Leśne liczydło z owadów (Opowieści z lasu, odc. 28)

Kiedy robi się zimno, gdy pojawiają się pierwsze przymrozki, w sosnowych lasach Mierzei Wiślanej, nad którymi opiekę sprawuje Nadleśnictwo Elbląg, zaczynają się poszukiwania. Leśnicy biorą drewniane ramki, grabki i ruszają, by znaleźć i policzyć np. barczatkę sosnówkę, osnuję gwiaździstą czy borecznika, czyli owady liściożerne, które w nadmiernej ilości mogą stanowić zagrożenie dla lasu.
Jesiennie poszukiwania szkodników pierwotnych sosny, bo tak nazywa się to działanie, wykonuje się co roku, w stałych miejscach, tzw. partiach próbnych.
- Jesienią owady schodzą z drzewa i zagnieżdżają się w glebie, w różnej postaci, żeby przezimować – tłumaczy Jan Piotrowski z Nadleśnictwa Elbląg. – Gdy robi się chłodno owady schodzą z drzew do gleby i wtedy zakłada się powierzchnie próbne, na których prowadzi się poszukiwania szkodników. To taki rodzaj monitoringu lasu.
Na ziemi kładzie się więc specjalne ramki, o wymiarze 1 x 0,5 metra, które wyznaczają badaną powierzchnię.
- Pracownik leśny bierze grabki i na tej powierzchni rozkopuje ziemię, przesiewa ją i szuka owadzich larw oraz poczwarek – wyjaśnia Jan Piotrowski. - Ramki ustawia się przy określonych drzewach, każdą z innej strony świata, żeby powstała wymierna powierzchnia próbna.
Zebrane larwy są przeliczane, chowane do pudełeczka i wysyłane do Zakładu Ochrony Lasu do Gdańska.
- Istnieją specjalne przeliczniki, które na podstawie tych pobranych próbek pozwalają określić, ile jest osobników danego gatunku w lesie i czy stanowią zagrożenie – wyjaśnia leśnik.
- Jesienią owady schodzą z drzewa i zagnieżdżają się w glebie, w różnej postaci, żeby przezimować – tłumaczy Jan Piotrowski z Nadleśnictwa Elbląg. – Gdy robi się chłodno owady schodzą z drzew do gleby i wtedy zakłada się powierzchnie próbne, na których prowadzi się poszukiwania szkodników. To taki rodzaj monitoringu lasu.
Na ziemi kładzie się więc specjalne ramki, o wymiarze 1 x 0,5 metra, które wyznaczają badaną powierzchnię.
- Pracownik leśny bierze grabki i na tej powierzchni rozkopuje ziemię, przesiewa ją i szuka owadzich larw oraz poczwarek – wyjaśnia Jan Piotrowski. - Ramki ustawia się przy określonych drzewach, każdą z innej strony świata, żeby powstała wymierna powierzchnia próbna.
Zebrane larwy są przeliczane, chowane do pudełeczka i wysyłane do Zakładu Ochrony Lasu do Gdańska.
- Istnieją specjalne przeliczniki, które na podstawie tych pobranych próbek pozwalają określić, ile jest osobników danego gatunku w lesie i czy stanowią zagrożenie – wyjaśnia leśnik.
Marta Wiloch