UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Dziś zwierzęta mają głos

 
Elbląg, Dziś zwierzęta mają głos
fot.Michał Skroboszewski

Gloria, Kawa i Matołek oraz najmłodszy – Nikodem, ale także Antoś, Czesio, Tosia, Balbina i Jagusia. Ta wesoła gromadka liczy na to, że wigilijna kolacja będzie wiązała się z podwójną porcją marchewki, kapusty czy sałaty. Kozy i owce uważają, że takie menu jest pyszne. Czy w tę wyjątkową noc zabiorą głos? - Myślę, że życzyłyby sobie, aby w następnym roku trafiło do nas choć trochę mniej zwierząt niechcianych i poszkodowanych – mówi Anna Kamińska, która prowadzi Ośrodek Okresowej Rehabilitacji Zwierząt „Jelonki” w Nowym Monasterzysku. Zobacz fotoreportaż.

Ośrodek Okresowej Rehabilitacji Zwierząt niesie pomoc zwierzętom dzikim, chorym i po wypadkach. Pozostawione w swoim naturalnym środowisku nie mają szans na powrót do zdrowia i na przeżycie. Potrzebują fachowej pomocy oraz opieki w bezpiecznym miejscu. „Jelonki” są dla nich ostatnią deską ratunku. Lubimy odwiedzać ośrodek, w którym zwierzęta odzyskują siły. Tym razem nasza wizyta związana była ze świętami Bożego Narodzenia. Jako pierwsze podbiegły oczywiście psy, ale dalej, jak w stajence betlejemskiej, stanęliśmy w otoczeniu kóz, owiec, koni.

- To Gloria, Kawa i Matołek oraz najmłodszy, Nikodem – przedstawia kozy Anna Kamińska, która prowadzi ośrodek „Jelonki” w Nowym Monasterzysku. - Nikoś trafił do nas w tym roku, w maju. Został znaleziony w lesie. Ktoś go wyrzucił, bo jest to koziołek i mało kto takich „chłopców” hoduje. Musieliśmy malucha odkarmić, mieszkał w domu, matkowały mu psy, a teraz dołączył do stada.  A to są nasze owieczki – kontynuuje opiekunka - Antoś, Czesio, Tosia, Balbina i Jagusia.

Chwila nieuwagi i Harry „nurkuje” w torbie gościa. - To niby kucyk, a na pewno mały, czarny psotnik – ze śmiechem wyjaśnia Anna Kamińska. - Przyjechał do towarzystwa do naszej niewidomej klaczy Ginger. Bardzo się pokochali. Harry prowadza starszą koleżankę na pastwisku, zawsze jest blisko niej.

Dziś wigilia.

- Święta u nas to dzień jak każdy inny – mówi Anna Kamińska. - Może troszeczkę bardziej stresujący, bo też chcielibyśmy pojechać do rodziny, poświętować, a wtedy mamy bardzo dużo zgłoszeń. Ludzi jakby nie rozumieją, że nie rzucimy wszystkiego nagle i nie znajdziemy się teraz, już gdzieś daleko.

A jak świętują „Jelonkowi” podopieczni?

- Jest dodatkowa kolacja wigilijna dla naszych zwierząt, dostają smakołyki - śmiech.

Na jakie przysmaki może liczyć ta wesoła gromadka?

- Owce i kozy jedzą sianko, owies, jabłka, warzywa np. marchewkę, kapustę, sałatę – wskazuje menu opiekunka.

A czy w tę wyjątkową noc zwierzęta mówią ludzkim głosem?

- Oczywiście – zapewnia Anna Kamińska, która ze swoimi podopiecznymi spędza 24 godziny na dobę więc wie chyba najlepiej (uśmiech). - Myślą sobie czy w następnym roku trafi do nas choć trochę mniej zwierząt niechcianych, poszkodowanych. W tym roku przyjęliśmy ponad 250 zwierząt. Może przyszły będzie lepszy? Może ludzie będą bardziej szanować zwierzęta, troszeczkę ostrożniej podchodzić do zabierania maluchów z działek, z lasów, gdzie je znajdują? Myślę, że o tym będą mówiły nasze zwierzęta.

„Jelonkom” można pomagać nie tylko od święta kupując np. kalendarz, który zdobią fotografie sympatycznych futrzaków. Można go nabyć na allegro, można przyjechać osobiście do Nowego Monasterzyska. Trzeba jednak pamiętać, że nie jest to mini zoo. Nie ma zwiedzania, bo zwierzęta potrzebują spokoju po dramatycznych przejściach i tu właśnie odzyskują siły i dochodzą do siebie.

A
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Reklama