Nie chciała pracować na lenia

To była wyjątkowo rzetelna, pracowita i uczciwa osoba. Tego samego wymagała też od innych. Nikogo jednak nie traktowała źle, była sprawiedliwa i nie zdarzyło się, by od kogoś wymagała więcej niż było potrzeba. Tak zapisała się w pamięci pracowników i rodziny Danuta C., brutalnie zamordowana mieszkanka podostródzkiej Kalwy.
Wczoraj (19 stycznia) przed elbląskim sądem odbyła się druga rozprawa Patryka Ś. oskarżonego o zabicie Danuty C., matki swojej byłej konkubiny (czytaj więcej: Zabił z miłości?). Wszyscy wezwani świadkowie, wśród których byli między innymi współpracownicy ofiary, zgodnie przedstawili obraz Danuty C. jako osoby sumiennej, oddanej pracy, solidnej kierowniczki. Żaden z zeznających wczoraj świadków nie pamiętał by Patryk Ś. [to dzięki Danucie C. miał dostać pracę na fermie – red.] był wrogo, niesprawiedliwie traktowany przez Danutę C. A to między innymi zarzucał oskarżony ofierze:
- Ona się na mnie wyżywała […] Rzuciłem tę pracę, bo matka Apolonii ciągle mnie prześladowała – zeznał Patryk Ś. podczas przesłuchań po zatrzymaniu w maju ubiegłego roku.
- Z ust Danuty C. słyszałem, że czasami się ścierała z Patrykiem, ale on zawsze robił to, co mu kazała. Choć nie bez niechęci i pretensji. Absolutnie nigdy nie było jednak tak, by Danuta C. skupiała szczególną uwagę na Patryku Ś., żeby mu dokuczała – zeznał przełożony ofiary. - W podobny tonie wypowiedzieli się dwaj inni pracownicy:
- W pracy Danuta C. wszystkich traktowała równo. Patryka Ś. traktowała sprawiedliwie. Tylko jak się mu zwracało uwagę, to on się robił czerwony, jakby całą złość zachowywał w sobie – powiedział świadek, pracujący jako ochroniarz na fermie.
Mimo, iż Danuta C. i oskarżony Patryk Ś. nie pałali do siebie sympatią, nie przekładało się to na utrudnianie mężczyźnie kontaktów z dzieckiem - zeznali inni świadkowie:
- Z tego co wiem, to oskarżony miał dobre relacje z Apolonią i Danutą C. Patryk Ś. nigdy nie mówił o żadnych problemach, które go spotykają w domu niedoszłej teściowej, a wręcz przeciwnie – mówił, że jeździ tam do dziecka, chodzi na spacery. Kiedyś jednak mi powiedział, że kocha Apolonię, ale Danka im przeszkadza. Wytłumaczyłam mu, że to nie Danka, ale on jest sobie winien, bo nie myśli poważnie o życiu. Bo Danka powiedziała mi, że jakby on znalazł pracę, zaczął dbać o rodzinę, to ona pozwoliłaby mu wrócić - zeznała wczoraj bratowa ofiary. - On mi kiedyś opowiadał, że słyszał jak ktoś Apolonii mówił, że on ją zdradza. Mówił mi, że zemści się na tym człowieku i obleje go kwasem, ale nigdy nie mówił, kto to jest – dodała.
Jedynym zarzutem, jaki miała Danuta C. wobec Patryka Ś. był brak chęci do pracy, wymigiwanie się od obowiązków. Przynajmniej tak widzą to świadkowie - rodzina zabitej, którzy podczas wczorajszej rozprawy jednogłośnie stwierdzili, że Danuta C. pragnęła tylko by Patryk zaczął dbać o rodzinę:
- Oskarżony był dobrze traktowany w domu córki. Ona tylko nie chciała pracować na lenia, po tym jak on rzucił pracę. Dlatego kazała się mu wyprowadzić. Ale nie była do niego wrogo nastawiona – podkreśliła matka ofiary. – Danuta jednak mówiła mi, że się go boi. On wcześniej zaszedł raz córce drogę, jak jechała do pracy. Nie wiem czy chciał ją nastraszyć. Osobiście jednak nigdy nie byłam świadkiem jego gróźb ani pod adresem Danuty, ani wnuczki Apolonii – zakończyła.
- Ona się na mnie wyżywała […] Rzuciłem tę pracę, bo matka Apolonii ciągle mnie prześladowała – zeznał Patryk Ś. podczas przesłuchań po zatrzymaniu w maju ubiegłego roku.
- Z ust Danuty C. słyszałem, że czasami się ścierała z Patrykiem, ale on zawsze robił to, co mu kazała. Choć nie bez niechęci i pretensji. Absolutnie nigdy nie było jednak tak, by Danuta C. skupiała szczególną uwagę na Patryku Ś., żeby mu dokuczała – zeznał przełożony ofiary. - W podobny tonie wypowiedzieli się dwaj inni pracownicy:
- W pracy Danuta C. wszystkich traktowała równo. Patryka Ś. traktowała sprawiedliwie. Tylko jak się mu zwracało uwagę, to on się robił czerwony, jakby całą złość zachowywał w sobie – powiedział świadek, pracujący jako ochroniarz na fermie.
Mimo, iż Danuta C. i oskarżony Patryk Ś. nie pałali do siebie sympatią, nie przekładało się to na utrudnianie mężczyźnie kontaktów z dzieckiem - zeznali inni świadkowie:
- Z tego co wiem, to oskarżony miał dobre relacje z Apolonią i Danutą C. Patryk Ś. nigdy nie mówił o żadnych problemach, które go spotykają w domu niedoszłej teściowej, a wręcz przeciwnie – mówił, że jeździ tam do dziecka, chodzi na spacery. Kiedyś jednak mi powiedział, że kocha Apolonię, ale Danka im przeszkadza. Wytłumaczyłam mu, że to nie Danka, ale on jest sobie winien, bo nie myśli poważnie o życiu. Bo Danka powiedziała mi, że jakby on znalazł pracę, zaczął dbać o rodzinę, to ona pozwoliłaby mu wrócić - zeznała wczoraj bratowa ofiary. - On mi kiedyś opowiadał, że słyszał jak ktoś Apolonii mówił, że on ją zdradza. Mówił mi, że zemści się na tym człowieku i obleje go kwasem, ale nigdy nie mówił, kto to jest – dodała.
Jedynym zarzutem, jaki miała Danuta C. wobec Patryka Ś. był brak chęci do pracy, wymigiwanie się od obowiązków. Przynajmniej tak widzą to świadkowie - rodzina zabitej, którzy podczas wczorajszej rozprawy jednogłośnie stwierdzili, że Danuta C. pragnęła tylko by Patryk zaczął dbać o rodzinę:
- Oskarżony był dobrze traktowany w domu córki. Ona tylko nie chciała pracować na lenia, po tym jak on rzucił pracę. Dlatego kazała się mu wyprowadzić. Ale nie była do niego wrogo nastawiona – podkreśliła matka ofiary. – Danuta jednak mówiła mi, że się go boi. On wcześniej zaszedł raz córce drogę, jak jechała do pracy. Nie wiem czy chciał ją nastraszyć. Osobiście jednak nigdy nie byłam świadkiem jego gróźb ani pod adresem Danuty, ani wnuczki Apolonii – zakończyła.
kos