Dlaczego warto głosować na Wiesława Wiśniewskiego?
Kandydaci na radnych przekonują dziś do swych kandydatów na prezydenta Elbląga. Mówi Leszek Lewarowski, elbląski przedsiębiorca z branży doradztwa ekonomicznego i finansów, kandydat na radnego Stowarzyszenia Rozwój i Praca Przyszłością Samorządu, popierającego Wiesława Wiśniewskiego.
Piotr Derlukiewicz: Dlaczego warto głosować na Wiesława Wiśniewskiego?
Leszek Lewarowski: Dlatego między innymi, że jest to człowiek ze świeżym spojrzeniem. Nie ma urzędniczego podejścia, jest otwarty. Jest człowiekiem z drugiej strony podziału: władza - obywatele, obserwatorem ludzkich problemów z tamtej strony. Takiemu człowiekowi łatwiej jest wprowadzić zmiany, by rozwiązywać rzeczywiste ludzkie problemy.
Czy nie brakuje mu doświadczenia niezbędnego do pełnienia takiej funkcji?
Ustawa samorządowa jest skonstruowana tak, że prezydent ma pełnię władzy. Ale prezydent to także ludzie, którzy go wspierają i otaczają. Ważne jest, żeby prezydent umiał wybrać właściwe osoby, najlepsze umysły. Uważam, że doświadczenie typowo urzędnicze jest na takim stanowisku wręcz szkodliwe, powoduje przesiąknięcie przepisami. A przecież przepisy trzeba respektować, ale prawo umożliwia też ich zmianę, jeśli nas ograniczają. Zbytnie „zurzędniczenie” powoduje, że ogląda się świat tylko przez pryzmat statystyk, nie wnika się, co się za nimi kryje. Wiesław Wiśniewski potrafi dostrzec świat spoza statystyk, czytać wszystkie dokumenty do końca. A Elblągowi nie jest obecnie potrzebny księgowy, tylko menadżer, z umysłem wybiegającym w przyszłość i szerokim spojrzeniem.
Skąd się to szerokie spojrzenie Wiesława Wiśniewskiego wywodzi?
Z różnorodnych doświadczeń życiowych. Przez jakiś czas pracował w elbląskim Urzędzie Wojewódzkim, potem mieszkał zagranicą, od kilku lat jest szefem elbląskiego oddziału firmy ubezpieczeniowej.
Jaki jest Wiesław Wiśniewski w kontaktach z ludźmi?
Na etapie podejmowania decyzji chętnie siada do dyskusji. A gdy już jakieś kroki zostają przedyskutowane i podjęte, będzie je konsekwentnie realizował.
Nie obawia się Pan, że Wiesław Wiśniewski jako prezydent będzie osamotniony w Radzie Miasta?
Tego się w żadnym razie nie obawiam. Nasze Stowarzyszenie idzie do wyborów w bloku z Platformą Obywatelską, w przyszłej Radzie może się spodziewać także poparcia PiS.
Co Pan wniósłby do Rady Miasta?
Przede wszystkim świeży pogląd na sprawy gospodarcze. Te sprawy ewoluują dziś szybciej, niż odchodzący samorząd dostosowywał się do tych zmian. Elblągowi potrzebne są miejsca pracy, ale nie w postaci jednej czy dwóch hal widowiskowo-sportowych, ale w postaci dużej firmy produkcyjnej, takiej, jaką kiedyś był Zamach. Wokół niej rozwijałyby się małe i średnie przedsiębiorstwa. Jeśli taka firma nie znajdzie się w krótkim czasie w Elblągu, obawiam się, że eksodus z miasta młodych, wykształconych ludzi będzie narastał. I za kilka lat, jeśli znajdzie się poważny inwestor zainteresowany Elblągiem, powie: Macie, grunty, macie zaplecze, macie infrastrukturę, ale nie macie ludzi. Chcę się zajmować sprawami gospodarczymi, ale i promocją miasta pod tym kątem. Także zacieśnieniu związków z najbliższym regionem. Elbląg jest jedynym dużym miastem w tym rejonie i powinien być jego liderem, intelektualnie i ekonomicznie. Nie może być tak, ze prezydent Elbląga mówi: To nie nasza sprawa, to sprawa wójta gminy Elbląg, a to sprawa starosty. Elbląg musi przewodzić, ale też pomagać mniejszym ośrodkom i ściśle z nimi współpracować.
Leszek Lewarowski: Dlatego między innymi, że jest to człowiek ze świeżym spojrzeniem. Nie ma urzędniczego podejścia, jest otwarty. Jest człowiekiem z drugiej strony podziału: władza - obywatele, obserwatorem ludzkich problemów z tamtej strony. Takiemu człowiekowi łatwiej jest wprowadzić zmiany, by rozwiązywać rzeczywiste ludzkie problemy.
Czy nie brakuje mu doświadczenia niezbędnego do pełnienia takiej funkcji?
Ustawa samorządowa jest skonstruowana tak, że prezydent ma pełnię władzy. Ale prezydent to także ludzie, którzy go wspierają i otaczają. Ważne jest, żeby prezydent umiał wybrać właściwe osoby, najlepsze umysły. Uważam, że doświadczenie typowo urzędnicze jest na takim stanowisku wręcz szkodliwe, powoduje przesiąknięcie przepisami. A przecież przepisy trzeba respektować, ale prawo umożliwia też ich zmianę, jeśli nas ograniczają. Zbytnie „zurzędniczenie” powoduje, że ogląda się świat tylko przez pryzmat statystyk, nie wnika się, co się za nimi kryje. Wiesław Wiśniewski potrafi dostrzec świat spoza statystyk, czytać wszystkie dokumenty do końca. A Elblągowi nie jest obecnie potrzebny księgowy, tylko menadżer, z umysłem wybiegającym w przyszłość i szerokim spojrzeniem.
Skąd się to szerokie spojrzenie Wiesława Wiśniewskiego wywodzi?
Z różnorodnych doświadczeń życiowych. Przez jakiś czas pracował w elbląskim Urzędzie Wojewódzkim, potem mieszkał zagranicą, od kilku lat jest szefem elbląskiego oddziału firmy ubezpieczeniowej.
Jaki jest Wiesław Wiśniewski w kontaktach z ludźmi?
Na etapie podejmowania decyzji chętnie siada do dyskusji. A gdy już jakieś kroki zostają przedyskutowane i podjęte, będzie je konsekwentnie realizował.
Nie obawia się Pan, że Wiesław Wiśniewski jako prezydent będzie osamotniony w Radzie Miasta?
Tego się w żadnym razie nie obawiam. Nasze Stowarzyszenie idzie do wyborów w bloku z Platformą Obywatelską, w przyszłej Radzie może się spodziewać także poparcia PiS.
Co Pan wniósłby do Rady Miasta?
Przede wszystkim świeży pogląd na sprawy gospodarcze. Te sprawy ewoluują dziś szybciej, niż odchodzący samorząd dostosowywał się do tych zmian. Elblągowi potrzebne są miejsca pracy, ale nie w postaci jednej czy dwóch hal widowiskowo-sportowych, ale w postaci dużej firmy produkcyjnej, takiej, jaką kiedyś był Zamach. Wokół niej rozwijałyby się małe i średnie przedsiębiorstwa. Jeśli taka firma nie znajdzie się w krótkim czasie w Elblągu, obawiam się, że eksodus z miasta młodych, wykształconych ludzi będzie narastał. I za kilka lat, jeśli znajdzie się poważny inwestor zainteresowany Elblągiem, powie: Macie, grunty, macie zaplecze, macie infrastrukturę, ale nie macie ludzi. Chcę się zajmować sprawami gospodarczymi, ale i promocją miasta pod tym kątem. Także zacieśnieniu związków z najbliższym regionem. Elbląg jest jedynym dużym miastem w tym rejonie i powinien być jego liderem, intelektualnie i ekonomicznie. Nie może być tak, ze prezydent Elbląga mówi: To nie nasza sprawa, to sprawa wójta gminy Elbląg, a to sprawa starosty. Elbląg musi przewodzić, ale też pomagać mniejszym ośrodkom i ściśle z nimi współpracować.
PD