Kazimierz czarodziej z krainy „bezpartyjnego Wolnego Elbląga” (opinia nadesłana)

Panie Kazimierzu, do momentu Pana publikacji „EKO kontra wolny Elbląg” był Pan jedyną osoba reprezentującą tak zwany „bezpartyjny” Wolny Elbląg, do której czułem sympatię i szacunek. Jednak w momencie opublikowania tekstu pełnego bzdur, manipulacji i nieuczciwych skrótów myślowych mogę tylko zalecić troszeczkę więcej pokory…
Od samego początku zastanawia mnie, skąd w GR przekonanie, że tylko wy macie rację, a inni myślący inaczej nie? Gdzie w waszym zachowaniu są prawa obywatela zagwarantowane w Konstytucji RP i wolność podejmowania decyzji w demokratycznym państwie?
O ile pycha i obłuda oraz zakłamanie może Panu dawać fałszywe prawo wypowiadania się w imieniu 24 tys. mieszkańców, którzy wzięli udział w referendum, to z całą pewnością nie ma Pan żadnego prawa, zwłaszcza moralnego, wypowiadania się w imieniu 76 tys. mieszkańców z prawem wyborczym, którzy z różnych powodów nie wzięli udziału 14 kwietnia w tym, samosądzie politycznym zorganizowanym przez Ruch Palikota i PiS wraz z tak zwanym „bezpartyjnym” Wolnym Elblągiem, wyłącznie patrzących na dobro partii, z których się wywodzicie, wykorzystujących niezadowolenie społeczne namiętnie podsycane przez Was.
Panie Kazimierzu, zamiast współpracować, Pan chce poróżnić po raz kolejny mieszkańców miasta, dzieląc na lepszych i gorszych? Zamiast zajmować się EKO, proponuję zadbać, żeby pod tekstami Wolnego Elbląga i nie tylko przestali udzielać się debile (patrz encyklopedia) oraz osoby niezrównoważone emocjonalnie, którzy swoim postępowaniem skutecznie zniechęcają elblążan do Waszej inicjatywy, w tym również mnie.
Przy okazji pozwolę sobie zauważyć, że nikt z Pana otoczenia, czyli tak zwanego „bezpartyjnego” Wolnego Elbląga oraz partii Ruch Palikota, nie ma kompetencji do oceniania i zakazywania czegokolwiek Elbląskiemu Komitetowi Obywatelskiemu. Prawo do oceny naszej działalności mają wyłącznie elblążanie, którzy wezmą udział w nadchodzących, przyśpieszonych wyborach samorządowych!
Geneza powstania Elbląskiego Komitetu Obywatelskiego
Pomysł powstania EKO zrodził się na początku 2009 roku i zapoczątkowały to spotkania czterech osób: Teresy Bocheńskiej, Arkadiusza Jachimowicza, Leszka Lewarowskiego oraz Dariusza Babojcia. W miarę upływu czasu dopraszaliśmy wartościowych, bezpartyjnych mieszkańców Elbląga, którzy chcieli działać na rzecz naszego samorządu. Konsekwencją powiększającej się grupy osób odpowiedzialnych za nasze miasto było podpisanie Deklaracji Założycielskiej 11 listopada 2009 roku i powstanie ruchu społecznego Elbląski Komitet Obywatelski.
Od samego początku nasze działanie oraz koszty utrzymania EKO obciążało tylko i wyłącznie członków ruchu EKO. Największe koszty poniosły jednak te cztery wcześniej wymienione osoby. W 2010 roku Elbląski Komitet Obywatelski wziął udział w wyborach samorządowych jako ruch społeczny bezpartyjny i pomimo przekroczenia progu wyborczego nie uzyskał mandatu radnego – no cóż, metoda Donta preferuje partie polityczne.
Po wyborach osoby związane z EKO postanowiły sformalizować ruch i powołać stowarzyszenie. Ja nie brałem w tym udziału ze względu na to, że miałem inne zdanie na ten temat niż reszta liderów EKO i uważałem, że powstanie stowarzyszenia to nie tylko same plusy. Pomimo, że nie zostałem członkiem stowarzyszenia EKO, wciąż interesowałem się tą społeczną i bezpartyjną inicjatywą mieszkańców Elbląga. Byłem zapraszany na spotkania członków i zarządu stowarzyszenia, na których wielokrotnie wyrażałem swoją opinię na różne tematy, dotyczące stowarzyszenia, a zwłaszcza formy oraz regulaminu rozdawania „Asów”.
Jako baczny obserwator życia społeczno-polityczno-gospodarczego Elbląga, widząc, jak wiele społecznych spraw jest jeszcze do zrobienia, lobbując w międzyczasie sprawy Elbląga oraz osiedla Zatorze, postanowiłem poszukać sprzymierzeńców wśród członków EKO i symbolicznie 11 listopada 2012 roku wstąpiłem do Stowarzyszenia. 25 stycznia tego roku obradowało nadzwyczajne Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia Elbląskiego Komitetu Obywatelskiego, którzy wybrali nowego prezesa stowarzyszenia.
W tym miejscu po raz ostatni wyjaśniam, że Elbląski Komitet Obywatelski nigdy nie otrzymał żadnego wsparcia finansowego od Urzędu Miejskiego w Elblągu, Urzędu Marszałkowskiego, Wojewody itd. Funkcjonuje tylko i wyłącznie ze składek członków. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, oznacza to, że jest kłamcą!
Miejscem spotkań Stowarzyszenia jest lokal, w którym spotyka się również „Wolny Elbląg”, a nieruchomość jest własnością Centrum Organizacji Pozarządowych. Elbląski Komitet Obywatelski jest autentycznym stowarzyszeniem odpowiedzialnych mieszkańców Elbląga, którzy są bezpartyjni.
Żądam również zaprzestania rozpowszechniania kłamliwych informacji, że EKO jest przybudówką jakiejkolwiek partii. Jeśli ktoś mówi inaczej, to świadczy, że jest kłamcą!
Żądam też zaprzestania rozpowszechniania kłamliwych informacji, że EKO korzysta z innych środków finansowych niż składki jego członków!
Co do definicji prostytucji politycznej
Obrazowo można to wyjaśnić na przykładzie członków PiS-u oraz Ruchu Palikota, wspólnie tworzących egzotyczną koalicję dla pozbycia się konkurenta politycznego, gotowych sprzeniewierzyć się ideałom w celu osłabienia wspólnego konkurenta politycznego. Prawdziwym chichotem historii może być „teledysk” emitowany w telewizji katolickiej, gdzie statyści z PiS-u wyreżyserowali i wzięli udział w filmie propagandowym opłaconym przez partię Ruch Palikota, jak domniemam, wszystko w myśl szacunku dla wartości chrześcijańskich i dla dobra mieszkańców Elbląga.
Na sam koniec Panie Kazimierzu, mam pytanie, czy przez cały okres kampanii wyborczej ma Pan zamiar postępować w myśl słów Josefa Goebbelsa „Kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą”? To kiepski program wyborczy.
Pełen dobrej nadziei
Dariusz Babojć vel Wowka
O ile pycha i obłuda oraz zakłamanie może Panu dawać fałszywe prawo wypowiadania się w imieniu 24 tys. mieszkańców, którzy wzięli udział w referendum, to z całą pewnością nie ma Pan żadnego prawa, zwłaszcza moralnego, wypowiadania się w imieniu 76 tys. mieszkańców z prawem wyborczym, którzy z różnych powodów nie wzięli udziału 14 kwietnia w tym, samosądzie politycznym zorganizowanym przez Ruch Palikota i PiS wraz z tak zwanym „bezpartyjnym” Wolnym Elblągiem, wyłącznie patrzących na dobro partii, z których się wywodzicie, wykorzystujących niezadowolenie społeczne namiętnie podsycane przez Was.
Panie Kazimierzu, zamiast współpracować, Pan chce poróżnić po raz kolejny mieszkańców miasta, dzieląc na lepszych i gorszych? Zamiast zajmować się EKO, proponuję zadbać, żeby pod tekstami Wolnego Elbląga i nie tylko przestali udzielać się debile (patrz encyklopedia) oraz osoby niezrównoważone emocjonalnie, którzy swoim postępowaniem skutecznie zniechęcają elblążan do Waszej inicjatywy, w tym również mnie.
Przy okazji pozwolę sobie zauważyć, że nikt z Pana otoczenia, czyli tak zwanego „bezpartyjnego” Wolnego Elbląga oraz partii Ruch Palikota, nie ma kompetencji do oceniania i zakazywania czegokolwiek Elbląskiemu Komitetowi Obywatelskiemu. Prawo do oceny naszej działalności mają wyłącznie elblążanie, którzy wezmą udział w nadchodzących, przyśpieszonych wyborach samorządowych!
Geneza powstania Elbląskiego Komitetu Obywatelskiego
Pomysł powstania EKO zrodził się na początku 2009 roku i zapoczątkowały to spotkania czterech osób: Teresy Bocheńskiej, Arkadiusza Jachimowicza, Leszka Lewarowskiego oraz Dariusza Babojcia. W miarę upływu czasu dopraszaliśmy wartościowych, bezpartyjnych mieszkańców Elbląga, którzy chcieli działać na rzecz naszego samorządu. Konsekwencją powiększającej się grupy osób odpowiedzialnych za nasze miasto było podpisanie Deklaracji Założycielskiej 11 listopada 2009 roku i powstanie ruchu społecznego Elbląski Komitet Obywatelski.
Od samego początku nasze działanie oraz koszty utrzymania EKO obciążało tylko i wyłącznie członków ruchu EKO. Największe koszty poniosły jednak te cztery wcześniej wymienione osoby. W 2010 roku Elbląski Komitet Obywatelski wziął udział w wyborach samorządowych jako ruch społeczny bezpartyjny i pomimo przekroczenia progu wyborczego nie uzyskał mandatu radnego – no cóż, metoda Donta preferuje partie polityczne.
Po wyborach osoby związane z EKO postanowiły sformalizować ruch i powołać stowarzyszenie. Ja nie brałem w tym udziału ze względu na to, że miałem inne zdanie na ten temat niż reszta liderów EKO i uważałem, że powstanie stowarzyszenia to nie tylko same plusy. Pomimo, że nie zostałem członkiem stowarzyszenia EKO, wciąż interesowałem się tą społeczną i bezpartyjną inicjatywą mieszkańców Elbląga. Byłem zapraszany na spotkania członków i zarządu stowarzyszenia, na których wielokrotnie wyrażałem swoją opinię na różne tematy, dotyczące stowarzyszenia, a zwłaszcza formy oraz regulaminu rozdawania „Asów”.
Jako baczny obserwator życia społeczno-polityczno-gospodarczego Elbląga, widząc, jak wiele społecznych spraw jest jeszcze do zrobienia, lobbując w międzyczasie sprawy Elbląga oraz osiedla Zatorze, postanowiłem poszukać sprzymierzeńców wśród członków EKO i symbolicznie 11 listopada 2012 roku wstąpiłem do Stowarzyszenia. 25 stycznia tego roku obradowało nadzwyczajne Walne Zebranie Członków Stowarzyszenia Elbląskiego Komitetu Obywatelskiego, którzy wybrali nowego prezesa stowarzyszenia.
W tym miejscu po raz ostatni wyjaśniam, że Elbląski Komitet Obywatelski nigdy nie otrzymał żadnego wsparcia finansowego od Urzędu Miejskiego w Elblągu, Urzędu Marszałkowskiego, Wojewody itd. Funkcjonuje tylko i wyłącznie ze składek członków. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, oznacza to, że jest kłamcą!
Miejscem spotkań Stowarzyszenia jest lokal, w którym spotyka się również „Wolny Elbląg”, a nieruchomość jest własnością Centrum Organizacji Pozarządowych. Elbląski Komitet Obywatelski jest autentycznym stowarzyszeniem odpowiedzialnych mieszkańców Elbląga, którzy są bezpartyjni.
Żądam również zaprzestania rozpowszechniania kłamliwych informacji, że EKO jest przybudówką jakiejkolwiek partii. Jeśli ktoś mówi inaczej, to świadczy, że jest kłamcą!
Żądam też zaprzestania rozpowszechniania kłamliwych informacji, że EKO korzysta z innych środków finansowych niż składki jego członków!
Co do definicji prostytucji politycznej
Obrazowo można to wyjaśnić na przykładzie członków PiS-u oraz Ruchu Palikota, wspólnie tworzących egzotyczną koalicję dla pozbycia się konkurenta politycznego, gotowych sprzeniewierzyć się ideałom w celu osłabienia wspólnego konkurenta politycznego. Prawdziwym chichotem historii może być „teledysk” emitowany w telewizji katolickiej, gdzie statyści z PiS-u wyreżyserowali i wzięli udział w filmie propagandowym opłaconym przez partię Ruch Palikota, jak domniemam, wszystko w myśl szacunku dla wartości chrześcijańskich i dla dobra mieszkańców Elbląga.
Na sam koniec Panie Kazimierzu, mam pytanie, czy przez cały okres kampanii wyborczej ma Pan zamiar postępować w myśl słów Josefa Goebbelsa „Kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą”? To kiepski program wyborczy.
Pełen dobrej nadziei
Dariusz Babojć vel Wowka