Zabrakło siły ognia i doświadczenia (piłka ręczna)

Świadomość konieczności walki o zwycięstwo z sąsiadującą w tabeli drużyną AZS Politechnika Koszalińska paraliżowała poczynania piłkarek Startu. Zwycięstwo dawało im skrócenie dystansu do czołowej ósemki zespołów w tabeli. Jednak ambicja i chęci elblążanek nie wystarczyły na bardziej doświadczone rywalki. EKS Start Elbląg - AZS Politechnika Koszalińska 29:36 (14:19).
Po przerwie wyraźnie zmobilizowane przez trenera Szafulskiego koszalinianki rozpoczęły snajperski koncert. Górę wzięło doświadczenie i ogranie czołowej siódemki akademiczek, a w elbląskiej bramce nie mogła sobie poradzić Marta Miecznikowska, wyraźnie przechodząca kryzys formy. W 39 min. po bramce Kobyłeckiej Politechnika Koszalińska prowadziła 27:17 i praktycznie było po meczu. Nie pomógł Startowi powrót do bramki Karoliny Ziajki, bo w 44 min. na tablicy było już 31:18. Trener Szafulski zdecydował na wprowadzenie do swojej bramki Anny Morawiec i pozostałych zawodniczek z ławki rezerw. Dopiero wtedy elblążanki zaczęły odrabiać straty bramkowe. W 47 min. kontuzji kolana doznała Ewa Jarzyna i już nie wyszła na boisko. W 54 min. po trafieniu Mihdaliovej było 33:28 dla Koszalina i miejscowe złapały wiatr w żagle. Z ławki rezerw akademiczek do bramki wróciła Iwona Łącz i skuteczność jej ekipy w obronie uległa zdecydowanej poprawie. Łącz obroniła karnego egzekwowanego przez Hannę Sądej a jej koleżanki dorzuciły kolejne bramki i cieszyły się ze zwycięstwa.
Składy i bramki
Start: Ziajka, Łoś, Miecznikowska - Dolegało, Stelina 4, Sądej 4, Frąckiewicz 2, Cekała1, Tutaj 1, Żurawska, Szklarczuk 4/1, Mihdaliova 9, Celka 3, Joszczuk 1. Trener Andrzej Drużkowski. Kary 4 min.
Politechnika Koszalińska: Łącz, Morawiec - Szostakowska 2, Kobyłecka 5, Żołyniak 1, Jarzyna 2, Dworaczek 5/2, Cieśla 2, Goraj 6, Zienkiewicz-Janikowska 1, Chmiel 4, Szafulska 7/1, Czekaj 1, Borowska. Trener Waldemar Szafulski. Kary 10 min.
Sędziowali: Michał Małek i Arkadiusz Nowak (Poznań). Widzów 400.
Dwugłos trenerów
Trener Andrzej Drużkowski: Nie mam pretensji do swoich piłkarek, zagrały to, na co je obecnie stać. Rywalki przewyższały nas doświadczeniem i ligowym cwaniactwem. Po tym meczu oddaliła się szansa na ósemkę w tabeli, ale nie składamy broni i zamierzamy walczyć do końca rundy podstawowej o bardzo potrzebne nam punkty.
Trener Waldemar Szafulski: Przewidywaliśmy, że to będzie mecz walki i dziewczyny wyszły na boisko bardzo zmobilizowane. Całej drużynie dziękuję za skuteczne realizowanie założeń taktycznych, ale na szczególne uznanie zasłużyły Iwona Łącz i Iwona Szafulska. Po tym zwycięstwie zbliżyliśmy się bardzo do utrzymania miejsca w czołowej ósemce ekstraklasy.