Czy w Elblągu jest czysto?

Najwyższa Izba Kontroli we wtorek (11 września) opublikowała raport dotyczący utrzymania czystości i porządku w miastach. Kontroli podlegało m.in. gospodarowanie odpadami komunalnymi, budowa, utrzymanie i eksploatacja publicznych toalet oraz prowadzenie obowiązkowej deratyzacji. W ocenie ogólnej Elbląg otrzymał od NIK ocenę „pozytywną z nieprawidłowościami”.
Można powiedzieć, że nie jest źle, bo mogliśmy otrzymać ocenę negatywną, a dostaliśmy o stopień wyżej (w skali czterostopniowej oceny NIK). Ale dobrze też nie jest. W gminie stwierdzono nieprawidłowości związane z brakiem aktualnych Gminnych Planów Gospodarki Odpadami (zastany przez kontrolę uchwalony został na lata 2004-2005). Przy czym, co warte podkreślenia, odpowiedzialność za skontrolowane przez NIK działania do 8.12.2010 r. ponosi Prezydent Elbląga Henryk Słonina, natomiast od 9.12.2010 r. Prezydent Grzegorz Nowaczyk.
Tyle „naśmieciliśmy”
Ogółem w 2009 r. zebrano 46 194 ton odpadów komunalnych - w tym odpadów zebranych selektywnie było 2 017 ton (co stanowi zaledwie 4,4 proc. ogółu). 0 (zero) proc. to niestety liczba zebranych odpadów biodegradowalnych (zarówno w roku 2009 jak i w 2010) i na tym polu jest w naszym mieście wiele do zrobienia. W 2010 r. zebrano 45 308 ton odpadów komunalnych; w tym zebranych selektywnie zostało 2 060 ton, co stanowi tylko 4,5 proc. całości.
Za co nas chwalą?
Jako dobrą praktykę obu Prezydentów naszego miasta NIK wykazuje prowadzoną w latach 2009-2011 działalność kontrolną, która spowodowała „usuwanie nieprawidłowości w działalności przedsiębiorców odbierających odpady komunalne, jak również zapewniły, wyeliminowanie z rynku tych usług przedsiębiorców naruszających obowiązujące przepisy lub prowadzących działalność bez wymaganych zezwoleń na odbieranie odpadów komunalnych”.
We wszystkich skontrolowanych gminach (35) wykazano prowadzenie selektywnej zbiórki odpadów. W latach 2009–2010 łączna masa odpadów komunalnych zbieranych selektywnie wzrosła z 88,7 tys. ton do 103,8 tys. ton (o 17 proc.). Zwiększenie masy odpadów selektywnie zbieranych w Elblągu wzrosło o 43 tony tj. o 2,1 proc.
NIK zauważa, że w Elblągu jako jednej z czterech gmin (poza Elblągiem - Gniezno, Kielce, Poznań) zorganizowano i utrzymywano trzy toalety dla psów, które usytuowane są w Parku Dolinka, w Parku Planty oraz na zieleńcu przy ul. Mickiewicza. Ponadto w naszym mieście, w latach 2009-2011 dokonano również zakupu koszy na odchody zwierząt, dystrybutorów i torebek na te odchody.
Na pochwałę zasługują również place zabaw dla dzieci. Poza drobnymi zanieczyszczeniami nie stwierdzono skażenia piasku. Zastrzeżeń nie budził też stan ogrodzeń ograniczających m.in. dostęp do placów zabaw zwierząt.
Dobrze na tle innych gmin wypadł Elbląg w obszarze dotyczącym wykonywania obowiązków dotyczących budowy, utrzymania i eksploatacji szaletów publicznych oraz przeprowadzania obowiązkowej deratyzacji. Wybudowane i udostępnione do użytku publicznego szalety miejskie nie budziły zastrzeżeń, choć mogłoby być ich więcej. Nie jest więc źle.
Za co nas ganią
Zarzutów nie jest aż tak wiele. Jednak zwrócić należy uwagę, że tylko w Elblągu i Gnieźnie kontrolerzy z NIK stwierdzili, że przy wydawaniu przez wójtów zezwoleń przedsiębiorcom na odbieranie odpadów komunalnych stosowano regulacje, zawierające wymagania mogące powodować ograniczenie konkurencji na lokalnym rynku tych usług, które nie wynikają z przepisów. W raporcie NIK napisano, że „W Elblągu uchwalone przez Radę Miasta 19 listopada 2009 r. wymagania, jakie winien spełniać przedsiębiorca ubiegający się o uzyskanie zezwolenia na prowadzenie działalności w zakresie odbierania odpadów komunalnych, ustalały warunek przedłożenia przez przedsiębiorcę dokumentów poświadczających prawo do dysponowania na terenie Miasta Elbląga bazą transportową z zapleczem techniczno-biurowym, w tym biurem obsługi klientów. Ustalenie tego warunku stanowiło naruszenie przepisów rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 30 grudnia 2005 r. w sprawie szczegółowego sposobu określenia wymagań, które nie dawały organom gminy upoważnienia do nakładania na przedsiębiorców takiego obowiązku”.
Pomimo, że w latach 2009-2011 w naszym mieście zwiększono liczbę koszy na ulicach i skwerach z 718 do 1010 szt., to czystość ulic w oczach kontrolerów pozostawiała wiele do życzenia. Mogło to być konsekwencją faktu, że w obowiązujących regulaminach utrzymania czystości, nie uwzględniono wymaganych przepisami ustawowymi (art. 4 ust 2 pkt 2 ustawy o utrzymania czystości) postanowień, by kosze na odpady lokalizowane były np. w miejscach „o dużym natężeniu ruchu pieszego”. Niemniej sami kontrolerzy podkreślają istniejące w gminie utrudnienia w dostępie do koszy w niektórych miejscach publicznych. Oprócz Elbląga brak koszy na odpady na części ulic, parków i przystanków stwierdzono jeszcze w Kamieniu Pomorskim, Knurowie, Koniecpolu, Ogrodzieńcu, Olecku, Ostródzie, Ślesinie, Tarnowskich Górach, Wodzisławiu Śląskim i Żywcu. Zastrzeżenia wzbudził też brak koszy na śmieci na placach zabaw dla dzieci oraz niedostosowanie toalet publicznych do potrzeb osób niepełnosprawnych. Przy czym w odniesieniu do gminy Elbląg uwaga NIK skierowana została na brak ujęcia do czasu kontroli, budynków szaletów publicznych o wartości 64,3 tys. zł w ewidencjach majątku Miasta od września 2010 roku.
Wszystkie te braki i niedociągnięcia można i trzeba naprawić. Celem Miasta Elbląg powinna być do czasu następnej kontroli ocena pozytywna bez nieprawidłowości.
Źródło: NIK
Tyle „naśmieciliśmy”
Ogółem w 2009 r. zebrano 46 194 ton odpadów komunalnych - w tym odpadów zebranych selektywnie było 2 017 ton (co stanowi zaledwie 4,4 proc. ogółu). 0 (zero) proc. to niestety liczba zebranych odpadów biodegradowalnych (zarówno w roku 2009 jak i w 2010) i na tym polu jest w naszym mieście wiele do zrobienia. W 2010 r. zebrano 45 308 ton odpadów komunalnych; w tym zebranych selektywnie zostało 2 060 ton, co stanowi tylko 4,5 proc. całości.
Za co nas chwalą?
Jako dobrą praktykę obu Prezydentów naszego miasta NIK wykazuje prowadzoną w latach 2009-2011 działalność kontrolną, która spowodowała „usuwanie nieprawidłowości w działalności przedsiębiorców odbierających odpady komunalne, jak również zapewniły, wyeliminowanie z rynku tych usług przedsiębiorców naruszających obowiązujące przepisy lub prowadzących działalność bez wymaganych zezwoleń na odbieranie odpadów komunalnych”.
We wszystkich skontrolowanych gminach (35) wykazano prowadzenie selektywnej zbiórki odpadów. W latach 2009–2010 łączna masa odpadów komunalnych zbieranych selektywnie wzrosła z 88,7 tys. ton do 103,8 tys. ton (o 17 proc.). Zwiększenie masy odpadów selektywnie zbieranych w Elblągu wzrosło o 43 tony tj. o 2,1 proc.
NIK zauważa, że w Elblągu jako jednej z czterech gmin (poza Elblągiem - Gniezno, Kielce, Poznań) zorganizowano i utrzymywano trzy toalety dla psów, które usytuowane są w Parku Dolinka, w Parku Planty oraz na zieleńcu przy ul. Mickiewicza. Ponadto w naszym mieście, w latach 2009-2011 dokonano również zakupu koszy na odchody zwierząt, dystrybutorów i torebek na te odchody.
Na pochwałę zasługują również place zabaw dla dzieci. Poza drobnymi zanieczyszczeniami nie stwierdzono skażenia piasku. Zastrzeżeń nie budził też stan ogrodzeń ograniczających m.in. dostęp do placów zabaw zwierząt.
Dobrze na tle innych gmin wypadł Elbląg w obszarze dotyczącym wykonywania obowiązków dotyczących budowy, utrzymania i eksploatacji szaletów publicznych oraz przeprowadzania obowiązkowej deratyzacji. Wybudowane i udostępnione do użytku publicznego szalety miejskie nie budziły zastrzeżeń, choć mogłoby być ich więcej. Nie jest więc źle.
Za co nas ganią
Zarzutów nie jest aż tak wiele. Jednak zwrócić należy uwagę, że tylko w Elblągu i Gnieźnie kontrolerzy z NIK stwierdzili, że przy wydawaniu przez wójtów zezwoleń przedsiębiorcom na odbieranie odpadów komunalnych stosowano regulacje, zawierające wymagania mogące powodować ograniczenie konkurencji na lokalnym rynku tych usług, które nie wynikają z przepisów. W raporcie NIK napisano, że „W Elblągu uchwalone przez Radę Miasta 19 listopada 2009 r. wymagania, jakie winien spełniać przedsiębiorca ubiegający się o uzyskanie zezwolenia na prowadzenie działalności w zakresie odbierania odpadów komunalnych, ustalały warunek przedłożenia przez przedsiębiorcę dokumentów poświadczających prawo do dysponowania na terenie Miasta Elbląga bazą transportową z zapleczem techniczno-biurowym, w tym biurem obsługi klientów. Ustalenie tego warunku stanowiło naruszenie przepisów rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 30 grudnia 2005 r. w sprawie szczegółowego sposobu określenia wymagań, które nie dawały organom gminy upoważnienia do nakładania na przedsiębiorców takiego obowiązku”.
Pomimo, że w latach 2009-2011 w naszym mieście zwiększono liczbę koszy na ulicach i skwerach z 718 do 1010 szt., to czystość ulic w oczach kontrolerów pozostawiała wiele do życzenia. Mogło to być konsekwencją faktu, że w obowiązujących regulaminach utrzymania czystości, nie uwzględniono wymaganych przepisami ustawowymi (art. 4 ust 2 pkt 2 ustawy o utrzymania czystości) postanowień, by kosze na odpady lokalizowane były np. w miejscach „o dużym natężeniu ruchu pieszego”. Niemniej sami kontrolerzy podkreślają istniejące w gminie utrudnienia w dostępie do koszy w niektórych miejscach publicznych. Oprócz Elbląga brak koszy na odpady na części ulic, parków i przystanków stwierdzono jeszcze w Kamieniu Pomorskim, Knurowie, Koniecpolu, Ogrodzieńcu, Olecku, Ostródzie, Ślesinie, Tarnowskich Górach, Wodzisławiu Śląskim i Żywcu. Zastrzeżenia wzbudził też brak koszy na śmieci na placach zabaw dla dzieci oraz niedostosowanie toalet publicznych do potrzeb osób niepełnosprawnych. Przy czym w odniesieniu do gminy Elbląg uwaga NIK skierowana została na brak ujęcia do czasu kontroli, budynków szaletów publicznych o wartości 64,3 tys. zł w ewidencjach majątku Miasta od września 2010 roku.
Wszystkie te braki i niedociągnięcia można i trzeba naprawić. Celem Miasta Elbląg powinna być do czasu następnej kontroli ocena pozytywna bez nieprawidłowości.
Źródło: NIK
oprac. mk