UWAGA!

Jałowiec zamiast chryzantemy? (Opowieści z lasu, odc. 294)

 Elbląg, Jałowiec zamiast chryzantemy? (Opowieści z lasu, odc. 294)
Fot. pixabay.com

Przyozdabianie grobów kwiatami to stosunkowo nowy zwyczaj w naszym kraju, a wykorzystanie do niego chryzantem pojawiło się dopiero po II wojnie światowej. - Wcześniej groby także był przyozdabiane, jednak wykorzystywano do tego celu inne rośliny, często takie, które można było spotkać w lokalnym lesie i które naturalnie występowały w naszym środowisku – opowiada Jan Piotrowski z Nadleśnictwa Elbląg.

- Jedną z nich był jałowiec, który w postaci gałązki trafiał na grób - kontynuuje leśnik. - Obecnie składamy wiązankę, która symbolizuje życie wieczne i zwycięstwo nad śmiercią. Dawniej przy grobach sadzono bluszcz, roślinę zimozieloną, czyli niejako nieśmiertelną, wieczną. Jako rośliną zimozieloną groby przyozdabiano także barwinkiem, który był sadzony w ich sąsiedztwie, także jako symbol wieczności. Nie tylko na naszych terenach był wykorzystywany przy okazji chowania zmarłych, np. we Włoszech pleciono z barwinka wianki składane na grobach zmarłych dzieci, a na terytorium obecnych Niemiec kwiat barwinka składano do grobu dziewcząt.

Przy grobach sadzono także konwalie majowe, miały one symbolizować pogodzenie się z losem, ale także niewinność i ból po stracie bliskich.

- Równie często wykorzystywaną rośliną były paprocie, a więc symbol wiecznego odradzania się czy odradzania po śmierci, a także symbol długowieczności – opowiada leśnik.

No dobrze, skąd więc wzięły się chryzantemy?

- Zwyczaj kładzenia ich na grobach przywędrował do polski z zachodu w minionym stuleciu. Są to rośliny, które o tej porze roku bardzo dobrze wyglądają, a za pomocą odpowiedniego naświetlenia i temperatury można sterować ich kwitnieniem, dodatkowo dobrze znoszą zmienne warunki pogodowe o tej porze roku.

Jako roślina chryzantemy uprawiane są co najmniej od 2,5 tys. lat. W Chinach przed nasza erą opanowano ich hodowlę, ale zakazywano ich wywożenia z kraju. Jednak z czasem przeniknęły do innych krajów, jak choćby Japonii, gdzie stały się symbolem narodowym. Do Europy trafiły w XVII w. i wykorzystywane były do różnych celów, najczęściej jako piękna jesienna ozdoba, stanowiąca inspirację dla malarzy czy muzyków. Słowo "chryzantema" pochodzi od greckich wyrazów chrysos -złoty i anthos -kwiat. Stąd też jej druga nazwa: złocień.

oprac. TB
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Najnowsze artykuły w dziale Wiadomości

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem...
  • Smutno gwiżdże wiatr Pożegnalne szarfy na wiankach rozwiewa wiatr migają jak ludzkie oczy płonące lichtarze z nostalgią i smutno gwiżdże wiatr i tylko żalu w sercach mamy w nadmiarze. Wśród złotych liści aleją śliską od łez porusza się marsz żywych jak co roku w zamyśleniu spuszczone głowy idą w ciszy w powolnym miarowym równym kroku. Cmentarz okryty białym woalem mgły spadają wolno srebrne krople deszczu odnoszę wrażenie że płaczą niebiosa i wonny zapach wosku czuć w powietrzu. Złociste chryzantemy kołyszą się na wietrze wokoło płonie morze zniczy jakby na chwilę cmentarz zapłonął tysiące których nikt nie zliczy. W półmroku widzę cienie umarłych i słyszę głos kochanej matki dziękuję ci synu jak co roku znowu przyniosłeś piękne kwiatki. Lecz nie widzę jej twarzy to tylko omam słyszę i widzę kolejne twarze wiem że to wymysł mojej wyobraźni złudzenie i kolejne miraże. Lecz rozpacz w sercu taka żywa wciąż prą do przodu ludzkie tłumy ten marsz to hołd tym co odeszli chwila refleksji zadumy. Henryk Siwakowski.
  • Smutno gwiżdże wiatr Pożegnalne szarfy na wiankach rozwiewa wiatr migają jak ludzkie oczy płonące lichtarze z nostalgią i smutno gwiżdże wiatr i tylko żalu w sercach mamy w nadmiarze. Wśród złotych liści aleją śliską od łez porusza się marsz żywych jak co roku w zamyśleniu spuszczone głowy idą w ciszy w powolnym miarowym równym kroku. Cmentarz okryty białym woalem mgły spadają wolno srebrne krople deszczu odnoszę wrażenie że płaczą niebiosa i wonny zapach wosku czuć w powietrzu. Złociste chryzantemy kołyszą się na wietrze wokoło płonie morze zniczy jakby na chwilę cmentarz zapłonął tysiące których nikt nie zliczy. W półmroku widzę cienie umarłych i słyszę głos kochanej matki dziękuję ci synu jak co roku znowu przyniosłeś piękne kwiatki. Lecz nie widzę jej twarzy to tylko omam słyszę i widzę kolejne twarze wiem że to wymysł mojej wyobraźni złudzenie i kolejne miraże. Lecz rozpacz w sercu taka żywa wciąż prą do przodu ludzkie tłumy ten marsz to hołd tym co odeszli chwila refleksji zadumy. Henryk Siwakowski.
  • chrysos -złoty chrys(t)os ? złoty a te (t)to ze ukrzyzowany
Reklama