Jesteśmy daleko w tyle za Europą

Za mało jest kobiet wśród rządzących i dlatego polityka prorodzinna to fikcja – stwierdziła Kazimiera Szczuka, która gościła w Elblągu na wczorajszej (7 marca) konferencji „Kobieta aktywna, kobieta silna”.
Czołowa działaczka ruchu feministycznego w Polsce rozmawiała z dziennikarzami m.in. in. o tym, co oznacza bycie aktywną, z jakimi problemami borykają się polskie kobiety i dlaczego ciągle nie możemy dogonić Europy w kwestii wyrównywania szans między kobietami i mężczyznami.
Co oznacza hasło „kobieta aktywna”?
Kobieta aktywna przede wszystkim zawodowo, która organizuje życie swoje i życie swojej rodziny. Dziś wiele się mówi o kreatywnej, innowacyjnej, przedsiębiorczej kobiecie. Taka powinna być Polka, takie powinny być współczesne kobiety. Po prostu muszą być, by dać sobie radę, bo sytuacja na rynku pracy nie jest prosta i polityka społeczna ciągle kobietom nie ułatwia zadania.
Dlaczego nadal nie możemy dogonić w tej kwestii Europy?
Jesteśmy daleko w tyle za Europą. Dysproporcja w zarobkach kobiet i mężczyzn powiększa się. Polityka prorodzinna, mimo frazesów, praktycznie nie istnieje. Troszeczkę coś drgnęło z ustawą o żłobkach, ale w dalszym ciągu jest tak, że kobieta w Polsce, jeżeli chce przetrwać, jest zdana sama na siebie. Nie daj Boże, kiedy jest samotną matką. Istnieje więc poważny problem dzisiaj w skali kraju. Jest zapaść demograficzna, bo młodych ludzi po prostu nie stać na zakładanie rodzin, na dorabianie się potomstwa. I polityka prorodzinna nie wychodzi kobietom naprzeciw, nie wspiera ich wchodzenia na rynki pracy. A to, że kobiety pracować po prostu muszą dla wszystkich jest oczywistością.
Dlaczego oczywiste postulaty są tak trudne do zrealizowania?
Prawdopodobnie dlatego, że wśród rządzących jest za mało kobiet. To zostało sprawdzone w Europie, w krajach, w których istnieje realna polityka zrównująca szanse kobiet i mężczyzn, również polityczek. Jeżeli jest większa obecność kobiet w parlamencie to agenda dotycząca spraw kobiet zmienia się. Słusznie Henryka Krzywonos powiedziała niedawno, że przedszkola i żłobki to był jeden z sierpniowych postulatów - nigdy nie spełniony. 30 lat nie można tego zrealizować. W Sejmie dużo większe jest lobby myśliwych niż samotnych matek.
Dlatego cała inicjatywa samoorganizowania się kobiet jest bardzo potrzebna. Mamy za mało realnej władzy, za mały wpływ na to, jak są dzielone pieniądze, pisane ustawy, jak są podejmowane decyzje.
Co oznacza hasło „kobieta aktywna”?
Kobieta aktywna przede wszystkim zawodowo, która organizuje życie swoje i życie swojej rodziny. Dziś wiele się mówi o kreatywnej, innowacyjnej, przedsiębiorczej kobiecie. Taka powinna być Polka, takie powinny być współczesne kobiety. Po prostu muszą być, by dać sobie radę, bo sytuacja na rynku pracy nie jest prosta i polityka społeczna ciągle kobietom nie ułatwia zadania.
Dlaczego nadal nie możemy dogonić w tej kwestii Europy?
Jesteśmy daleko w tyle za Europą. Dysproporcja w zarobkach kobiet i mężczyzn powiększa się. Polityka prorodzinna, mimo frazesów, praktycznie nie istnieje. Troszeczkę coś drgnęło z ustawą o żłobkach, ale w dalszym ciągu jest tak, że kobieta w Polsce, jeżeli chce przetrwać, jest zdana sama na siebie. Nie daj Boże, kiedy jest samotną matką. Istnieje więc poważny problem dzisiaj w skali kraju. Jest zapaść demograficzna, bo młodych ludzi po prostu nie stać na zakładanie rodzin, na dorabianie się potomstwa. I polityka prorodzinna nie wychodzi kobietom naprzeciw, nie wspiera ich wchodzenia na rynki pracy. A to, że kobiety pracować po prostu muszą dla wszystkich jest oczywistością.
Dlaczego oczywiste postulaty są tak trudne do zrealizowania?
Prawdopodobnie dlatego, że wśród rządzących jest za mało kobiet. To zostało sprawdzone w Europie, w krajach, w których istnieje realna polityka zrównująca szanse kobiet i mężczyzn, również polityczek. Jeżeli jest większa obecność kobiet w parlamencie to agenda dotycząca spraw kobiet zmienia się. Słusznie Henryka Krzywonos powiedziała niedawno, że przedszkola i żłobki to był jeden z sierpniowych postulatów - nigdy nie spełniony. 30 lat nie można tego zrealizować. W Sejmie dużo większe jest lobby myśliwych niż samotnych matek.
Dlatego cała inicjatywa samoorganizowania się kobiet jest bardzo potrzebna. Mamy za mało realnej władzy, za mały wpływ na to, jak są dzielone pieniądze, pisane ustawy, jak są podejmowane decyzje.
not. Agata Janik