Czy granice debaty publicznej zostały przekroczone?
Czy prezydent Henryk Słonina przekroczył granice debaty publicznej wypowiadając słowa krytyki pod adresem Mirosława Kozłowskiego, przewodniczącego elbląskiej „Solidarności”? – Słowa, które padły mieszczą się w ramach porządku prawnego i nie naruszyły dóbr osobistych powoda – mówił dziś (22 października) w sądzie mecenas Dariusz Olszak, pełnomocnik prezydenta. Innego zdania jest oczywiście Mirosław Kozłowski. Sąd ogłosi wyrok 4 listopada.
Spór między Mirosławem Kozłowskim a Henrykiem Słoniną dotyczy słów, jakie prezydent wypowiedział pod adresem przewodniczącego Zarządu Regionu Elbląskiego NSZZ „Solidarność”, m.in. w związku ze strajkiem i ostatecznie likwidacją elbląskiej fabryki Logstor.
- Do tej sprawy został zebrany bogaty materiał dowodowy – mówił dziś w sądzie mecenas Marcin Derlacz, reprezentujący Mirosława Kozłowskiego. – Czy pozwany przekroczył granicę debaty publicznej? Czy Mirosław Kozłowski miał prawo poczuć się urażony? Odpowiedź jest oczywista. Nie da się oddzielić jednostki od osoby publicznej, którą jest przewodniczący Kozłowski – kontynuował adwokat. - Nie może być jednak tak, że taka osoba jest pozbawiona ochrony dóbr osobistych. Strona pozwana powinna udowodnić, że Mirosław Kozłowski nie działał zgodnie z prawem, a nie głosić, że szkodził miastu, czy odstraszał inwestorów. Zasada jest taka: osoba publiczna jest narażona na większą krytykę, ale i prezydent powinien ważyć słowa i mówić zgodnie z prawdą – przekonywał w mowie końcowej mec. Derlacz.
Pełnomocnik prezydenta Henryka Słoniny natomiast przekonywał sąd, że granice debaty publicznej nie zostały przekroczone.
- Pamiętajmy o tym, że obie osoby [Henryk Słonina i Mirosław Kozłowski – red.] od wielu lat odgrywają w swoich środowiskach duże role – mówił mecenas Dariusz Olszak. – Zadaniem powoda jest ochrona interesu ludzi pracy. Z drugiej strony jest jednak interes miasta – odpowiedzialność za to czy ludzie mają pracę, podejmowanie zadań mających na celu pozyskanie pracodawców. Jedną z fundamentalnych zasad demokratycznego państwa jest prawo do opinii i krytyki – wskazywał mec. Olszak. – Spięcie na tle racji obu stron oceni sąd. Jednak moim zdaniem wypowiedziane słowa mieściły się w ramach porządku prawnego i nie naruszyły dóbr osobistych powoda. Wnosimy więc o oddalenie powództwa.
Sędzia Arkadiusz Fall odroczył ogłoszenie wyroku do 4 listopada.
- Ja wiem, że jesteśmy osobami publicznymi, ale pewnych kryteriów nie należy przekraczać – mówił po rozprawie przewodniczący Mirosław Kozłowski. – Nie można mówić, że przyczyniłem się do zamknięcia Logstoru. W tej sprawie nie mam sobie nic do zarzucenia. Ja nie byłem przeciwko prezydentowi – kontynuował przewodniczący. – On jednak przekroczył granice, że brak mi słów…Każda osoba, bez względu na zajmowane stanowisko musi odpowiadać za swoje słowa.
- Do tej sprawy został zebrany bogaty materiał dowodowy – mówił dziś w sądzie mecenas Marcin Derlacz, reprezentujący Mirosława Kozłowskiego. – Czy pozwany przekroczył granicę debaty publicznej? Czy Mirosław Kozłowski miał prawo poczuć się urażony? Odpowiedź jest oczywista. Nie da się oddzielić jednostki od osoby publicznej, którą jest przewodniczący Kozłowski – kontynuował adwokat. - Nie może być jednak tak, że taka osoba jest pozbawiona ochrony dóbr osobistych. Strona pozwana powinna udowodnić, że Mirosław Kozłowski nie działał zgodnie z prawem, a nie głosić, że szkodził miastu, czy odstraszał inwestorów. Zasada jest taka: osoba publiczna jest narażona na większą krytykę, ale i prezydent powinien ważyć słowa i mówić zgodnie z prawdą – przekonywał w mowie końcowej mec. Derlacz.
Pełnomocnik prezydenta Henryka Słoniny natomiast przekonywał sąd, że granice debaty publicznej nie zostały przekroczone.
- Pamiętajmy o tym, że obie osoby [Henryk Słonina i Mirosław Kozłowski – red.] od wielu lat odgrywają w swoich środowiskach duże role – mówił mecenas Dariusz Olszak. – Zadaniem powoda jest ochrona interesu ludzi pracy. Z drugiej strony jest jednak interes miasta – odpowiedzialność za to czy ludzie mają pracę, podejmowanie zadań mających na celu pozyskanie pracodawców. Jedną z fundamentalnych zasad demokratycznego państwa jest prawo do opinii i krytyki – wskazywał mec. Olszak. – Spięcie na tle racji obu stron oceni sąd. Jednak moim zdaniem wypowiedziane słowa mieściły się w ramach porządku prawnego i nie naruszyły dóbr osobistych powoda. Wnosimy więc o oddalenie powództwa.
Sędzia Arkadiusz Fall odroczył ogłoszenie wyroku do 4 listopada.
- Ja wiem, że jesteśmy osobami publicznymi, ale pewnych kryteriów nie należy przekraczać – mówił po rozprawie przewodniczący Mirosław Kozłowski. – Nie można mówić, że przyczyniłem się do zamknięcia Logstoru. W tej sprawie nie mam sobie nic do zarzucenia. Ja nie byłem przeciwko prezydentowi – kontynuował przewodniczący. – On jednak przekroczył granice, że brak mi słów…Każda osoba, bez względu na zajmowane stanowisko musi odpowiadać za swoje słowa.
A