Dopóki nie mamy raju na ziemi, pomóżmy Orkiestrze

Za dwanaście godzin 400 wolontariuszy wyruszy na ulice Elbląga, by zbierać datki na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Pobrzękujące hojnością elblążan puszki trafią do Banku PeKaO S.A. Tu pieniądze zostaną przeliczone, zaksięgowane i wpłacone na konto Fundacji Jurka Owsiaka. Ze sceny głównej płynąć będą gorące rytmy, odbywać się będą licytacje, a wieczorem do nieba „poleci” światełko. Aby 8 stycznia wszystko zagrało jak trzeba, sztab ludzi musiał rozpocząć pracę wiele tygodni wcześniej.
Już po raz drugi elbląski finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy organizuje Regionalne Centrum Wolontariatu (przy wsparciu, wielu, wielu osób, instytucji, organizacji, sponosrów). Rozmawiamy z Gabrielą Zimirowską, szefową elbląskiego sztabu WOŚP.
Finał WOŚP to duże przedsięwzięcie, które wymaga zaangażowania wielu osób
To jest praca od października, kiedy rusza rejestracja. Trzeba wysłać setki pism, wykonać mnóstwo telefonów. My wysłaliśmy ok. 400 pism do sponsorów, do szkół – i to nie tylko z Elbląga – z zapytaniem czy zagrają z nami. Wysyłaliśmy informacje, plakaty. Szukaliśmy wolontariuszy. Przy organizacji Finału WOŚP trzeba wykonać logistycznie tysiące rzeczy, a później masa telefonów, szukanie pieniędzy, szukanie miejsca, sceny, gwiazd. W Wielkiej Orkiestrze trzeba załatwić wszystko: scenę, nagłośnienie, oświetlenie, ale także produkty do grochówki, tort, transport. Logistycznie to przeogromne przedsięwzięcie. I z roku na rok coraz większe.
Największa orkiestra świata gra od 20 lat. Czy nadal może liczyć na wolontariuszy?
O tak! W ubiegłym roku otrzymaliśmy 380 identyfikatorów i to było za mało. W tym roku prosiliśmy o więcej, ale dostaliśmy tylko 400. Musimy jednak wiedzieć, że identyfikatory to druki szczególnego zarachowania. Są drukowane w wytwórni papierów wartościowych, a w Polsce jest 1500 sztabików i wszystkie je chcą.
Nasze identyfikatory skończyły się szybko. Często słyszymy, czy czytamy w Internecie rozżalone głosy, że ludzie jeszcze by chcieli zbierać, a my ich nie chcemy. Nie chcemy, bo nie możemy i nie jest to od nas zależne. A młodzież jest bardzo chętna do pomocy.
A na przychylność sponsorów?
Też, ale zdajemy sobie sprawę z ekonomicznej sytuacji mieszkańców Elbląga i kraju. Firmom jest ciężko. Mamy większą liczba sponsorów, a pieniędzy mniej niż w zeszłym roku. Chcą nam pomagać, ale mniejszymi kwotami. Wiele firm pomaga też rzeczowo.
Podczas ubiegłorocznego finału udało się w Elblągu zebrać rekordową sumę pieniędzy – ponad 140 tys. zł. Na ile liczycie w tym roku?
Pewnie, że fajnie byłoby pobić ten rekord. Jednak fajnie będzie też jak zagramy i uda się zebrać tyle samo. W tym roku zbieramy na zakup najnowocześniejszych urządzeń dla ratowania życia wcześniaków oraz pomp insulinowych dla kobiet ciężarnych z cukrzycą. Gramy dla dzieci i mam.
Co nam, elblążanom, do tej pory podarowała orkiestra Jurka Owsiaka?
Tylko w ciągu dwóch ostatnich lat otrzymaliśmy sprzęt wart 600 tys. zł, a w tym czasie wysłaliśmy na konto Fundacji 144 tys. zł (2011 r.) i trochę ponad 100 tys. zł (2010 r.). Widać więc, że to się opłaca. Nawet, jeśli angażujemy w to [Finał WOŚP – red.] przedsięwzięcie elbląskie środki, elbląskich sponsorów, żeby nam pomogli i tak warto organizować Finały Wielkiej Orkiestry. Jasne, że malkontenci powiedzą, że przecież płacimy podatki i państwo jest odpowiedzialne za nasze zdrowie. Ale co mamy zrobić? Czekać aż państwo zapewni te wszystkie usługi, które powinno? Czekać na to, czy nasze dzieciaczki będą zdrowe lub nie? Przynajmniej dopóki nie mamy raju na ziemi to pomóżmy Orkiestrze.
Finał WOŚP to duże przedsięwzięcie, które wymaga zaangażowania wielu osób
To jest praca od października, kiedy rusza rejestracja. Trzeba wysłać setki pism, wykonać mnóstwo telefonów. My wysłaliśmy ok. 400 pism do sponsorów, do szkół – i to nie tylko z Elbląga – z zapytaniem czy zagrają z nami. Wysyłaliśmy informacje, plakaty. Szukaliśmy wolontariuszy. Przy organizacji Finału WOŚP trzeba wykonać logistycznie tysiące rzeczy, a później masa telefonów, szukanie pieniędzy, szukanie miejsca, sceny, gwiazd. W Wielkiej Orkiestrze trzeba załatwić wszystko: scenę, nagłośnienie, oświetlenie, ale także produkty do grochówki, tort, transport. Logistycznie to przeogromne przedsięwzięcie. I z roku na rok coraz większe.
Największa orkiestra świata gra od 20 lat. Czy nadal może liczyć na wolontariuszy?
O tak! W ubiegłym roku otrzymaliśmy 380 identyfikatorów i to było za mało. W tym roku prosiliśmy o więcej, ale dostaliśmy tylko 400. Musimy jednak wiedzieć, że identyfikatory to druki szczególnego zarachowania. Są drukowane w wytwórni papierów wartościowych, a w Polsce jest 1500 sztabików i wszystkie je chcą.
Nasze identyfikatory skończyły się szybko. Często słyszymy, czy czytamy w Internecie rozżalone głosy, że ludzie jeszcze by chcieli zbierać, a my ich nie chcemy. Nie chcemy, bo nie możemy i nie jest to od nas zależne. A młodzież jest bardzo chętna do pomocy.
A na przychylność sponsorów?
Też, ale zdajemy sobie sprawę z ekonomicznej sytuacji mieszkańców Elbląga i kraju. Firmom jest ciężko. Mamy większą liczba sponsorów, a pieniędzy mniej niż w zeszłym roku. Chcą nam pomagać, ale mniejszymi kwotami. Wiele firm pomaga też rzeczowo.
Podczas ubiegłorocznego finału udało się w Elblągu zebrać rekordową sumę pieniędzy – ponad 140 tys. zł. Na ile liczycie w tym roku?
Pewnie, że fajnie byłoby pobić ten rekord. Jednak fajnie będzie też jak zagramy i uda się zebrać tyle samo. W tym roku zbieramy na zakup najnowocześniejszych urządzeń dla ratowania życia wcześniaków oraz pomp insulinowych dla kobiet ciężarnych z cukrzycą. Gramy dla dzieci i mam.
Co nam, elblążanom, do tej pory podarowała orkiestra Jurka Owsiaka?
Tylko w ciągu dwóch ostatnich lat otrzymaliśmy sprzęt wart 600 tys. zł, a w tym czasie wysłaliśmy na konto Fundacji 144 tys. zł (2011 r.) i trochę ponad 100 tys. zł (2010 r.). Widać więc, że to się opłaca. Nawet, jeśli angażujemy w to [Finał WOŚP – red.] przedsięwzięcie elbląskie środki, elbląskich sponsorów, żeby nam pomogli i tak warto organizować Finały Wielkiej Orkiestry. Jasne, że malkontenci powiedzą, że przecież płacimy podatki i państwo jest odpowiedzialne za nasze zdrowie. Ale co mamy zrobić? Czekać aż państwo zapewni te wszystkie usługi, które powinno? Czekać na to, czy nasze dzieciaczki będą zdrowe lub nie? Przynajmniej dopóki nie mamy raju na ziemi to pomóżmy Orkiestrze.
A