Co wiem po telewizyjnej debacie?

Czy matematyka na maturze powinna być obowiązkowa? Czy Polska ma kupować tańszy prąd z elektrowni atomowej w obwodzie kaliningradzkim? Czy wobec niżu demograficznego powinno się zamykać pustoszejące szkoły? Czy nasze miasto powinno wybudować stadion – takie pytania zadawaliśmy wczoraj politykom ubiegającym się o mandaty w niedzielnych wyborach parlamentarnych.
Pytającymi byli: Ingrid Hintz, naczelna „Dziennika Elbląskiego”, Rafał Gruchalski z Telewizji Elbląskiej i niżej podpisany.
Na pytania odpowiadali: Elżbieta Gelert (Platforma Obywatelska), Renata Rochnowska (Nasz Dom Polska – Samoobrona Andrzeja Leppera), Tomasz Dudziak (Polska Partia Pracy – Sierpień 80), Michał Jaśkiewicz (Ruch Palikota), Sławomir Sadowski (Prawo i Sprawiedliwość), Władysław Mańkut (Sojusz Lewicy Demokratycznej), Edward Pukin (Polska Jest Najważniejsza) oraz Witold Wróblewski (Polskie Stronnictwo Ludowe).
Zapis debaty możemy oglądać przez cały dzisiejszy dzień na kanale lokalnym telewizji elbląskiej – do ciszy wyborczej, każdy zainteresowany sam może zobaczyć, jak wypadli poszczególni kandydaci.
Chciałbym jednak zwrócić uwagę na kilka jej elementów, które uważam za ważne.
Przy jednym stole zasiedli przedstawiciele wszystkich ogólnopolskich komitetów wyborczych i potrafili ze sobą rozmawiać bez zajadłości i wrogości, którą reprezentanci tych samych ugrupowań serwują nam w telewizjach ogólnopolskich. Stąd pytanie, na ile obraz polityki i polityków, który prezentują nam ogólnopolskie telewizje, jest prawdziwy, a na ile jest wykreowany przez te telewizje, a politycy bezwolnie odgrywają narzucone im role? Bo przecież pokazywanie konfliktów i eskalowanie ich to sposób na wyższą oglądalność.
I pytanie drugie – w jakim stopniu ten obraz, prezentowany przez ogólnopolskie telewizje, zniechęca do udziału w wyborach? Dla wielu Polaków telewizja jest przecież głównym źródłem wiedzy o świecie, także świecie polityki.
Układając pytania, staraliśmy się, by były one konkretne, dotyczyły spraw zrozumiałych i ważnych dla Polaków, by pokazały, co myślą o tym osoby, które wzięły udział w debacie. Większość pytań sugerowała odpowiedź „tak” lub „nie”, z uzasadnieniem. Ale okazało się, że najczęściej padały odpowiedzi „tak, ale...” lub „nie, ale...”. Bo rzeczywistość nie jest taka czarno-biała, jak prezentują ją telewizje i partyjne programy.
Dlatego uważam, że powinniśmy wziąć udział w wyborach. Zniechęcenie do polityki oparte jest w dużej mierze na jej obrazie kreowanym przez telewizje. Politycy są tacy, jacy są Polacy. Polscy kierowcy – są tacy, którzy zatrzymują się przed przejściem dla pieszych, ale są tacy, którzy jeżdżą „po pijaku” i zabijają niewinnych ludzi. Polscy nauczyciele – są mądrzy, zaangażowani, ale są też tacy, którzy traktują swój zawód jak dopust Boży... A argument, że nie ma na kogo głosować, z góry odrzucam. Nie wierzę, że wśród tych 122 kandydatów z naszego okręgu (117 do Sejmu i pięciorga do Senatu), na ma mądrych, wartościowych ludzi.
Na pytania odpowiadali: Elżbieta Gelert (Platforma Obywatelska), Renata Rochnowska (Nasz Dom Polska – Samoobrona Andrzeja Leppera), Tomasz Dudziak (Polska Partia Pracy – Sierpień 80), Michał Jaśkiewicz (Ruch Palikota), Sławomir Sadowski (Prawo i Sprawiedliwość), Władysław Mańkut (Sojusz Lewicy Demokratycznej), Edward Pukin (Polska Jest Najważniejsza) oraz Witold Wróblewski (Polskie Stronnictwo Ludowe).
Zapis debaty możemy oglądać przez cały dzisiejszy dzień na kanale lokalnym telewizji elbląskiej – do ciszy wyborczej, każdy zainteresowany sam może zobaczyć, jak wypadli poszczególni kandydaci.
Chciałbym jednak zwrócić uwagę na kilka jej elementów, które uważam za ważne.
Przy jednym stole zasiedli przedstawiciele wszystkich ogólnopolskich komitetów wyborczych i potrafili ze sobą rozmawiać bez zajadłości i wrogości, którą reprezentanci tych samych ugrupowań serwują nam w telewizjach ogólnopolskich. Stąd pytanie, na ile obraz polityki i polityków, który prezentują nam ogólnopolskie telewizje, jest prawdziwy, a na ile jest wykreowany przez te telewizje, a politycy bezwolnie odgrywają narzucone im role? Bo przecież pokazywanie konfliktów i eskalowanie ich to sposób na wyższą oglądalność.
I pytanie drugie – w jakim stopniu ten obraz, prezentowany przez ogólnopolskie telewizje, zniechęca do udziału w wyborach? Dla wielu Polaków telewizja jest przecież głównym źródłem wiedzy o świecie, także świecie polityki.
Układając pytania, staraliśmy się, by były one konkretne, dotyczyły spraw zrozumiałych i ważnych dla Polaków, by pokazały, co myślą o tym osoby, które wzięły udział w debacie. Większość pytań sugerowała odpowiedź „tak” lub „nie”, z uzasadnieniem. Ale okazało się, że najczęściej padały odpowiedzi „tak, ale...” lub „nie, ale...”. Bo rzeczywistość nie jest taka czarno-biała, jak prezentują ją telewizje i partyjne programy.
Dlatego uważam, że powinniśmy wziąć udział w wyborach. Zniechęcenie do polityki oparte jest w dużej mierze na jej obrazie kreowanym przez telewizje. Politycy są tacy, jacy są Polacy. Polscy kierowcy – są tacy, którzy zatrzymują się przed przejściem dla pieszych, ale są tacy, którzy jeżdżą „po pijaku” i zabijają niewinnych ludzi. Polscy nauczyciele – są mądrzy, zaangażowani, ale są też tacy, którzy traktują swój zawód jak dopust Boży... A argument, że nie ma na kogo głosować, z góry odrzucam. Nie wierzę, że wśród tych 122 kandydatów z naszego okręgu (117 do Sejmu i pięciorga do Senatu), na ma mądrych, wartościowych ludzi.
Piotr Derlukiewicz