UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Antoni Czyżyk: Wszyscy w mieście odczujemy skutki kryzysu

 
Elbląg, Antoni Czyżyk podczas prowadzenia sesji Rady Miejskiej online
Antoni Czyżyk podczas prowadzenia sesji Rady Miejskiej online (fot. Urząd Miejski)

- Trzeba mieć świadomość, że systematyczne zmniejszanie przychodów, na które nie mamy jako samorząd żadnego wpływu, dotknie w konsekwencji wszystkich dziedzin życia. Trzeba będzie jeszcze raz spojrzeć na spółki miejskie, organizacje sportowe, kulturę, organizacje pozarządowe. Niestety wszyscy odczujemy skutki tej sytuacji – mówi w rozmowie z portEl.pl Antoni Czyżyk, przewodniczący Rady Miejskiej w Elblągu. Rozmawiamy między innymi o stanie budżetu miasta, sytuacji w oświacie i planach władz Elbląga wobec kryzysu.

- Prezydent Witold Wróblewski wspomniał na jednej z ostatnich konferencji prasowych o 50 milionach złotych, których może zabraknąć w tym roku w budżecie miasta wskutek kryzysu gospodarczego wywołanego epidemią koronawirusa. Czy Pana zdaniem to realna kwota? Czy to tylko takie szacunki na wszelki wypadek, by potem tłumaczyć, że strata miała być większa, ale udało się dzięki różnym działaniom ją zmniejszyć?

- Proszę zwrócić uwagę, że w ubiegłym roku musieliśmy ograniczyć wydatki w budżecie o 42 miliony złotych, co było spowodowane zmniejszeniem dochodów miasta z tytułu działań, jakie ustawodawca zafundował samorządom. Zmniejszono podatek PIT z 18 na 17 procent, zwolniono z podatków osoby do 26. roku życia. Z drugiej strony na samorządy przerzucono koszty wzrostu wynagrodzeń nauczycieli.

Budżet miasta na rok 2020 był zbilansowany. Udało się to osiągnąć pomimo konieczności poniesienia kolejnych wydatków na oświatę, które powinny były zostać pokryte z subwencji. Mając świadomość, że czynnikiem rozwijającym miasto są inwestycje, wiedzieliśmy, że pomimo ograniczonego budżetu, powinniśmy nadal je realizować, stąd plan na rok 2020 obejmował m.in. remonty kolejnych dróg czy budowę nowego przedszkola na Zatorzu. Pandemia i jej skutki spowodowały, że dochody miasta drastycznie się zmniejszyły. Szacunki mówią o zmniejszeniu wpływów o 50 milionach złotych do końca roku. W sumie więc, licząc ten i ubiegły rok – w budżecie Elbląga będzie o prawie 100 milionów złotych mniej!

Trzeba sobie zdawać sprawę z tego, że budżet miasta jest przygotowywany na bazie wskaźników, które przesyła rząd. Na przykład, planując wydatki w oświacie, wiemy kilka miesięcy wcześniej jaką subwencję – w przeliczeniu na liczbę uczniów – przekaże nam rząd na ten cel od stycznia do grudnia. Natomiast w trakcie tego roku okazało się, że ta subwencja będzie mniejsza o 1.150.000 złotych. A przecież jeszcze musimy znaleźć dodatkowe środki na podwyżki dla nauczycieli, które mają wejść w życie od września. Pieniądze na ten cel samorząd powinien otrzymać od rządu, jednak pomimo naszych apeli tak się nie stało.

 

- Wydatki na oświatę stanowią prawie połowę budżetu miasta. Przez ostatnie lata ten wskaźnik stopniowo rósł. Nie było dyskusji o tym, że może po prostu wydajemy na nią za dużo, że trzeba ją mocno przebudować. Przyszedł koronawirus i okazało się, że władze miasta zaplanowały oszczędności od tej strony, która wywołuje opór społeczny. Mam na myśli słynną już standaryzację. Nie ma w przestrzeni publicznej debaty na temat, co z elbląską oświatą zrobić, np. zreorganizować sieć szkół. Przecież uczniów ciągle w Elblągu ubywa. Zamiast tego władze miasta prowadzą działania, które dotykają najmniej zarabiających, czyli pracowników obsługi szkół.

- Temat reorganizacji czy restrukturyzacji elbląskiej oświaty jest poruszany od dawna. Gdyby pan sięgnął pamięcią do wcześniejszych lat, to przypomni pan sobie, że już wcześniej łączyliśmy szkoły, przenosiliśmy. Jako radni zawsze staraliśmy się pilnować tego, by pracownicy oświaty oraz sami uczniowie mieli jak najlepsze warunki do pracy i nauki. Niestety niż demograficzny jest faktem i nawet nasze najlepsze chęci i działania nie są w stanie odwrócić sytuacji, która trwa już od ładnych kilku lat. Oczywiście ciągle żywimy nadzieję, że do Elbląga będzie sprowadzać się więcej młodych osób, które z Elblągiem będą wiązać swoją przyszłość. Przecież rozwija się budownictwo mieszkaniowe, przybywa mieszkań, które kupują osoby spoza Elbląga, z Trójmiasta i okolic. To wszystko jednak jest za mało, by trwać w systemie organizacyjnym, który był taki sam kilka czy kilkanaście lat temu, gdy w szkołach uczyło się o kilka tysięcy więcej uczniów niż obecnie. Trzeba podjąć racjonalne działania, które mam nadzieję, przy współpracy z dyrektorami szkół, pozwolą na wypracowanie systemu, który zabezpieczy interesy zarówno pracowników jak i uczniów. Niestety, nie zawsze będzie to działanie, które zadowoli wszystkich.

 

- Czy mam rozumieć, że władze miasta chcą zrzucić odpowiedzialność za standaryzację na dyrektorów szkół?

- Tego nie powiedziałem. Proszę sprawdzić, jak wygląda kwestia dotycząca zatrudnienia pracowników obsługi w dwóch podobnych szkołach o podobnej powierzchni. Czasem te różnice są znaczne. To, o czym mówiłem wcześniej, w połączeniu z kryzysem spowodowanym koronawirusem sprawiło, że musimy podjąć konkretne działania, które pozwolą na zmniejszenie wydatków. 10 lat temu do oświaty dokładaliśmy z budżetu miasta 32-34 procent, obecnie prawie 50 procent. Rząd obiecując kolejne podwyżki wynagrodzeń w oświacie, nie zabezpiecza środków na ich pokrycie. Ten ciężar spada na samorząd miejski, który musi dążyć do racjonalizacji wydatków. Jeszcze raz chcę podkreślić, że zawsze najważniejsze dla nas było dbanie o bezpieczeństwo nauczycieli, uczniów i ich rodziców, dlatego wprowadzając jakiekolwiek zmiany staraliśmy się to robić na drodze ewolucji a nie rewolucji.

 

- A teraz będzie rewolucja?

- Myślę, że to za mocne słowo, jednak musimy pogodzić się z faktem, że bez zmian w systemie organizacji elbląskiej oświaty samorządu po prostu nie będzie stać na pokrycie wszystkich wydatków. Każdy dyrektor szkoły podaje do departamentu edukacji rzetelny arkusz organizacyjny, w którym powinien uwzględnić również kwestię obsługi szkoły, biorąc pod uwagę powierzchnię placówki. Zadaniem samorządów jest utrzymanie placówek, natomiast wynagrodzenia pracowników oświaty powinno finansować państwo. Niestety jak widzimy obowiązek ten został w większości przerzucony na samorządy.

W tegorocznym budżecie miasta zostały zaplanowane podwyżki dla pracowników samorządowych, również dla obsługi szkół, w wysokości 300 zł. Jednak kryzys wywołany koronawirusem, a co za tym idzie m.in. zwiększenie wydatków na działania wspierające, ochronne spowodował, że wszelkie podwyżki zostały tymczasowo zamrożone.

 

- Co dalej? Co zrobić, by zmniejszyć koszty funkcjonowania oświaty, a jednocześnie nie wywołać społecznego buntu?

- W poszczególnych szkołach są prowadzone rozmowy dotyczące kwestii zatrudnienia pracowników obsługi. Po apelu radnych do prezydenta wiem, że na przykład w niektórych przedszkolach będzie zwiększane zatrudnienie, poprzez uzupełnienie brakujących etatów pracownikami z innych placówek. Nauczyciele już w taki sposób pracują – mają na przykład 10 godzin w jednej szkole, 8 w drugiej. Podobnie może być z pracownikami obsługi – w jednej placówce mogą mieć część etatu, w drugiej kolejną część.

Nie chciałbym, by odnosili Państwo wrażenie, że uderzamy w najmniej zarabiających. Ale musimy być realistami. Jeśli analizując arkusze organizacyjne przygotowane przez dyrektorów szkół widzimy, że w danej placówce jest na przykład czterech konserwatorów, to należy się zastanowić czy rzeczywiście taki stan powinien być utrzymany. Każdy musi zdawać sobie sprawę z tego, że sytuacja się diametralnie zmieniła. Kiedyś w szkołach było po tysiąc uczniów, dzisiaj jest trzystu. Nie możemy udawać, że znacznie mniejsza liczba uczniów w budynku wymaga nadal takiej samej liczby osób obsługujących szkołę jak kilka lat temu.

 

- Jeśli szkoły wrócą we wrześniu do normalnej pracy, to będą potrzebne osoby, by zapewnić odpowiedni reżim sanitarny. Po zmianach może okazać się, że pracowników niepedagogicznych będzie za mało...

- Uważam, że jest to szukanie problemów na wyrost. Jeśli zespół jest dobrze zarządzany, to nie ma problemów z organizacją pracy nawet w zmienionych warunkach. Oczywiście, będzie to pewnie wymagało od dyrektorów przemodelowania dotychczasowego systemu pracy w placówkach, ale patrząc jak z bardzo ostrym reżimem sanitarnym radzą sobie przedsiębiorcy czy instytucje publiczne otwierające ponownie swoje usługi dla mieszkańców miasta wierzę, że również w oświacie jest to możliwe. Poza tym do września jest jeszcze trochę czasu, więc można się do tego przygotować w bardzo przemyślany i dokładny sposób.

 

- Na początku naszej rozmowy mówiliśmy o 50 milionach, jakich w tym roku może zabraknąć w budżecie miasta. Czy widzi Pan jako przewodniczący Rady jakiekolwiek możliwości zwiększenia dochodów miasta w tej trudnej sytuacji?

- Nie wykonujemy planu sprzedaży majątku w porównaniu do zeszłego roku. Rząd nie przekazuje należnych nam wpływów z podatku PIT. Szacujemy, w oparciu o dane z marca, że będą one mniejsze nawet o około 40 procent. Około 10 czerwca dowiemy się, jaka jest sytuacja po kwietniu i maju.

Rozmawialiśmy długo o kwestii edukacji i zmniejszonych wpływach w kasie miasta, ale trzeba mieć świadomość, że systematyczne zmniejszanie przychodów, na które nie mamy jako samorząd żadnego wpływu, dotknie w konsekwencji wszystkich dziedzin życia. Trzeba będzie jeszcze raz spojrzeć na spółki miejskie, organizacje sportowe, kulturę, organizacje pozarządowe. Niestety wszyscy odczujemy skutki tej sytuacji. Zapewniam Pana, że na bieżąco śledzimy możliwości zwiększenia dochodów miasta, ale w chwili obecnej, kiedy praktycznie cała gospodarka jest dotknięta przez kryzys wywołany koronawirusem, trudno jest poszukiwać oszczędności czy obarczać kolejnymi kosztami społeczeństwo.

 

- Może to trzeba w końcu mieszkańcom wyraźnie powiedzieć: „Idą ciężkie czasy”. Wyłożyć kawę na ławę i po kolei mówić o tym, co nas czeka, dając mieszkańcom możliwość analizy i dyskusji w każdym z tematów. Tego moim zdaniem brakuje.

- Pracujemy nad tym, by poprawić komunikację z mieszkańcami Elbląga. Może faktycznie tej informacji w przestrzeni publicznej jest zbyt mało. Stąd nasz apel do kolegów radnych, by uzbrojeni w rzeczowe informacje dzielili się nimi z mieszkańcami. Rozmawiamy też z dyrektorami podległych miastu jednostek, by przekazywali wszelkie niezbędne informacje swoim załogom, bo brak informacji prowadzi często to niepotrzebnych nieporozumień czy poczucia krzywdy.

 

- 25 czerwca czeka nas kolejna sesja Rady Miejskiej. Przygotowywane są na nią pierwsze znaczące zmiany w budżecie? Projektów uchwał jeszcze nie ma...

- Na dzień dzisiejszy nie mam takiej wiedzy. 10 czerwca – jak wspomniałem – będziemy mieli kolejną informację z Ministerstwa Finansów o przekazanych transzach z podatków. Na pewno pan prezydent przygotuje na sesję taką informację i jako radni będziemy mogli wspólnie zastanowić się, co zrobić, by jak najmniej te zmiany odczuli mieszkańcy Elbląga. Jeszcze raz przypomnę, że przez wiele lat radni dbali o to, by nie zmniejszać etatów w oświacie, poprawiać warunki nauczania. Dzisiaj jednak jest to niemożliwe, ponieważ budżet miasta z przyczyn nie leżących po stronie samorządu się nie bilansuje. Sytuacja ta nie dotyczy tylko oświaty, ale także sportu, kultury, działań społecznych i wielu innych dziedzin.

Obowiązkiem prezydenta jest zbilansować budżet, ale uważam, że nie można tego zrobić kosztem zaprzestania inwestycji. Proszę zobaczyć, ile za te prawie 100 milionów, o których wspomniałem na początku, moglibyśmy przeprowadzić inwestycji czy to budując tak potrzebne przedszkola, remontując drogi czy nawet zmodernizować basen przy ulicy Spacerowej, który jest, jak widać po licznych komentarzach, w punkcie zainteresowania naszych mieszkańców. Jednak jak mówi przysłowie z pustego i Salomon nie naleje.

 

- Tarcza Antykryzysowa w najnowszej wersji przewiduje, że samorządy będą mogły zmniejszać wynagrodzenia w sferze budżetowej oraz zwiększać zadłużenie ponad limit. Czy Elbląg z tego skorzysta?

- Myślę, że nie będziemy sięgać po takie rozwiązania. Ani prezydent, ani radni nie biorą w tej chwili pod uwagę kwestii obniżania pensji pracowników samorządowych. A jeśli chodzi o wskaźniki zadłużenia, to nasze miasto jest poniżej progów ustalonych w przepisach. Pan prezydent mówił na początku swojej kadencji, że nie będzie zaciągał kredytów i sukcesywnie się tego trzyma. Miasto spłaciło już wymaganą w 2020 roku kolejną ratę.

Jeśli zabraknie środków na inwestycje, pewnie będziemy musieli niektóre z nich kredytować. Szczególnie dofinansowane ze źródeł unijnych, na które potrzebny jest wkład własny. Być może trzeba będzie sięgnąć po takie rozwiązania, bo są to działania, które budują przyszłość naszego miasta.

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
  • Drodzy Państwo Proszę o zrezygnowanie wszystkich emerytów ze stanowisk w jednostkach miejskich (oni już mają zapewnione renty lub emerytury)w ciągu dwóch trzech miesięcy będą ogromne oszczędności.
  • Ludzi w mieście coraz mniej, imprez brak, promocja miasta zerowa, turystyka leży, a urzędników w UM tyle samo. .. redukcje bezproduktywnych etatów w UM proszę przeprowadzić!
  • Panie Czyżyk, jak jest taki kryzys to niech Ratusz kupi sobie jeszcze jeden samochód za przeszło 150 tys zł, koniecznie z napędem 4 X 4.Zrobi więcej opracowań za kilka set tys zł pod fantazje, typu własne źródło ciepła itp. itd. Powinniście mieć też wyższe diety, bo są za małe. I proszę zwiększyć ilość urzędników miejskich, jest ich stanowczo za mało.
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    102
    6
    Powiew świeżości .(2020-06-08)
  • Kryzys to mam jak patrzę na działania rady więc mozna podarować sobie te teksty
  • Nie strasz, nie strasz. ..
  • To juz bezczelność i kpina, wszystko się sypie, udawanie ze nic sie nie dzieje, w spółkach syf, kolesiostwo, apanaże, mobbing pełną parą przez prlowskie zasiedziale towarzystwo, co to jest do. .. ., do kogo te frazesy i puste gadki, przyklepujecie każdą slabą decyzję uderzajacą w ludzi i wy piszecie o kryzysie, dno
  • Panie Antoni proszę o przeprowadzenie audytu dot. ilości pracujących emerytów w jednostkach miejskich. ..
  • Co tam na budowie Światowidu panie Czyżyk? Może jakaś oficjalna informacja? Czemu chciałeś Pan wykiwać firmę budowlana na 1mln zł?
  • Panie Czyżyk W tym mieście jeszcze tylko pomnika Bareji brakuje, bo kryzys to tu jest od przyłączenia nas do bagnistego, mniejszy lub większy, przez cały czas i wasze sprawozdania i raporty nic nie dadzą Tu trzeba działać, a wy po prostu nie umiecie Jesteście ze starego betonu po układach i z przyzwyczajenia czekacie aż partia podrzuci coś z centrali
    Zgłoś do moderacji     Odpowiedz Pokaż ten wątek
    70
    4
    Z i e l a r s k i(2020-06-08)
  • Dlaczego emeryci siedzą dalej na stołkach?
  • Jaki kryzys, w większośći instytucjach byly podwyzki, nagrody, usługi poszly w górę ale nikt z nich nie rezygnuje, znając metody przez 3 lata będziecie bredzić że na nic nie stać, skoro jest tak źle to zrezygnujcie z diet i pracujcie spolecznie na rzecz naszego miasta, kto ma emeryturę lub lata niech odchodzi i bez lamentu
  • Za komuny zaciskanie pasa, za Wałęsy zaciskanie pasa, za Kwaśniewskiego zaciskanie pasa, za Komorowskiego zaciskanie pasa, za Dudy zaciskanie pasa, Tylko bogobojny Kler (jakie urosły ponczusie, tłuścioszki)i ich wierne lizuski nie muszą pasa zaciskać. Mają raj na ziemi
Reklama