Miller przekonuje do Nowaka

Byłoby śmieszne, gdybyśmy inicjowali odwołanie samych siebie. Myśmy jednak cały czas mówili: proszę iść i zagłosować w referendum, natomiast nie mówiliśmy, jak – tak ostatnie wydarzenia w Elblągu podsumowuje Janusz Nowak, kandydat Sojuszu Lewicy Demokratycznej na prezydenta Elbląga.
Kandydata SLD na prezydenta Elbląga przedstawił Leszek Miller:
– Będziecie państwo wybierać radnych i prezydenta – powiedział. – Janusz Nowak to człowiek obdarzony wieloma talentami i przymiotami. Inżynier, a więc człowiek, który potrafi budować, potrafi przekształcać myśl w przedmiot o trwałym znaczeniu. Samorządowiec, który wie, jak działają ogniwa samorządu terytorialnego, wie, na czym polega samorządność, wie, jak kształtować samorząd praw, ale i obowiązków. Elblążanin od urodzenia związany z państwa miastem, miastem znaczącym na mapie społecznej, gospodarczej i politycznej naszego kraju. To nie jest przypadek, że przedterminowe wybory w Elblągu spotykają się takim zainteresowaniem centralnych polityków i wielu sił politycznych, bo Elbląg to ważne miasto na mapie naszego kraju.
Ale kandydata SLD Miller zaprezentował też w nieco lżejszym tonie: – Troje dzieci, wielbiciel trąbki, na której świetnie gra i z którą sobie świetnie radzi, wielbiciel Rolling Stonesów, filmów Tarantino, ale także wielbiciel legendarnego serialu „Czterej pancerni i pies”.
Podczas spotkania padło kilka pytań z Sali. Kazimierz Falkiewicz, jeden z liderów Wolnego Elbląga, zapytał o zachowanie SLD w okresie poprzedzającym referendum.
– To nieprawda że SLD nie widziało problemów, które dotykają nasze miasto – odpowiedział Janusz Nowak. – Przypomnę, że pod koniec ubiegłej kadencji, kiedy rządziła lewica z prezydentem Henrykiem Słoniną, to nie kto inny, jak naturalne zaplecze prezydenta Słoniny – Sojusz Lewicy Demokratycznej – jako jedyne ugrupowanie w Radzie Miejskiej sprzeciwiło się emisji 35 milionów zł obligacji na inwestycje. Już wtedy mówiliśmy, że to jest początek spirali zadłużenia miasta. Mówiłem wtedy Grzegorzowi Nowaczykowi, który był na tej sesji, żeby tego nie robić, bo Platforma będzie to „konsumować” [już wtedy zanosiło się na zwycięstwo Platformy w kolejnych wyborach – red.]. Nic z tego nie wyszło, opozycja murem zagłosowała i przyznała te obligacje.
Nowak przypomniał też, że to za jego przewodniczenia elbląskiemu SLS Sojusz zerwał koalicję z Platformą Obywatelską w Radzie miejskiej.
– Nowa władza bezkrytycznie kontynuowała rozpoczęte wtedy inwestycje. Ja nie mówię, że te inwestycje są niepotrzebne, one zmieniają nasze miasto na plus, infrastruktura poprawia się z roku na rok. Ale można to było robić inaczej. Nam się zarzuca, że myśmy nie widzieli błędów ekipy Grzegorza Nowaczyka. Jakże to, nie widzieliśmy błędów? To nie kto inny, jak nowa władza SLD, w której zasiadłem jako nowy przewodniczący w mieście i szef klubu radnych, to ta władza zerwała porozumienie z Platformą z jednego, podstawowego powodu. Uważaliśmy, że sprawy miasta idą w złym kierunku. Proponowałem, a wręcz prosiłem odwołanego prezydenta, o spotkanie, o porozumienie ponad podziałami partyjnymi w sprawach ważnych dla miasta, w sprawach wprowadzenia finansów miasta na ścieżkę zrównoważoną. Niestety, nie było odzewu z tamtej strony, dlatego między innymi doszło do zerwania tego porozumienia. Do końca kadencji byliśmy w opozycji. Ale byłoby śmieszne, gdybyśmy inicjowali odwołanie samych siebie. Myśmy jednak cały czas mówili: proszę iść i zagłosować w referendum, natomiast nie mówiliśmy, jak.