Dziś (7 czerwca) około godziny 10 na skrzyżowaniu ulic Kościuszki i Podchorążych doszło do kolizji drogowej. Brały w niej udział dwa pojazdy osobowe. Utrudnienia w ruchu w miejscu kolizji trwały kilkadziesiąt minut.
Jadącego z nadmierną prędkością volkswagena polo ulicą Kościuszki od strony Bema zarzuciło na zakręcie. Zjechał on na przeciwległy pas ruchu. Doszło do zderzenia z nadjeżdżającą z przeciwka toyotą auris. Przybyła na miejsce karetka pogotowia zabrała kierującego toyotą do szpitala na badania. Obaj kierujący byli trzeźwi.
Sprawca kolizji został ukarany mandatem karnym przez policję. Wezwani na miejsce strażacy oczyścili jezdnię z płynów wyciekających z volkswagena.
mandatem karnym, 200,- pln, a powinien 5.000,- pln, + koszty ktore bedzie ponosil kierowca Toyoty za nie uzywanie auta z powodu uszkodzenia i inne koszty np. leczenia itp. , to nastepnym razem by sie 5 razy zastanowil, a tak to za tydzień znowu moze kogoś stuknać. Na Zachodzie tak latwo kierowcy- sprawcy wypadków się nie wykręcają.
Spoko nie tylko pod względem gospodarczym musimy dogonić Europę. Na wszystko potrzeba czasu. W obecnych czasach wiele jest osób młodych, dla których kierowanie np. taką "Polówką" to duże osiągnięcie i nielada wyczyn. .. Moim zdaniem za 20-30lat w Polsce będzie jeździło się jak u naszych "przesympatycznych" sąsiadów zza Odry. Wydaje mi się, że to nie kwestia wyszkolenia przyszłego kierowcy lub brak świadomości o konsekwencjach wypadku powoduje tak niebotyczne doznania jadąc samochodem, a nasza polska mentalność (czyt. kozactwo) które naszczęście powoli przemija i jest wśród nas coraz mniej takich "dzikusów" jak ten.
Najważniejsze że nic poważnego się nikomu nie stało. Zarzuciło go na zakręcie, jechał z nadmierną prędkością, jego wina. Tylko nie oszukujmy się :) Stan tej drogi jest tak opłakany, że dziura dziurą pogania :) Życie dało mu lekcję, dobrze że tylko taką. A Ty człowieku od "szmaty do podłogi" zastanów się jaki poziom Ty reprezentujesz pisząc takie rzeczy o innych ludziach.
Hehee jak gościu by nie zmieścił się w tym zakręcie - w lewo - to wylądował by w przepięknym rynsztoku/rowie, moim zdaniem wybrał lepsze rozwiązanie i lekko przyciął zakręt. .. niestety miał pecha bo napatoczyła się yariska (pewnie jeszcze babinka w lewo na działeczkę jechała).