UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Kanał Elbląski odnowiony, a mosty zniszczone

 
Elbląg, Tak wygląda dzisiaj jeden z zapomnianych mostów
Tak wygląda dzisiaj jeden z zapomnianych mostów (fot. Czytelnik)

115 milionów złotych wydano na rewitalizację Kanału Elbląskiego, który ma być wkrótce otwarty. Prace remontowe nie objęły jednak dwóch mostów między pochylniami Buczyniec i Kąty. Jak się okazuje, problem w tym, że nie wiadomo... kto jest ich właścicielem. Sprawa jest poważna, bo zdewastowane mosty mogą zagrażać przepływającymi pod nimi statkom i żeglarzom.

Sprawę zgłosił nam jeden z naszych Czytelników, pan Dariusz, który od miesięcy próbuje ustalić, dlaczego rewitalizacja Kanału Elbląskiego nie objęła dwóch mostów między pochylniami Kąty i Buczyniec.
       - Te mosty kiedyś łączyły pola uprawne i były naturalnym połączeniem z drogą nr 526. Dzisiaj stanowią część szlaku turystycznego oraz drogę ewakuacyjną chociażby podczas pożaru w lesie, umożliwiającą dojazd dla służb ratunkowych – napisał do nas pan Dariusz. - Jeden z mostów został zdewastowany i rozgrabiony z solidnych kutych elementów metalowych, które przetrwały I i II wojnę światową, PRL i 20 lat demokracji. Właśnie rozpoczęła się dewastacja drugiego mostu... Mosty nie są oznakowane, że grożą zawaleniem i nadają się do rozbiórki, że jest zakaz przechodzenia, przejeżdżania po nimi, że nie grozi niebezpieczeństwo przepływającym pod nim jednostkom. Pod jednym z mostów wybrukowano teren jako miejsce do cumowania jednostek pływających, więc o co tu chodzi? Kto jest odpowiedzialny za zaistniałą sytuację? - pyta pan Dariusz.
       Na remont Kanału Elbląskiego wydano 115 milionów złotych, z czego prawie 50 milionów to dofinansowanie unijne. Projekt dotyczył rewitalizacji na odcink „Jezioro Drużno – Miłomłyn, Miłomłyn – Zalewo, Miłomłyn – Ostróda – Stare Jabłonki”, a jego efektem miała być m.in. poprawa warunków żeglugowych, zwiększenie jego funkcjonalności oraz bezpieczeństwa użytkowników, a w konsekwencji ruchu turystycznego w regionie.
      
       Urzędniczy chaos
      
Dlaczego więc zapomniano o dwóch mostach? Z odpowiedzi, które pan Dariusz otrzymał od różnych instytucji wyłania się obraz kompletnego administracyjnego chaosu.
       - Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju informuje, że Dyrektor Urzędu Żeglugi Śródlądowej w Gdańsku skierował w powyższej sprawie zapytanie do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku Pana Stanisława Otremby. W wyniku prowadzonych rozmów ustalono, że Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku przez ostanie miesiące prowadził rozległą korespondencję mającą na celu ustalenie właścicieli wszystkich obiektów mostowych w systemacie Kanału Elbląskiego. Pomimo prowadzonych wielomiesięcznych poszukiwań na dzień dzisiejszy nie udało się ustalić wszystkich właścicieli obiektów mostowych, między innymi właścicieli mostów pomiędzy pochylniami Buczyniec i Kąty. Dyrektor UŻŚ otrzymał informację, że Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Gdańsku w najbliższym czasie wystosuje stosowne pismo do nadzoru budowlanego w celu ostatecznego załatwienia powyższej sprawy tj. ustalenia właścicieli tych mostów – napisał Krzysztof Błaszkiewicz z Departamentu Transport Morskiego i Bezpieczeństwa Żeglugi w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju.

  Elbląg, A w takim stanie jest drugi most...
A w takim stanie jest drugi most... (fot. Czytelnik)


       Tymczasem z informacji, jaką otrzymaliśmy od Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Gdańsku wynika, że urzędnicy nic więcej nie wskórają. - RZGW w Gdańsku wystąpił ze stosownymi wnioskami do właściwych urzędów gmin oraz powiatów celem ustalenia prawnego właściciela wskazanej infrastruktury.  Jednostkom tym nie udało się takiego faktu ustalić – napisał Bogusław Pinkiewicz, rzecznik prasowy RZGW w Gdańsku. I dodał: „Biorąc powyższe pod uwagę oraz mając na względzie zapisy art. 61 ustawy z dnia 7 lipca 1994r. Prawo budowlane (Dz. U. 2014, poz.1200 ze zm.), wskazujące, że to właściciel lub zarządca obiektu budowlanego jest zobowiązany utrzymywać i użytkować obiekt zgodnie z zasadami, o których mowa w art. 5 ust. 2 ustawy, tutejszy Zarząd nie jest uprawniony do przeprowadzenia jakichkolwiek działań związanych z utrzymaniem ww. mostów.
      
       Nadzieja w konserwatorze zabytków?
      
Sprawa mostów nad Kanałem Elbląskim to kolejny przykład administracyjnej bezradności. W czerwcu na szlak ruszą tysiące turystów, głównie zagranicznych, którzy będą podziwiać odnowiony zabytek techniki i dziwić się, dlaczego prace nie zostały zakończone, bo takie skojarzenia budzą dwa zdewastowane mosty.
       Cień nadziei, że coś się w sprawie mostów zmieni, daje odpowiedź z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków. „Również niepokoimy się losem mostów nad Kanałem Elbląskim. Problem polega na tym, iż Kanał jest we władaniu RZGW w Gdańsku, a mosty należą do właścicieli dróg czyli gmin i powiatu (w zależności od drogi) – napisał jeden z urzędników (mail niepodpisany). - Poza tym mosty nie są wpisane do rejestru zabytków, wpisany jest szlak wodny z urządzeniami hydrotechnicznymi. O ile wiem, w toku są postępowania administracyjne mające na celu wpis do rejestru zabytków wszystkich historycznych mostów nad Kanałem Elbląskim. Zgodnie z obowiązującym prawem wpis do rejestru zabytków da możliwość przeprowadzenia kontroli tych obiektów z podjęciem konkretnych decyzji wobec och właścicieli, bo jak stanowi prawo - to właściciel jest zobowiązany do utrzymania zabytku we właściwym stanie.
       Może więc konserwatorowi zabytków uda się coś w tej sprawie zdziałać?
      

RG
Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
Reklama