Nie ma protestów. Kiedy wybory?

Do Sądu Okręgowego w Elblągu nie wpłynął żaden protest dotyczący referendum z 14 kwietnia. Termin formalny minął wczoraj (23 kwietnia). To ważne, bo jeśli protestów nie ma, to premier może już wyznaczyć termin wyborów.
Jak informuje sędzia Dorota Zientara, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Elblągu, nie wpłynął żaden protest dotyczący przeprowadzenia referendum, w wyniku którego ze stanowiska odwołany został prezydent Elbląga oraz Rada Miejska. Istnieje co prawda możliwość, że któryś z obywateli postanowił pocztą wysłać swój protest, ale wówczas liczy się data nadania listu. Jednak sąd raczej nie przewiduje takiej sytuacji.
Brak protestów oznacza, że premier może wyznaczyć termin wyborów.
- Będą to wybory przedterminowe, ale nie będą różnić się od zwykłych. Pewne czynności muszą przebiegać klasycznie, jak to jest zapisane w kalendarzu wyborczym – wyjaśnia Adam Okruciński, dyrektor Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Elblągu.
Wybory muszą odbyć w ciągu 90 dni od daty ogłoszenia wyniku referendum. Najwcześniej elblążanie mogliby pójść do urn jeszcze przed wakacjami.
Brak protestów oznacza, że premier może wyznaczyć termin wyborów.
- Będą to wybory przedterminowe, ale nie będą różnić się od zwykłych. Pewne czynności muszą przebiegać klasycznie, jak to jest zapisane w kalendarzu wyborczym – wyjaśnia Adam Okruciński, dyrektor Delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Elblągu.
Wybory muszą odbyć w ciągu 90 dni od daty ogłoszenia wyniku referendum. Najwcześniej elblążanie mogliby pójść do urn jeszcze przed wakacjami.
A