Na urodzinach

W czwartek (29 marca) wieczorem w Bibliotece Elbląskiej obchodziliśmy 50-lecie tygodnika „Polityka”. Było trochę jak na urodzinach u cioci - szacownie, z przemówieniami, toastami, kwiatami, urodzinowym tortem, nawet nieśmiało odśpiewanym „Sto lat”. Ale któż nie chciałby mieć takiej cioci…
Przyjechali do nas redaktor naczelny pisma Jerzy Baczyński, dziennikarze Janina Paradowska, Mirosław Pęczak - niemal już elblążanin i fotoreporter Tadeusz Poźniak. To miło, że najważniejsze twarze „Polityki” poważnie potraktowały obchody 50. urodzin pisma w coraz bardziej oddalonym od Centrum mieście, tym bardziej, że są już chyba nieco znużone tymi obchodami, które zaczęły się przecież na początku miesiąca.
Związki Biblioteki Elbląskiej i Elbląga z „Polityką”, zainicjowane przez dyrektora Biblioteki Jacka Nowińskiego pierwszymi Salonami, później Letnimi Ogrodami „Polityki”, wydają się być już trwałe, co zresztą jest podkreślane przy każdej okazji przez redaktora naczelnego pisma Jerzego Baczyńskiego. Czas szykować się na kolejne Letnie Ogrody…
Trwała obecność największego i najważniejszego w kraju tygodnika opinii w naszym mieście chyba trochę nas nobilituje. Bo, nawiązując do wstępu, „Polityka” to ciocia, którą można się pochwalić w każdym towarzystwie.
W Polsce niewiele jest równie „starych” pism, z „Polityką” mogą się równać jedynie „Tygodnik Powszechny” i „Przekrój”. Pierwszy numer pisma ukazał się z datą 27 lutego - 5 marca 1957 r. (tak wówczas datowano tygodniki), a pierwszym jej naczelnym był Stefan Żółkiewski. Początki nie były może specjalnie chlubne.
- „Polityka” powstała jako organ partyjny, jak wszystkie gazety wówczas - mówi Jerzy Baczyński - ale ona miała być przeciwwagą dla „Po prostu” - gazety buntowników, którzy chcieli reformować socjalizm.
Momentem przełomowym w dziejach pisma był już następny rok - 1958. Redaktorem naczelnym został wtedy młody Mieczysław Rakowski (był nim aż do 1982 r.), a pisać do niego zaczęli dziennikarze tej klasy, co Daniel Passent, Marian Turski, Dariusz Fikus, Andrzej Krzysztof Wróblewski i Ryszard Kapuściński. W tym samym roku władze PRL zlikwidowały „Po prostu”, ale z czasem rolę pisma „wykształciuchów” (według dzisiejszej terminologii), reformatorów socjalizmu przejęła „Polityka”.
Jerzy Baczyński wymieniał wczoraj momentu trudne w dziejach pisma, przetrwaniu których zawdzięczamy, że dziś może ono obchodzić swoje 50-lecie. Były to Marzec 1968, kiedy to „Polityka” nie przyłączyła się do antysemickiej nagonki i partyjny beton domagał się jej likwidacji; rok 1981, gdy po wprowadzeniu stanu wojennego zespół redakcyjny był podzielony jak cała ówczesna Polska - cześć zespołu uważała, że pismo należy zamknąć, 11 dziennikarzy odeszło; wreszcie rok 1989 - nowa sytuacja polityczna i gospodarcza, rodzący się rynek, likwidacja wydawcy - RSW Prasa Książka Ruch. Redaktorem naczelnym był wtedy Jerzy Bijak (pełnił tę funkcję w latach 1982-1994). Wtedy też powstała istniejąca do dziś Polityka Spółdzielnia Pracy, założona prze pracowników pisma.
W 1994 r. naczelnym został Jerzy Baczyński, a w październiku 1995 r. ukazał się pierwszy kolorowy numer pisma. W ciągu kilku następnych lat sprzedaż „Polityki” osiągnęła 250 tys. egzemplarzy. Dziś jest to najlepiej sprzedający się tygodnik opinii w Polsce.
Historia „Polityki” to niemal historia powojennej Polski, którą „Polityka” nie tylko opisywała, ale czasem wręcz tworzyła. Jerzy Baczyński przyznał, że były w tej historii momenty także mniej chlubne, ale z perspektywy półwiecza można stwierdzić, że pismo zawsze wychodziło z dziejowych opresji z twarzą.
Sala Koncertowa Biblioteki Elbląskiej była w czwartek wypełniona, więc i jubilatom było miło. Szkoda tylko, że gośćmi byli w zasadzie wyłącznie rówieśnicy „Polityki”. W mieście, w którym sporo jest szkół średnich uczących wiedzy o społeczeństwie; są też uczelnie, gdzie uczy się przyszłych politologów, licealistów i studentów wypatrzyłem na sali czworo. A przecież - nawet jeśli porównuję jubileusz „Polityki” do urodzin u cioci - jest to ciocia, która wiele widziała i wiele przeżyła. I chętnie o tym opowiada.
O 50. urodzinach „Polityki” mówią redaktor naczelny Jerzy Baczyński i publicystka Janina Paradowska:
Związki Biblioteki Elbląskiej i Elbląga z „Polityką”, zainicjowane przez dyrektora Biblioteki Jacka Nowińskiego pierwszymi Salonami, później Letnimi Ogrodami „Polityki”, wydają się być już trwałe, co zresztą jest podkreślane przy każdej okazji przez redaktora naczelnego pisma Jerzego Baczyńskiego. Czas szykować się na kolejne Letnie Ogrody…
Trwała obecność największego i najważniejszego w kraju tygodnika opinii w naszym mieście chyba trochę nas nobilituje. Bo, nawiązując do wstępu, „Polityka” to ciocia, którą można się pochwalić w każdym towarzystwie.
W Polsce niewiele jest równie „starych” pism, z „Polityką” mogą się równać jedynie „Tygodnik Powszechny” i „Przekrój”. Pierwszy numer pisma ukazał się z datą 27 lutego - 5 marca 1957 r. (tak wówczas datowano tygodniki), a pierwszym jej naczelnym był Stefan Żółkiewski. Początki nie były może specjalnie chlubne.
- „Polityka” powstała jako organ partyjny, jak wszystkie gazety wówczas - mówi Jerzy Baczyński - ale ona miała być przeciwwagą dla „Po prostu” - gazety buntowników, którzy chcieli reformować socjalizm.
Momentem przełomowym w dziejach pisma był już następny rok - 1958. Redaktorem naczelnym został wtedy młody Mieczysław Rakowski (był nim aż do 1982 r.), a pisać do niego zaczęli dziennikarze tej klasy, co Daniel Passent, Marian Turski, Dariusz Fikus, Andrzej Krzysztof Wróblewski i Ryszard Kapuściński. W tym samym roku władze PRL zlikwidowały „Po prostu”, ale z czasem rolę pisma „wykształciuchów” (według dzisiejszej terminologii), reformatorów socjalizmu przejęła „Polityka”.
Jerzy Baczyński wymieniał wczoraj momentu trudne w dziejach pisma, przetrwaniu których zawdzięczamy, że dziś może ono obchodzić swoje 50-lecie. Były to Marzec 1968, kiedy to „Polityka” nie przyłączyła się do antysemickiej nagonki i partyjny beton domagał się jej likwidacji; rok 1981, gdy po wprowadzeniu stanu wojennego zespół redakcyjny był podzielony jak cała ówczesna Polska - cześć zespołu uważała, że pismo należy zamknąć, 11 dziennikarzy odeszło; wreszcie rok 1989 - nowa sytuacja polityczna i gospodarcza, rodzący się rynek, likwidacja wydawcy - RSW Prasa Książka Ruch. Redaktorem naczelnym był wtedy Jerzy Bijak (pełnił tę funkcję w latach 1982-1994). Wtedy też powstała istniejąca do dziś Polityka Spółdzielnia Pracy, założona prze pracowników pisma.
W 1994 r. naczelnym został Jerzy Baczyński, a w październiku 1995 r. ukazał się pierwszy kolorowy numer pisma. W ciągu kilku następnych lat sprzedaż „Polityki” osiągnęła 250 tys. egzemplarzy. Dziś jest to najlepiej sprzedający się tygodnik opinii w Polsce.
Historia „Polityki” to niemal historia powojennej Polski, którą „Polityka” nie tylko opisywała, ale czasem wręcz tworzyła. Jerzy Baczyński przyznał, że były w tej historii momenty także mniej chlubne, ale z perspektywy półwiecza można stwierdzić, że pismo zawsze wychodziło z dziejowych opresji z twarzą.
Sala Koncertowa Biblioteki Elbląskiej była w czwartek wypełniona, więc i jubilatom było miło. Szkoda tylko, że gośćmi byli w zasadzie wyłącznie rówieśnicy „Polityki”. W mieście, w którym sporo jest szkół średnich uczących wiedzy o społeczeństwie; są też uczelnie, gdzie uczy się przyszłych politologów, licealistów i studentów wypatrzyłem na sali czworo. A przecież - nawet jeśli porównuję jubileusz „Polityki” do urodzin u cioci - jest to ciocia, która wiele widziała i wiele przeżyła. I chętnie o tym opowiada.
O 50. urodzinach „Polityki” mówią redaktor naczelny Jerzy Baczyński i publicystka Janina Paradowska:
Piotr Derlukiewicz