Duńczycy szukają elbląskiej rodziny

- Moja babcia całe życie opowiadała mi o rodzinie, która została w Polsce, również i w Elblągu. Teraz, kiedy jest to możliwe, kiedy mam na to czas, a i łatwiej poruszać się po Polsce chciałbym ich odnaleźć. Dlaczego? Po prostu dlatego, że to moja rodzina – mówi Henrik Toffner Clausen, Duńczyk, który w Elblągu szuka śladów swoich krewnych. Zobacz zdjęcia przodków Henrika.
Co, kto, gdzie i kiedy?
Cała historia zaczyna się jeszcze w XIX wieku. Wtedy też do Elbląga, dawnego Elbinga, przybył Johann Gottlieb Szaknies. Poślubił Augustę Valentine i razem zamieszkali na Innerer Marienburger Damm 5, czyli przy dzisiejszej ul. Malborskiej. W 1877 r. urodził im się syn – John Waldemar Schaknies, który poślubił swoją równolatkę, Margrethe Helene Hoffman (ojciec panny młodej nazywał się Karl Heinz Hoffmann). W 1899 r. małżeństwo przeniosło się do Gdańska i miało dwoje dzieci – Helene Louise Schaknies (ur. 1901 r.) oraz Gerharda Schakniesa, który urodził się w 1904 r. W tym samym roku zmarła Margrethe. Helene razem z ojcem pojechała do niemieckiej Bremy, a Gerhard mieszkał w Elblągu razem z dziadkami ze strony matki, czyli z Hoffmannami na dzisiejszej ulicy Panieńskiej, pod numerem 13. Do Bremy wyjechał dopiero w 1946 r., gdzie poślubił Hertę. Oboje w 1955 r. przyjechali do Elbląga, żeby odwiedzić dwie rodziny – Hoffmannów i rodzinę Schaknies. Natomiast Helene wyemigrowała do Danii, gdzie wyszła za mąż, za Folmera Harpotha Zilstorffa.
Szczególnie ważna wizyta
Teraz wnuk Helene – Henrik Harpoth Toffner Clausen – chciałby znaleźć tę część rodziny, która być może została w Elblągu. Ma ze sobą plik zdjęć, z których szczególnie jedno jest bardzo ważne. To pamiątka z wizyty w Elblągu w 1955 r., gdzie według jego relacji mieszkała rodzina Hoffmannów i Schakniesów.
Henrik zna kilka historii, które być może znają również dalsi członkowie jego rodziny.
- John Waldemar [pradziadek Henrika – red.] najpierw pracował jako mechanik przy pociągach w Prusach. Później wyjechał do Stanów i tam pracował na parostatku. W 1930 r. przeniósł się na Haiti, gdzie zmarł cztery lata później. Wiem również, że jego bracia wyjechali do Detroit, żeby pracować w fabryce samochodów – opowiada Henrik. – Chciałbym znaleźć tę część rodziny, która być może tutaj została – dodaje Duńczyk i prosi, by ci, którzy cokolwiek wiedzą na ten temat odezwali się mailowo na adres: mokka.htc@gmail.com
Cała historia zaczyna się jeszcze w XIX wieku. Wtedy też do Elbląga, dawnego Elbinga, przybył Johann Gottlieb Szaknies. Poślubił Augustę Valentine i razem zamieszkali na Innerer Marienburger Damm 5, czyli przy dzisiejszej ul. Malborskiej. W 1877 r. urodził im się syn – John Waldemar Schaknies, który poślubił swoją równolatkę, Margrethe Helene Hoffman (ojciec panny młodej nazywał się Karl Heinz Hoffmann). W 1899 r. małżeństwo przeniosło się do Gdańska i miało dwoje dzieci – Helene Louise Schaknies (ur. 1901 r.) oraz Gerharda Schakniesa, który urodził się w 1904 r. W tym samym roku zmarła Margrethe. Helene razem z ojcem pojechała do niemieckiej Bremy, a Gerhard mieszkał w Elblągu razem z dziadkami ze strony matki, czyli z Hoffmannami na dzisiejszej ulicy Panieńskiej, pod numerem 13. Do Bremy wyjechał dopiero w 1946 r., gdzie poślubił Hertę. Oboje w 1955 r. przyjechali do Elbląga, żeby odwiedzić dwie rodziny – Hoffmannów i rodzinę Schaknies. Natomiast Helene wyemigrowała do Danii, gdzie wyszła za mąż, za Folmera Harpotha Zilstorffa.
Szczególnie ważna wizyta
Teraz wnuk Helene – Henrik Harpoth Toffner Clausen – chciałby znaleźć tę część rodziny, która być może została w Elblągu. Ma ze sobą plik zdjęć, z których szczególnie jedno jest bardzo ważne. To pamiątka z wizyty w Elblągu w 1955 r., gdzie według jego relacji mieszkała rodzina Hoffmannów i Schakniesów.
Henrik zna kilka historii, które być może znają również dalsi członkowie jego rodziny.
- John Waldemar [pradziadek Henrika – red.] najpierw pracował jako mechanik przy pociągach w Prusach. Później wyjechał do Stanów i tam pracował na parostatku. W 1930 r. przeniósł się na Haiti, gdzie zmarł cztery lata później. Wiem również, że jego bracia wyjechali do Detroit, żeby pracować w fabryce samochodów – opowiada Henrik. – Chciałbym znaleźć tę część rodziny, która być może tutaj została – dodaje Duńczyk i prosi, by ci, którzy cokolwiek wiedzą na ten temat odezwali się mailowo na adres: mokka.htc@gmail.com
mw