UWAGA!

Drogi Czytelniku,

uprzejmie informujemy, że w związku z wejściem w życie Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych stworzyliśmy zgodną z nim politykę prywatności. Regulacje RODO zmuszają nas do wystąpienia z prośbą do Ciebie o zaakceptowanie jego postanowień, chociaż z praktycznego punktu widzenia nic się nie zmienia w sposobie korzystania z naszego serwisu.

Jedyną rzeczą, która może budzić Twoje obawy jest profilowanie. Wyjaśniamy, że w naszym przypadku, tak jak dotychczas, skutkuje ono wyłącznie tym, że jeśli uprzednio byłeś/aś na stronie jakiegoś biura podróży, to z dużym prawdopodobieństwem nasi zaufani partnerzy reklamowi tacy jak Google serwować będą banery z widokami złocistych plaż.

Prosimy zapoznać się z polityką prywatności stosowaną na naszej stronie i zaakceptować jej postanowienia.

Może później

Nie tylko Dzień, ale i Rok Kobiet!

 
Elbląg, - W pracy chirurga jesteśmy w stanie często ocenić szanse pacjenta na wyzdrowienie, covid to novum, mierzymy się z nieznanym i niestety często przegrywamy - mówi Marta Maksymiuk
- W pracy chirurga jesteśmy w stanie często ocenić szanse pacjenta na wyzdrowienie, covid to novum, mierzymy się z nieznanym i niestety często przegrywamy - mówi Marta Maksymiuk (fot. Anna Dembińska)

Rok 2020 zdecydowanie był rokiem kobiet, chociaż z powodu pandemii więcej w nim działo się złego niż dobrego. Kobiety pokazały, że są silne i solidarne. Dlatego portEl.pl postanowił świętować nie tylko Dzień, ale i Rok Kobiet. Od dzisiaj rozpoczynamy cykl wywiadów z wyjątkowymi elblążankami. Na pierwszy ogień Marta Maksymiuk, która udowadnia, że można połączyć pracę chirurga, nocne dyżury w szpitalu z uprawianiem triathlonu i to z sukcesami!

- Jak to jest być lekarzem chirurgii w tych trudnych pandemicznych czasach?

- Nie ukrywam, że nie jest to łatwe. Moją pierwotną specjalizacją była chirurgia ogólna. Jestem na szóstym roku specjalizacji. Powinnam tak naprawdę kończyć rezydenturę, ale od listopada Szpital Miejski całkowicie został przekształcony w szpital covidowy. Nie operujemy, nie wykonujemy zabiegów. Leczymy na naszym oddziale tylko pacjentów dodatnich covidowo.

Dla nas jest to bardzo ciężkie, bo nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego trybu pracy. Jesteśmy chirurgami a teraz przyjmujemy pacjentów, którzy są głównie obciążeni internistycznie. Najgorsza jest bezsilność, kiedy leczymy, robimy wszystko zgodnie z zaleceniami, a i tak często nasze działania wypadają bezskutecznie i niestety pacjent umiera. Osobiście jest to dla mnie najtrudniejsze w pracy przy Covid. W pracy chirurga jesteśmy w stanie często ocenić szanse pacjenta na wyzdrowienie, covid to novum, mierzymy się z nieznanym i niestety często przegrywamy. Cała reszta - te kombinezony, maski nie mają znaczenia, kiedy na szali jest życie pacjenta.

 

- Rozumiem, że w pandemii nadal pracujecie na 24-godzinnych dyżurach... Jak często przebywacie w strefie, gdzie znajdują się zakażeni pacjenci?

- Panie pielęgniarki pracują w strefie zmianowo, wymieniają się co dwie godziny po dwie osoby. My ustaliśmy plan pracy tak, że każdy lekarz ma swoich pacjentów. Rano jest obchód, sprawdzamy samopoczucie pacjentów, wyniki badań, zapotrzebowanie na tlen, czy trzeba zmodyfikować ustalone wcześniej leczenie. Jesteśmy wówczas odpowiednio ubrani, zawsze w kombinezonie. Nie może być mowy o żadnych odstępstwach. Podobnie kiedy przyjmujemy nowych pacjentów, zawsze zgodnie z obowiązującymi procedurami.

 

- Ile razy w czasie takiego dyżuru przebierasz się w kombinezon? Liczyłaś to kiedyś?

- Najwięcej to było chyba dziesięć razy. W grudniu, gdy był szczyt fali covidowej. Najgorzej jest w weekend, kiedy na dyżurze jest tylko jeden lekarz.

 

- Wiele osób szuka jakiejś odskoczni od pracy, stresu. Twoją odskocznią jest triathlon. Masz na niego czas w dobie pandemii?

- W tym momencie trenuję inaczej niż przed pandemią. Wcześniej mogłam mniej więcej zaplanować sobie, kiedy jaki trening mogę wykonać, kiedy wyjdę z oddziału. Co mogę zrobić przed, co po dyżurze. Teraz jest inaczej, bo nigdy nie wiem, kiedy wyjdę z pracy, jak bardzo będę zmęczona. Taką mam pracę. Trenuję sporo, z tym że z inną motywacją. Trenuję dla zdrowia, sprawności ogólnej i wytrzymałości, która przydaje się też w pracy. Postawiłam na podstawy, to jest długie wybiegania i rozjazdy, ćwiczę sporo siłowo, nieco mniej basenu. Żeby oszczędzić czas, zakupiliśmy z moim Michałem trochę sprzętu siłowego, mogę więc trenować o niestandardowych godzinach. Adoptowaliśmy również szczeniaka, który z uwagi na swój nadpobudliwy charakter wymusza na mnie regularne bieganie. Biorąc jednak pod uwagę niepewność, czy zawody się odbędą, nie trenuję z planem, tak mi dobrze.

 

- Co było wcześniej – rozpoczęcie studiów medycznych czy trenowanie triathlonu?

- Studia. Skończyłam medycynę we Wrocławiu, a triathlon zaczęłam trenować, gdy wróciłam do Elbląga na specjalizację. To był całkowity przypadek. Chciałam spróbować czegoś nowego i się wkręciłam. Bardzo mi się spodobała różnorodność tej dyscypliny, że mam do wyboru i rower, i bieganie, i basen. Bardzo dobrze mi się startowało na zawodach, stawałam na podium i to jeszcze mnie bardziej motywowało. Nie ukrywam, że też dużo mnie to kosztowało przygotowań, tym bardziej że jako chirurg często byłam wzywana do szpitala na operacje w nocy, więc czasu na regenerację było mniej.

 

- Udało ci się w ubiegłym roku zdobyć kwalifikację na mistrzostwa Europy w triathlonie do Estonii. Zawody przez pandemię się nie odbyły. Co dalej?

- Dostałam kilka dni temu informację, że mistrzostwa Europy mają się odbyć we wrześniu w Walencji. Mam nadzieję, że przed wakacjami sytuacja z pandemią się wyjaśni i będę miała czas na przygotowanie się do tych zawodów. Planuję też dodatkowy start w Portugalii na 1/2 Ironman. Obie imprezy chciałabym połączyć z urlopem. Czas pokaże.

  Elbląg, Nie tylko Dzień, ale i Rok Kobiet!
(fot. archiwum Marty Maksymiuk)

 

- Rozmowa z Tobą ukaże się na portEl.pl 8 marca. Nie sposób więc nie zapytać o Dzień Kobiet i w ogóle o kobiety. Jak oceniasz sytuację kobiet w Polsce, walki o prawa kobiet?

- Ostatnia decyzja Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji jest dla mnie nie do przyjęcia. To powinien być wybór kobiet w sprawach, kiedy okazuje się, że mają urodzić dziecko śmiertelnie chore. Nigdy nie zapomnę zajęć z pierwszego roku z anatomii, gdzie pokazywano nam płody w formalinie z różnymi chorobami letalnymi. To jest obraz, który często do mnie wraca, gdy słyszę dyskusję na temat aborcji. Jednocześnie jestem lekarzem, moje stanowisko prywatne nie może rzutować na zakres zawodowy. Kategorycznie natomiast, uważam że dyskusja na ten temat odbyła się w złym dla nas wszystkich czasie. Czas pandemii nie powinien być czasem roztrząsania tak istotnego tematu.

 

- Czego w takim razie życzyłabyś sobie i innym kobietom z okazji Waszego święta?

- Jako lekarz oczywiście zdrowia. Czas pandemii to dla kobiet również czas nowych wyzwań – praca zdalna, lekcje z dzieciakami online, itd. Bądźmy w tym silne, z nadzieją, że wkrótce uda się wrócić do znanej nam normalności...

 

Wydawca i redakcja portEl.pl dołączają się do tych życzeń. Wszystkim Paniom z okazji Waszego święta życzymy optymizmu, siły do pokonywania trudności i jak najwięcej powodów do uśmiechu na co dzień. 

 

Rozmowy z wyjątkowymi kobietami w ramach cyklu "Rok Kobiet" będziemy publikować w soboty co dwa tygodnie. Kolejny wywiad już 20 marca. 

Polub ten artykuł
Polub portEl.pl
A moim zdaniem...

Przeczytaj też co działo się w Elblągu wcześniej

Zamieszczenie następnej opinii do tego artykułu wymaga zalogowania

W formularzu stwierdzono błędy!

Ok
Dodawanie opinii
Aby zamieścić swoje zdjęcie lub avatar przy opiniach proszę dokonać wpisu do galerii Czytelników.
NOWOŚĆ! Dział "A moim zdaniem" obsługuje hashtagi.
Dołącz zdjęcie:

Podpis:

Jeśli chcesz mieć unikalny i zastrzeżony podpis
zarejestruj się.
E-mail:(opcjonalnie)
Reklama