Każda z nas przeżyła moment „nawrócenia”

Razem mogą zdziałać wiele. Nie ustają w walce o rzeczy z pozoru niemożliwe, niełatwe i niewygodne. Łączą je silne więzi, więzi przyjacielskie, siostrzane. To kobiety aktywne, kobiety silne. Takie właśnie kobiety zgromadziły się dziś (7 marca) w CSE „Światowid”, aby spotkać się z czołowymi polskimi działaczkami feministycznymi: Kazimierą Szczuką i prof. Małgorzatą Fuszarą.
Kazimiera Szczuka, historyk literatury, krytyk literacki i dziennikarka telewizyjna w swoim wystąpieniu „O euforii, działaniu i zniechęceniu” podkreśliła wielkie znaczenie więzi zrzeszonych kobiet:
– Co sprawia, że chcemy się zgromadzić, że chcemy się spotkać, że chcemy być razem? Co z tego mamy? Co tracimy? Co zyskujemy? – zaczęła swoją wypowiedź znana feministka. – To nie jest wcale proste pytanie. Chcę tu mówić przede wszystkim o sobie, o zaangażowaniu, którego sama doświadczyłam. Zastawiałyśmy się jeszcze parę lat temu z koleżankami z ruchu feministycznego nad własnym zaangażowaniem. Okazało się, że każda z nas przeżyła taki moment „nawrócenia”, przebudzenia, takiego olśnienia dotyczącego prawdy, która mówi o niesprawiedliwości, o dysproporcji, o braku harmonii między płciami, o marnowaniu się ogromnego potencjału ludzi – dodała. – O tym, że kobiety mają gorzej tylko ze względu na to, że są kobietami i że nie powinno tak być. Okazuje się, że ten moment przebudzenia pochodził właśnie ze spotkania. Dla wielu osób było to spotkanie z panią prof. Fuszarą na zajęciach, dla niektórych z panią prof. Środą. Dla mnie było to spotkanie z panią prof. Janion, ale także spotkanie z własnymi koleżankami nagle w roli działaczek. To spotkanie było takim czymś, co miało inny smak niż wszystko do tej pory. Nie jest to do końca życie towarzyskie, chociaż bywa, nie jest to praca, chociaż bardzo często jest to ciężkie pracowanie, nie jest to też zapracowywanie sobie na sukces, nie jest to praca na rzecz rodziny. Nagle otwierają się rozmaite granice naszego myślenia, nagle zaczyna się coś dziać i nagle pojawia się taki naddatek energii i pewnego rodzaju zaczarowanie. I mimo, że jestem dosyć zatwardziałą feministką i zahartowaną w bojach działaczką, to powiem, że ten pierwszy Kongres Kobiet był dla mnie bardzo silnym przeżyciem i naprawdę łzy się lały, przetaczał się śmiech – dzieliła się swoimi przeżyciami Kazimiera Szczuka. – Na pewno wyszliśmy wszyscy z tego kongresu odmienieni. To było duże zaskoczenie dla organizatorek, dla uczestniczek i to są piękne chwile w życiu. I teraz należy zadać sobie pytanie, co się dzieje, gdy one się kończą i przychodzi szarzyzna?
– W Polsce jest niestety tak, że wszelkie postawy niezaangażowania są bardziej cenione niż postawy zaangażowania – podsumowała swoją wypowiedź Kazimiera Szczuka. – Dosyć wysoko cenimy działania charytatywne, działania lokalne, ale tak naprawdę osoby zaangażowane w sprawy kobiet ocenia się jako nawiedzone czy ideologiczne. Mówi się, że widocznie im czegoś brakuje w szczególności, gdy tak jak ja nie mają tradycyjnej rodziny. Tak naprawdę tego typu działalność wcale nie ma wysokiej oceny, wysokiej rangi. Jednak ta magia, ta siła, żeby coś zrobić, gdzieś w nas pracuje, nawet wtedy, gdy tego nie czujemy. Łączą nas więzi przyjacielskie, więzi siostrzane. To są głębokie związki uczuciowe. Patrząc z perspektywy czasu, szczególnie ostatnich dziesięciu, piętnastu lat okazuje się, że naprawdę daje się dużo zmienić.
O sytuacji kobiet polskich mówiła zaproszona na konferencję prof. Małgorzata Fuszara, socjolog, współtwórczyni Gender Studies przy Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego. Profesor wspomniała o powstającym w Warszawie rządzie kobiet i o wciąż wszechobecnej ich dyskryminacji w każdej sferze życia.
– Jesteśmy teraz po ciekawym przeżyciu – mówiła prof. Małgorzata Fuszara. – Przyjechałyśmy prosto z posiedzenia rządu. Rządu Kobiet! Kazia jest ministrem kultury, ja jestem ministrem do spraw równości płci. Danuta Hübner jest premierem naszego rządu. Chciałam powiedzieć o jednej ważnej sprawie – dodała feministka. – Uczestniczyłam jakiś czas temu w badaniach, w ramach których brałam udział w wywiadach z parlamentarzystkami z sześciu krajów europejskich. Muszę powiedzieć, że były to bardzo pouczające badania, poza ich naukową wartością. Okazało się bowiem, że udziałem tych kobiet były różne doświadczenia dyskryminacji. Otóż kobiety te, dochodząc do swojego stanowiska, niejednokrotnie musiały udowadniać, że się na nie nadają. Kobieta, żeby zająć to samo stanowisko, co mężczyzna, musi być dwa albo trzy razy lepsza. Mężczyzna nie musi niczego udowadniać, kobieta zaś musi udowadniać, że się na dane stanowisko nadaje. W takiej sytuacji bardzo ważne jest wsparcie innych kobiet.
Na konferencji nie mogło zabraknąć także silnej i aktywnej elblążanki – Grażyny Kluge, wiceprezydent Elbląg. W swoim wystąpieniu wiceprezydent podkreśliła, jak ważną rolą kobiety, oprócz bycia żoną i matką, jest jej samorealizacja poprzez rozwój naukowy i zawodowy: – Kobiety stały się czynne zawodowo, zaczęły stawiać sobie pewne cele i je realizować – mówiła. – Co prawda, w naszym środowisku mamy wiele kobiet, które osiągnęły sukces zawodowy. Mamy kobiety we władzach województwa, na stanowiskach dyrektorów szkół. Nie brakuje kobiet prezesów stowarzyszeń czy fundacji. Nie oznacza to wcale, że takie skupienie kobiet w kongresie jest zbędne, wręcz przeciwnie – dodała. – Z takich spotkań, wymian spostrzeżeń i doświadczeń, możemy czerpać siłę. Kobieta czynna zawodowo, kobieta realizująca się, nie musi być wcale złą żoną czy matką. Myślę, że wręcz przeciwnie, bo jeśli realizuje swoje marzenia i czuje się doskonale w tym, co robi, należy do grupy osób szczęśliwych. A jeśli my będziemy szczęśliwe, to i inni będą z nami szczęśliwi. Dlatego ważne jest wsparcie rodziny.