Jak minął strażacki rok?

W ubiegłym roku strażacy wyjeżdżali do zdarzeń ponad dwa tysiące razy. Były to pożary, ale i wypadki drogowe. Brali udział w akcjach powodziowych, a w sezonie grzewczym wykonywali pomiary obecności tlenku węgla w mieszkaniach. – To jednak był spokojny rok – przyznaje st. bryg. Tomasz Świniarski, komendant KM PSP w Elblągu.
- Wszyscy wiedzą, że od strażaków zawsze uzyskają pomoc więc dzwonią – mówi st. bryg. Tomasz Świniarski, komendant PSP w Elblągu.
Dziś (19 stycznia) w strażnicy przy ul. Bema odbyła się odprawa podsumowująca rok 2011. Elbląscy strażacy, a także ochotnicy wyjeżdżali do zdarzeń 2 163 razy (dla porównania w roku 2010 pod nr 998 dzwoniono 1 942 razy).
- Przyczyny pożarów zależą od pory roku i warunków pogodowych – wyjaśnia szef elbląskich strażaków. – Jak jest gorąco to płoną trawy. Są to głównie podpalenia umyślne. W 2011 r., na szczęście, nie doszło do wielkich pożarów, które pochłonęłyby wiele istnień ludzkich. Były dwie ofiary śmiertelne i to będzie nam się kojarzyło z ubiegłym rokiem najgorzej.
Strażacy wyjeżdżali też wielokrotnie do wypadków drogowych.
- Po remoncie krajowej „siódemki” nie byliśmy na drodze do Pasłęka, za to zaczyna nam doskwierać Kazimierzowo – przyznaje bryg. Świniarski. – Wypadki to też trasa Szopy-Jegłownik.
Powszechne, szczególnie w sezonie grzewczym, są zgłoszenia dotyczące tlenku węgla. Strażacy przyjeżdżają i dokonują pomiaru stężenia cichego zabójcy (dla przypomnienia: tlenek węgla jest bezbarwny i bezwonny).
- Tych zgłoszeń jest tak dużo, że zapchał nam się filtr – mówi Tomasz Świniarski.
Strażacy są niezbędni, gdy silny wiatr powoduje cofkę i woda zalewa elbląski Bulwar, Wyspę Nowakowską, podtopienia zdarzają się też w Pasłęku.
Kontrolują budynki socjalne (szczególnie po tragedii, do jakiej doszło w Kamieniu Pomorskim), a także hotele (np. Hotel Elbląg) oraz wiele innych obiektów. Zawsze gotowi, by nieść pomoc.
Rok 2011 to dla elbląskich strażaków rok zakupów. Dzięki wsparciu samorządów, sponsorów oraz Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej pozyskali pojazd terenowy mitsubishi L200 (wart blisko 130 tys. zł) oraz auto marki renault (warte 109 tys. zł).
- W roku 2010 otrzymaliśmy nowe samochody, ale i zakupiliśmy samochody ratowniczo-gaśnicze , zarówno ze środków unijnych, jak i samorządowych – cieszy się komendant. - W kolejnym roku powalczyliśmy o następne. Marzeniem naszym było uzyskanie samochodu operacyjnego na podwoziu terenowym, który pozwoli na dotarcie w najbardziej niedostępne tereny. I kupiliśmy samochód o podwoziu mitsubishi L200, który naprawdę się sprawdza. Ostatnio był wykorzystywany przy zagrożeniu powodziowym. Uzbroiliśmy go według naszych marzeń i potrzeb. I strażacy mają satysfakcję. Myśleliśmy, że to będzie koniec, ale pojawiła się nowa szansa – dodaje brygadier Świniarski. - We wrześniu komendant wojewódzki zadeklarował, że jest w stanie w części sfinansować zakup samochodu kwatermistrzowskiego. W części, czyli w ok. 30 procentach. I tu spotkaliśmy się z życzliwością niezawodnego Alstom Power, ale i Lotosu, i naszych lokalnych sponsorów. Udało się zebrać kwotę na zakup renault. To jest to, z czego jesteśmy dumni.
- Mamy o wiele lepszy sprzęt, o wiele lepiej wyszkolonych strażaków. To jest to z czego najbardziej się cieszę – mówi komendant.
Elbląscy strażacy stale borykają się z problemami finansowymi i są zmuszeni prosić o pomoc.
- Kiedyś mieliśmy problem z zakupem odzieży ochronnej dla strażaków dlatego, że to nie jest zwykła odzież – wyjaśnia bryg. Tomasz Świniarski. - Kurtka kosztuje ponad 1000 złotych, a ta w najlepszym wydaniu - 1800 zł. Zawsze staramy się kupić nienajgorszą, ale taką, która trochę posłuży. Kupując dla 150 strażaków kurtki to mamy olbrzymie kwoty. Nie kupiliśmy więc w ubiegłym roku dla wszystkich, ale sukcesywnie ich wyposażamy. Nie możemy tego zaniedbać, bo to nam się odbije czkawką. Żaden zakup nie był dokonany z budżetu – zastrzega szef elbląskich strażaków. - Bo ten starcza na utrzymanie obiektów, nie mówię o płacach, bo tu nie brakowało pieniędzy. A utrzymanie samochodów, legalizacja sprzętu? Wszelkie inne potrzeby to już inicjatywa i zmysł kierownictwa komendy. Ale póki co, radzimy sobie.
Gdy potrzebny jest nowy sprzęt strażacy mogą liczyć na wsparcie samorządów.
- W zakupie mitsubishi znaczny udział miał prezydent Elbląga, a np. jeśli chodzi o sprzęt przeciwpowodziowy wspiera nas starostwo i gmina – mówi st. bryg. Tomasz Świniarski. – Super, że otrzymujemy nowe pojazdy, ale to – paradoksalnie - generuje koszta. Musimy je przecież ubezpieczyć i pojawia się kwota 40 tys. zł, która nie była uwzględnione w budżecie, a my musimy ją zdobyć. Na szczęście spotykamy się ze zrozumieniem samorządów, bo jesteśmy sobie potrzebni.
Przykre jest to, że Straż Pożarna – tak potrzebna i niezawodna – musi prosić o pieniądze, które pomogą jej sprawniej udzielać pomocy.
- Straż Pożarna to powołanie i to się ma w sercu – mówi st. bryg Tomasz Świniarski. - Ale poszukiwanie pieniędzy, pukanie do drzwi jest przykre. Człowiek spuszcza oczy, czerwieni się i nie wszędzie jest tak, że usłyszy „proszę bardzo”. Czasem usłyszy słowa – w sumie prawdziwe - „ja płacę podatki, wy jesteście państwową strażą pożarną i proszę pukać tam, gdzie jest źródło waszego finansowania”. Ale podejmując się funkcji komendanta byłem świadomy, że społeczeństwo oczekuje, że zapewnię, że strażacy będą stać na straży bezpieczeństwa. To jest moje zadanie.
Remontów wymagają siedziby strażaków. W ub. r. udało się – własnym sumptem – wyremontować szatnie w jednostce w Pasłęku, a także w Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej nr 2 w Elblągu. JRG nr 1 ma nową kuchnię, a pasłęccy strażacy cieszą się z nowych okien.
Od kilku lat powraca temat budowy nowej strażnicy przy ul. Bema w Elblągu. Już wiadomo, że ona tam nie powstanie.
- Życzyłbym sobie, by w przyszłym roku rozpoczęła się budowa jednostki przy ul. Łęczyckiej – mówi st. bryg. Tomasz Świniarski. – Plany były i porozumienia, ale przyszedł kryzys, a nam na budowę potrzeba ok. 20 mln zł.
Strażacy dziękują jednak za ubiegły rok. Dziękują samorządom i sponsorom za to , że nie pozostawiają ich w trudnych chwilach. Wszystko to przecież dla naszego dobra.