Gwóźdź do trumny
Radiolodzy z elbląskiego szpitala wojewódzkiego, tak jak ich koledzy z całego kraju zaprotestowali przeciw nowej ustawie, która m.in. wydłuży czas ich pracy z 5 na 8 godzin, zabierze dodatki za wysługę lat i odprawy emerytalno - rentowe.
- Planowane zmiany są wyjątkowo niekorzystne - mówi Urszula Kobyra z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Techników Medycznych. - Wydłużony czas pracy oznacza zwolnienie około połowy pracowników, a niestety rząd nie gwarantuje nam niczego w zamian. Poza tym, więcej godzin w pracy zwiększy ryzyko chorób nowotworowych u pracowników, którzy obsługują aparaty rentgenowskie.
Urszula Kobyra tłumaczy, że stanie się tak dlatego, że w większości przypadków polscy radiolodzy pracują na starym sprzęcie.
- Przedstawiciele rządu twierdzą, że mamy już w Polsce bardzo nowoczesny sprzęt do badań, ale to nieprawda, bo o nowoczesnym sprzęcie możemy mówić, jeśli on ma 5 lat, a urządzenia w tym wieku stanowią zaledwie 15 procent wszystkich.
Protest w szpitalu wojewódzkim trwał dwie godziny. Mimo to zostali przyjęci wszyscy pacjenci, którzy z badania radiologicznego musieli skorzystać.
- Nie chcemy, aby protest odbijał się na pacjentach, chcemy tylko, aby zostały zauważone nasze problemy - mówi szefowa Zespołu Techników Zakładu Radiologii, Danuta Jocz. - Moce przerobowe aparatury w naszym - i w innych szpitalach - są niewykorzystane, bo Narodowy Fundusz Zdrowia narzuca za małe limity, a tymczasem pacjent czeka w kilkumiesięcznych kolejkach.
Jeśli protest nie przyniesie rezultatów radiolodzy zapowiadają rozpoczęcie głodówki.
Urszula Kobyra tłumaczy, że stanie się tak dlatego, że w większości przypadków polscy radiolodzy pracują na starym sprzęcie.
- Przedstawiciele rządu twierdzą, że mamy już w Polsce bardzo nowoczesny sprzęt do badań, ale to nieprawda, bo o nowoczesnym sprzęcie możemy mówić, jeśli on ma 5 lat, a urządzenia w tym wieku stanowią zaledwie 15 procent wszystkich.
Protest w szpitalu wojewódzkim trwał dwie godziny. Mimo to zostali przyjęci wszyscy pacjenci, którzy z badania radiologicznego musieli skorzystać.
- Nie chcemy, aby protest odbijał się na pacjentach, chcemy tylko, aby zostały zauważone nasze problemy - mówi szefowa Zespołu Techników Zakładu Radiologii, Danuta Jocz. - Moce przerobowe aparatury w naszym - i w innych szpitalach - są niewykorzystane, bo Narodowy Fundusz Zdrowia narzuca za małe limity, a tymczasem pacjent czeka w kilkumiesięcznych kolejkach.
Jeśli protest nie przyniesie rezultatów radiolodzy zapowiadają rozpoczęcie głodówki.
SZ