówić dziewczyny do pracy na treningach. Mają większe niż przed laty możliwości wypełniania wolnego czasu. Jestem szczęściarzem, bo mam do dyspozycji ponad 20 dziewcząt, które z dużym zaangażowaniem trenują i, co ważne, wyniki, jakie osiągają, motywują je do tego. Przed dwoma laty w Kwidzynie drużyna młodziczek wywalczyła wicemistrzostwo Polski. W ubiegłym sezonie zdobyliśmy brązowe medale na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, nie przegrywając żadnego meczu. Teraz celujemy w złoto. Z tego grona piłkarek do kadry narodowej powołania systematycznie otrzymują Ewelina Ocalewicz i Marta Karwecka. Są one wzorem do naśladowania dla koleżanek z drużyny. Jakoś tak się złożyło, że przez całe zawodowe życie pracuję z kobietami i… nie narzekam.
Jakie masz życzenia na Nowy Rok?
Jeśli chodzi o mnie, to najważniejsze jest zdrowie niezbędne do tego, żeby jeszcze przez dwa lata dokończyć tę pracę z młodzieżą. Natomiast całemu zespołowi i sobie życzę, by przyszły także w tym roku dobre wyniki. Jeśli są efekty, to chce się ze wzmożoną energią pracować na kolejne.
Andrzej Minkiewicz: Przede wszystkim serdecznie gratuluję zaszczytnego i mobilizującego do pracy wyróżnienia.
Jerzy Ringwelski: Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że otrzymam tę nagrodę. Mamy w mieście wiele osób, które mogą uzyskać takie wyróżnienie za długoletnią i owocną pracę w sporcie. Wiedziałem, że jestem w gronie nominowanych do wyróżnienia i bardzo chciałem uczestniczyć w uroczystości wręczania statuetek. Udało się zdążyć, spóźniłem się tylko trochę. Za gratulację dziękuję, a co do pracy, to ja nie potrzebuję specjalnych motywacji. Po prostu robię to, co lubię, a satysfakcję sprawiają mi wyniki, jakie osiągają prowadzone przeze mnie drużyny.
Kiedy zaczęła się Twoja przygoda trenerska z piłką ręczną w Elblągu?
W roku 1976 ukończyłem Wyższą Szkołę Wychowania Fizycznego i miałem dwie alternatywy pracy - w Tczewie lub Elblągu. Wybrałem Elbląg i zostałem nauczycielem w SP 1, a równocześnie asystentem trenera Andrzeja Drużkowskiego, który wówczas prowadził I-ligową drużynę piłkarek ręcznych Startu. Po dwóch latach przeszedłem „na swoje”, czyli samodzielnie prowadziłem grupy młodzieżowe dziewcząt. Miałem szczęście, bo trafiłem na prawdziwe talenty. Kształtowałem umiejętności sportowe takich zawodniczek jak Apanowicz, Czapko, Kańduła, Macioszek, Smorczewska, Wasilewska, Wiśniewska. Wszystkie trafiły do drużyny Startu i w ekstraklasie sięgały po najwyższe sportowe trofea.
Przez kilka sezonów miałem przyjemność trenować drużynę EB Startu, a teraz zajmuję się grupami młodzieżowymi w MKS Truso.
Jaka jest dzisiejsza młodzież w porównaniu do tej sprzed lat?
Coraz trudniej namówić dziewczyny do pracy na treningach. Mają większe niż przed laty możliwości wypełniania wolnego czasu. Jestem szczęściarzem, bo mam do dyspozycji ponad 20 dziewcząt, które z dużym zaangażowaniem trenują i, co ważne, wyniki, jakie osiągają, motywują je do tego. Przed dwoma laty w Kwidzynie drużyna młodziczek wywalczyła wicemistrzostwo Polski. W ubiegłym sezonie zdobyliśmy brązowe medale na Ogólnopolskiej Olimpiadzie Młodzieży, nie przegrywając żadnego meczu. Teraz celujemy w złoto. Z tego grona piłkarek do kadry narodowej powołania systematycznie otrzymują Ewelina Ocalewicz i Marta Karwecka. Są one wzorem do naśladowania dla koleżanek z drużyny. Jakoś tak się złożyło, że przez całe zawodowe życie pracuję z kobietami i… nie narzekam.
Jakie masz życzenia na Nowy Rok?
Jeśli chodzi o mnie, to najważniejsze jest zdrowie niezbędne do tego, żeby jeszcze przez dwa lata dokończyć tę pracę z młodzieżą. Natomiast całemu zespołowi i sobie życzę, by przyszły także w tym roku dobre wyniki. Jeśli są efekty, to chce się ze wzmożoną energią pracować na kolejne.
Andrzej Minkiewicz - Telewizja Elbląska