UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Bądźmy uparci do końca (opinia nadesłana)

 
Elbląg, - Zarządzanie miastem w oparciu o emocje nie prowadzi do niczego dobrego - uważa Piotr Opaczewski
- Zarządzanie miastem w oparciu o emocje nie prowadzi do niczego dobrego - uważa Piotr Opaczewski (fot. Anna Dembińska, archiwum portEl.pl)

- Mam wrażenie, że w mieście są tylko dwie osoby, które chcą likwidacji Pogotowia Socjalnego. To Witold Wróblewski i Michał Missan - dwie osoby na 120-tysięczne miasto. Dlatego nie możemy do tego dopuścić. Potrzebujemy większej i stałej presji społecznej - pisze radny Piotr Opaczewski.

Sesja likwidacyjna 16 kwietnia wzbudziła w mieście bardzo dużo kontrowersji. W mojej ocenie jest to temat, który powinniśmy rozpatrywać wielowątkowo.

 

Po pierwsze pracownicy

Witold Wróblewski powiedział podczas sesji: "Tutaj była taka sytuacja, że praktycznie nie udzielono żadnego wsparcia i pomocy”. Wtórował mu Michał Missan "Chciałbym zaznaczyć, że inne miejskie instytucje działają i też mają przygotowane miejsce kwarantanny i nikt tam z pracy nie wyszedł i nie zostawił bez pomocy człowieka.”, i “nie wyobrażam sobie sytuacji, w której we wcześniej wymienionych przeze mnie jednostkach odmówiliby pomocy człowiekowi, który tej pomocy potrzebuje.”

To było jak lincz na pracownikach, którym my radni zrobiliśmy tak po ludzku zwykłe świństwo. Wyrzuciliśmy wszystkich z pracy bez możliwości obrony i przedstawienia swojego zdania. Mam o to żal do niektórych koleżanek i kolegów. Czy dziś wiedząc, jak wyglądało przygotowanie placówki także zagłosowaliby tak samo?

 

Po drugie bezpieczeństwo

Pogotowie Socjalne jest w Elblągu potrzebne. Mówią o tym zwykli policjanci, ratownicy medyczni czy strażnicy miejscy. “To jest dramat”, “skłócicie nas ratowników, z policjantami” - takie wypowiedzi słyszymy w prywatnych rozmowach.

Podczas ostatniej weekendowej nocy jeden z policyjnych patroli zaangażowany był przez pięć godzin w wożenie nietrzeźwych pomiędzy szpitalem a komendą. To jeden patrol mniej na ulicy. Co będzie latem? Przekazanie osoby nietrzeźwej pracownikom Pogotowia Socjalnego trwało około 15 minut. Policjanci wracali na patrol, a pacjent trafiał pod opiekę lekarza. Teraz trwa to wielokrotnie dłużej i jest problematyczne dla wszystkich służb.

Olsztyn w ubiegłym roku chciał zlikwidować swoją Izbę Wytrzeźwień. Zaprotestowała policja i olsztyńskie szpitale. Pomysł upadł. W Elblągu jednak ani z policji, ani ze środowiska medyków nikt oficjalnie się nie wypowiedział.

 

Po trzecie przyzwoitość

Zarządzanie miastem w oparciu o emocje nie prowadzi do niczego dobrego. Nie dam się przekonać, że władze zwołując sesję nadzwyczajną tylko i wyłącznie w celu likwidacji Pogotowia Socjalnego działały w sposób przemyślany. Informację o sesji otrzymaliśmy 14 kwietnia, a już dwa dni później musieliśmy decydować o istnieniu placówki. Po co Prezydentowi tryb nadzwyczajny, skoro tydzień później miała się odbyć sesja zwyczajna? Po to, aby radni zagłosowali bez dyskusji i zbędnych pytań. Decyzja zapadła wcześniej. Nie było miejsca i czasu na wątpliwości. To niedemokratyczne i nieprzyzwoite.

 

Dlaczego?

Zadaję sobie to pytanie od początku. Dlaczego tak szybko, dlaczego tak gwałtownie, dlaczego bez dyskusji? Te same pytania zadają sobie elblążanie. Słyszałem już wiele różnych hipotez. Jedni mówią, że jakaś firma wyraziła chęć zakupu budynku, kolejni, że to zadanie pod koniec roku ma przejąć jakaś fundacja albo stowarzyszenie (przypominam, że zadanie warte jest prawie milion złotych rocznie), a jeszcze inni, że zlikwidowano całą jednostkę tylko po to, żeby pozbyć się kogoś z pracy, bo kogoś innego uraził lub rozgniewał.

Mam ogromną nadzieję, że to ostatnie to tylko wymysł. W innym wypadku strach pomyśleć, co się stanie, gdy ktoś obrazi się np. na jakiegoś nauczyciela, dyrektora którejś ze spółek albo – co gorsza – podpadną komuś mieszkańcy. Wszystko do likwidacji? Ja podpadłem już z pewnością, więc jeżeli podczas najbliższej sesji będziemy likwidować Radę Miejską, to z góry wszystkie koleżanki i kolegów radnych przepraszam.

Piotr Opaczewski
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
Reklama