UWAGA!

----

Każda z nas jest feministką

 Elbląg, Silna reprezentacja Elbląga i Braniewa - tu z Jolantą Kwaśniewską
Silna reprezentacja Elbląga i Braniewa - tu z Jolantą Kwaśniewską (fot. dk)

- Każda z nas jest feministką tylko się do tego nie przyznaje – powiedziała Henryka Krzywonos-Strycharska podczas III Europejskiego Kongresu Kobiet, bohaterka Wydarzeń Sierpowych, inicjatorka strajku w Gdańsku w 1980 roku, matka dwanaściorga dzieci – Tak, mogę powiedzieć, że jestem feministką – oświadczyła uroczyście.

Kongres Kobiet już po trzeci przyciągnął rzesze kobiet z całej Polski. Kobiet różnych przekonań, kobiet pochodzących z różnych środowisk, o różnym wykształceniu i doświadczeniu życiowym. Tegoroczne hasło kongresu brzmiało: „Kobiety dla Polski. Polska dla kobiet”. W miniony weekend (17-18 września) Sala Kongresowa w Warszawie wypełniona była po brzegi wspaniałymi kobietami, kobietami, których połączyło jedno: wspólne dążenie do zrównania szans kobiet i mężczyzn we wszystkich sferach życia. Wśród zgromadzonych na kongresie kobiet nie mogło zabraknąć naszych elblążanek. Wesołe elblążanki w czerwonych koszulkach jak co roku mocno zaakcentowały swoją obecność w stolicy. Już podczas oficjalnego otwarcia kongresu powitały zebranych gromkim okrzykiem: „Warmia i Mazury, Cud Natury – wita Was!”
      
       Sylwetki kobiet
       Jednym z najbardziej interesujących paneli tematycznych zaprezentowanych podczas tegorocznego kongresu był panel poświęcony losom kobiet i ich trudnym życiowym decyzjom. Mieliśmy okazję usłyszeć opowieści czterech wspaniałych kobiet. Kobiet, których los w życiu nie oszczędzał, które podjęły walkę i tę walkę wygrały.
      
       Monika Pacak-Itoya
      
Matka trojga dzieci, wdowa. Ponad rok temu jej mąż – Nigeryjczyk – został zamordowany przez funkcjonariusza policji.
       - Wychowywali mnie dziadkowie – powiedziała Monika. – Zawsze byłam zdana tylko na siebie. Kilka lat temu poślubiłam Nigeryjczyka, świadoma trudności związanych z różnicami naszych kultur. Uczyłam się kompromisu. Rok temu mój mąż wyszedł z domu i do niego nie wrócił. Zostałam sama: bez pracy, bez wsparcia. Pomogli mi obcy ludzie – dodaje wzruszona. - Pamiętam ten dzień, jak mój mąż leżał w tunelu dworca PKS pod folią, a ja siedziałam tam kilka godzin i zastanawiałam się, co powiedzieć dzieciom. Teraz myślę, że wszystko jest tak naprawdę przede mną. Będę walczyć o sprawiedliwość – oświadczyła.
      
       Jadwiga Król
       Kolejna silna kobieta. Elblążanka. Która z nas jej nie zna? Społeczniczka. Wraz z Danutą Tchorowską ożywiła ruch feministyczny w naszym mieście. Współorganizatorka Kongresu Kobiet. Osoba, która wychodzi naprzeciw każdej kobiecie. Kobieta kochająca ludzi.
       - To właśnie ludzie dają mi radość i motywują mnie do działania – powiedziała Jadwiga Król podczas kongresu. – To ludzie sprawiają, że chce mi się chcieć, że chce mi się działać. Ja po prostu kocham ludzi. Oni dają mi chęć do życia.
       Jadwiga Król na co dzień musi być kobietą silną. Opiekuje się bowiem matką i 20-letnim niepełnosprawnym wnukiem, którego jest prawnym opiekunem. W wirze obowiązków znajduje czas na udzielanie się społecznie. Bez pracy jest nieszczęśliwa. Działa, jest w ciągłym biegu. Przecież jest tyle do zrobienia.
      
       Henryka Krzywonos – Strycharska
       Kobieta legenda. Wzrastała w patologicznej rodzinie. Z czasem trafiła do domu dziecka. Bohaterka Wydarzeń Sierpniowych. Inicjatorka strajków w Gdańsku w 1980 roku. W walce o wolną Polskę narażała własne życie. To dzięki niej uwolniono wielu więźniów politycznych. W czasie stanu wojennego pomagała internowanym. Bojkotowała wybory po strajku 1980. Zaadoptowała dwanaścioro dzieci. Obecnie jest babcią dwanaściorga wnucząt i czeka na kolejnego, trzynastego wnuka. Kobieta silna, niezależna, niezłamana i aktywna:
       - Myślę, że nie można nazwać mnie garkotłukiem, mimo, że wychowałam dwanaścioro dzieci – śmieje się. – Zawsze miałam czas dla siebie. To od nas bowiem zależy, jak zorganizujemy sobie czas, czy zadbamy o siebie. Ja musiałam mieć czas dla siebie, spotykać się z ludźmi, pomagać im, wymienić się doświadczeniami. Kiedyś Kazia (mowa tu o Kazimierze Szczuce, czołowej polskiej feministce) zadała mi pytanie, czy jestem feministką, a ja się wtedy uśmiechnęłam i powiedziałam, że jak jestem z Kazią to jestem feministką, bez Kazi nie jestem nią – dodała. - Teraz myślę jednak, że każda kobieta jest feministką tylko się do tego nie przyznaje. Dziś uroczyście oświadczam: Kaziu, tak jestem feministką!
      
       Dorota Gardias
       Była szefowa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. W 2007 roku stanęła na czele protestu pielęgniarek i położnych przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. Wiele poświęciła w walce o zwiększenie płac i poprawy warunków pracy pielęgniarek. W życiu prywatnym zetknęła się z alkoholizmem partnera. Energiczna, silna, zawsze w biegu. Społeczniczka. Działaczka.
       - Ludzkie sprawy i praca na rzecz innych pozwala mi żyć we współczesnym świecie. Nie lubię być sama. Lubię być wśród ludzi i ludzkich spraw – powiedziała Dorota Gardias.
      
dk

Najnowsze artykuły w dziale Wiadomości

Artykuły powiązane tematycznie

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
A moim zdaniem... (od najstarszych opinii)
Reklama