Kto pomoże Fali wypłynąć na szerokie wody

Ośrodek Sportów Wodnych „Fala” otrzymał niedawno prestiżową Nagrodę Przyjaznego Brzegu. Tymczasem sami członkowie Fali stwierdzają, że do przyjaznego brzegu przy Wybrzeżu Gdańskim jeszcze daleka droga. Powodem - jak to zwykle bywa - jest brak pieniędzy na inwestycje w tym miejscu.
Kiedy już Mierzeja Wiślana zostanie przekopana (a ma się to stać w 2022r.) i turystyczne łodzie – jak niektórzy marzą - niemal masowo będą wpływać do Elbląga, to się okaże, że... jeszcze szybciej stąd wypłyną, bo nie będzie gdzie zacumować i w przyzwoitych warunkach spędzić czas na lądzie. Takie wnioski można wysnuć po dzisiejszej (20 marca) konferencji prasowej, jaką zorganizowały osoby tworzące Ośrodek Sportów Wodnych „Fala”. Okazją do spotkania było przyznanie „Fali” Nagrody Przyjaznego Brzegu”, którą otrzymała za godną kontynuację XIX-wiecznej tradycji elbląskich wodniaków. O samej nagrodzie członkowie „Fali” wiele jednak nie mówili (chociaż to już czwarta taka nagroda dla podmiotów związanych z Elblągiem), a skupili się nad tym, czego brakuje, aby Elbląg (a bardziej konkretnie OSW Fala) był dla żeglarzy i motorowodniaków miejscem prawie idealnym.
- Mamy wiele zapytań o firm czarterowych w sprawie dużych jachtów. Trzeba wziąć pod uwagę, że to są jednostki duże pod względem gabarytowym. I nie mają gdzie cumować. Co prawda jest basen przystani Pętli Żuławskiej w Jachtklubie Elbląg, ale jest to miejsce oddalone od centrum miasta – zwracał uwagę Grzegorz Borowiec, komandor Ogniska Sportów Wodnych „Fala”.
Przydałby się też remont budynku klubowego. - Teraz jak przypływają ludzie, to jest nam wstyd ich przyjmować. Jeżeli oni się pytają, gdzie tu są toalety, umywalnie, prysznice, ze wstydu powinniśmy je zamknąć i powiedzieć, że nie ma – opowiadał Stanisław Nowak, wicekomandor OSW Fala.
- W internecie czytam takie opinie na nasz temat: „Miła obsługa, przystań w bardzo dobrym położeniu, lokalizacja super, toalety PRL” - dodał Grzegorz Borowiec.
Nie tylko zaplecze jest problemem Fali. Sala, w której odbywała się konferencja prasowa, ogrzewana była popularną niegdyś „kozą”. Brakuje sali konferencyjnej z prawdziwego zdarzenia. Powoli kończą się miejsca na „zimowanie” jachtów na tzw. „polu namiotowym”. Działacze wskazują, że do dalszego rozwoju turystyki wodnej potrzebna jest też stacja benzynowa dla jachtów z podejściem do wody, tak aby tankować mogły jednostki poruszające się po rzece. Jeden jacht potrafi naraz zatankować kilkaset litrów paliwa, a wpływają do naszego miasta i takie które potrzebują tysiąca litrów.
Rozbudowę ośrodka za czasów swojej prezydentury planował Grzegorz Nowaczyk. Był przygotowany projekt na 10-12 milionów złotych, były przygotowane środki na wkład własny. Z różnych przyczyn nie wyszło (i nie tylko dlatego, że skuteczne okazało się referendum z 2013 r. w sprawie odwołania ówczesnych władz Elbląga). Do tej pory członkowie OSW Fala gnieżdżą się w niewyremontowanej bazie.
Jedyną możliwością na rozwój tego miejsca jest pozyskanie przez OSW Fala funduszy unijnych.
- Wtedy dofinansowanie byłoby na poziomie 85 procent. Ale nas jako stowarzyszenie nie stać na 15 procent wkładu własnego. To musiałoby wziąć na siebie miasto – mówił Grzegorz Borowiec. - W stowarzyszeniu nie mamy osoby, która potrafi zająć się przygotowaniem procesu pozyskania pieniędzy unijnych. Potrzebujemy pomocy miejskich urzędników.
Szansa na unijne dofinansowanie może się już nie powtórzyć, bo nie jest pewne czy w kolejnej perspektywie budżetowej Unii Europejskiej po 2020 roku będą pieniądze na infrastrukturę turystyczną. - Jeżeli ktoś myśli, że przyjdzie inwestor prywatny i zainwestuje tutaj 10-12 milionów w marinę, w obiekt turystyczny nad rzeką, to nie zna realiów. To jest inwestycja długofalowa, na której się będzie zarabiało może za 20 lat. To się musi odbyć z pomocą środków publicznych – mówił Jerzy Wcisła, senator PO, który był gościem konferencji.
Obecnie członkami Fali jest 36 żeglarzy. Działacze OSW szacują, że w ubiegłym sezonie ich ośrodek odwiedziło 100 jednostek.
Jakie są szanse na modernizację Fali? Na razie z infrastrukturalnych inwestycji dla turystyki morskiej miasto remontuje hangar przy ul. Radomskiej. Koszt: prawie 3 mln zł. Kanał Żeglugowy przez Mierzeję Wiślaną ma być gotowy w 2022r., i wtedy wszyscy liczą na wzmożony ruch turystyczny drogą morską. Tylko czy Elbląg będzie gotowy na przyjęcie jachtów z basenu Morza Bałtyckiego?
- Mamy wiele zapytań o firm czarterowych w sprawie dużych jachtów. Trzeba wziąć pod uwagę, że to są jednostki duże pod względem gabarytowym. I nie mają gdzie cumować. Co prawda jest basen przystani Pętli Żuławskiej w Jachtklubie Elbląg, ale jest to miejsce oddalone od centrum miasta – zwracał uwagę Grzegorz Borowiec, komandor Ogniska Sportów Wodnych „Fala”.
Przydałby się też remont budynku klubowego. - Teraz jak przypływają ludzie, to jest nam wstyd ich przyjmować. Jeżeli oni się pytają, gdzie tu są toalety, umywalnie, prysznice, ze wstydu powinniśmy je zamknąć i powiedzieć, że nie ma – opowiadał Stanisław Nowak, wicekomandor OSW Fala.
- W internecie czytam takie opinie na nasz temat: „Miła obsługa, przystań w bardzo dobrym położeniu, lokalizacja super, toalety PRL” - dodał Grzegorz Borowiec.
Nie tylko zaplecze jest problemem Fali. Sala, w której odbywała się konferencja prasowa, ogrzewana była popularną niegdyś „kozą”. Brakuje sali konferencyjnej z prawdziwego zdarzenia. Powoli kończą się miejsca na „zimowanie” jachtów na tzw. „polu namiotowym”. Działacze wskazują, że do dalszego rozwoju turystyki wodnej potrzebna jest też stacja benzynowa dla jachtów z podejściem do wody, tak aby tankować mogły jednostki poruszające się po rzece. Jeden jacht potrafi naraz zatankować kilkaset litrów paliwa, a wpływają do naszego miasta i takie które potrzebują tysiąca litrów.
Rozbudowę ośrodka za czasów swojej prezydentury planował Grzegorz Nowaczyk. Był przygotowany projekt na 10-12 milionów złotych, były przygotowane środki na wkład własny. Z różnych przyczyn nie wyszło (i nie tylko dlatego, że skuteczne okazało się referendum z 2013 r. w sprawie odwołania ówczesnych władz Elbląga). Do tej pory członkowie OSW Fala gnieżdżą się w niewyremontowanej bazie.
Jedyną możliwością na rozwój tego miejsca jest pozyskanie przez OSW Fala funduszy unijnych.
- Wtedy dofinansowanie byłoby na poziomie 85 procent. Ale nas jako stowarzyszenie nie stać na 15 procent wkładu własnego. To musiałoby wziąć na siebie miasto – mówił Grzegorz Borowiec. - W stowarzyszeniu nie mamy osoby, która potrafi zająć się przygotowaniem procesu pozyskania pieniędzy unijnych. Potrzebujemy pomocy miejskich urzędników.
Szansa na unijne dofinansowanie może się już nie powtórzyć, bo nie jest pewne czy w kolejnej perspektywie budżetowej Unii Europejskiej po 2020 roku będą pieniądze na infrastrukturę turystyczną. - Jeżeli ktoś myśli, że przyjdzie inwestor prywatny i zainwestuje tutaj 10-12 milionów w marinę, w obiekt turystyczny nad rzeką, to nie zna realiów. To jest inwestycja długofalowa, na której się będzie zarabiało może za 20 lat. To się musi odbyć z pomocą środków publicznych – mówił Jerzy Wcisła, senator PO, który był gościem konferencji.
Obecnie członkami Fali jest 36 żeglarzy. Działacze OSW szacują, że w ubiegłym sezonie ich ośrodek odwiedziło 100 jednostek.
Jakie są szanse na modernizację Fali? Na razie z infrastrukturalnych inwestycji dla turystyki morskiej miasto remontuje hangar przy ul. Radomskiej. Koszt: prawie 3 mln zł. Kanał Żeglugowy przez Mierzeję Wiślaną ma być gotowy w 2022r., i wtedy wszyscy liczą na wzmożony ruch turystyczny drogą morską. Tylko czy Elbląg będzie gotowy na przyjęcie jachtów z basenu Morza Bałtyckiego?
Sebastian Malicki